Shawn: Spotkaj się ze mną
Ja: Hej
Ja: Co?
Shawn: Spotkaj się ze mną
Ja: A co cię tak nagle naszło
Ja: Chcesz mnie zgwałcić? XD
Shawn: Nie
Shawn: Poprostu chciałbym się z tobą spotkać i porozmawiać na żywo
Shawn: A gwałt to przy okazji
Ja: Wiesz nie jestem pewna
Ja: Chociarz dobra
Ja: jebać to
Ja: O 17 w parku koło plaży w sobotę
Shawn: Czemu tam?
Ja: Bo jest dość dużo świadków
Shawn: ahhh czy ty myślisz że zgwałciłbym cię tam gdzie jest tak dużo ludzi?
Shawn: już w piwnicy mam duużo kompociku
Ja: Okeej
Ja: No to do zobaczenia
Westchnęłam opadając na miękkie łóżko. Po co się zgodziłam? Nawet nie wiem jak on wygląda i jak się zachować kiedy go zobaczę, mam uciekać czy może go przytulić. Albo podać rękę?
Czemu ja się w ogóle nad tym zastanawiam?
Przecież to tylko jakiś facet z internetu.
Nic strasznego.
A jeśli on okaże się jakimś kryminalistą, który uciekł z więzienia. I może jeszcze siedział za gwałt. Cholera, w co ja się wpakowałam?
- Vivian, wróciłem! - z dołu usłyszałam głos Marka, który prawdopodobnie wrócił do mnie z pełnymi siatami jedzonka.
- A co tam kupiłeś? - zapytałam zerkając w reklamówki.
- Żarcie, żarcie i...żarcie. - uśmiechnął się promiennie pokazując cholernie białe zęby. Jebany latynos.
- Ty to jednak wiesz jak zadowolić kobietę. - przewrócił oczami i dalej rozpakowywał zakupy, żaląc się dlaczego sklep jest tak daleko i czemu akurat on musiał ruszyć dupę.
- ...a jak będziesz tak cały czas siedzieć na dupie i nic nie robić to zgłoszę cię do "Historie wielkiej wagi".
- Spadaj, sam jesteś gruby. - rzuciłam w niego żelkami, które złapał i odłożył na blat.
- Dziewczynko, proszę cię takiego kaloryfera to ty w domu nawet nie miałaś. - odsłonił brzuch i patrzył na mnie wymownie, dając mi do zrozumienia, że ja faktycznie jestem gruba.
Muszę przestać żreć.
Przynajmniej się trochę ograniczyć.
Nie chcę żeby jedzonko, które mam w szafce płakało za mną, aż tak okrutna to ja nie jestem.
- Ten twój kaloryferek sobie schowaj, bo się zapowietrzy. - odpowiedziałam. - Pamiętaj żeby jakoś ładnie się ubrać kiedy prawie twoja dziewczyna przyjedzie ze swoim fagasem. - zaakcentowałam "prawie" i uśmiechnęłam się ironicznie do bruneta.
- I zgól ten koper z ryja! - dodałam wchodząc do łazienki z zamiarem zmycia makijażu, który niemiłosiernie obciążał mi skórę. Nienawidziłam się malować, ale od rana wyglądałam jak zdechły wróbel więc coś z tym musiałam zrobić.
Po wykonanych czynnościach usadowiłam się na kanapie, którą wcześniej przygotował sobie do spania Mark i włączyłam telewizor. Oglądałam wszystko, od hiszpańskich telenowel do nudnych wiadomości, które zawsze komentowałam. Takie moje hobby, no cóż.
Melnel: Zmiana planów, jesteśmy jutro.
Malnel: Przygotuj dodatkowe łóżko💕 do jutra paszczurze
Ja: I nie mam nic do gadania?
Melnel: Nope, do juterka
- Mark! - krzyknęłam zrywając się z posłania i biegnąc do przyjaciela, który aktualnie golił swój zarost.
- Czego? Nie widzisz, że się golę?
-Twoje kłaki mogą poczekać, Mel jutro przyjeżdża! - jego oczy były tak wielkie jak pięć złotych, a maszynka wypadła mu z ręki.
- Nosz kurwa...- sykął po cichu.
