32

1K 45 39
                                        

Shawn: Spotkaj się ze mną

Ja: Hej

Ja: Co?

Shawn: Spotkaj się ze mną

Ja: A co cię tak nagle naszło

Ja: Chcesz mnie zgwałcić? XD

Shawn: Nie

Shawn: Poprostu chciałbym się z tobą spotkać i porozmawiać na żywo

Shawn: A gwałt to przy okazji

Ja: Wiesz nie jestem pewna

Ja: Chociarz dobra

Ja: jebać to

Ja: O 17 w parku koło plaży w sobotę

Shawn: Czemu tam?

Ja: Bo jest dość dużo świadków

Shawn: ahhh czy ty myślisz że zgwałciłbym cię tam gdzie jest tak dużo ludzi?

Shawn: już w piwnicy mam duużo kompociku

Ja: Okeej

Ja: No to do zobaczenia

Westchnęłam opadając na miękkie łóżko. Po co się zgodziłam? Nawet nie wiem jak on wygląda i jak się zachować kiedy go zobaczę, mam uciekać czy może go przytulić. Albo podać rękę?

Czemu ja się w ogóle nad tym zastanawiam?

Przecież to tylko jakiś facet z internetu.

Nic strasznego.

A jeśli on okaże się jakimś kryminalistą, który uciekł z więzienia. I może jeszcze siedział za gwałt. Cholera, w co ja się wpakowałam?

- Vivian, wróciłem! - z dołu usłyszałam głos Marka, który prawdopodobnie wrócił do mnie z pełnymi siatami jedzonka.

- A co tam kupiłeś? - zapytałam zerkając w reklamówki.

- Żarcie, żarcie i...żarcie. - uśmiechnął się promiennie pokazując cholernie białe zęby. Jebany latynos.

- Ty to jednak wiesz jak zadowolić kobietę. - przewrócił oczami i dalej rozpakowywał zakupy, żaląc się dlaczego sklep jest tak daleko i czemu akurat on musiał ruszyć dupę.

- ...a jak będziesz tak cały czas siedzieć na dupie i nic nie robić to zgłoszę cię do "Historie wielkiej wagi".

- Spadaj, sam jesteś gruby. - rzuciłam w niego żelkami, które złapał i odłożył na blat.

- Dziewczynko, proszę cię takiego kaloryfera to ty w domu nawet nie miałaś. - odsłonił brzuch i patrzył na mnie wymownie, dając mi do zrozumienia, że ja faktycznie jestem gruba.

Muszę przestać żreć.

Przynajmniej się trochę ograniczyć.

Nie chcę żeby jedzonko, które mam w szafce płakało za mną, aż tak okrutna to ja nie jestem.

- Ten twój kaloryferek sobie schowaj, bo się zapowietrzy. - odpowiedziałam. - Pamiętaj żeby jakoś ładnie się ubrać kiedy prawie twoja dziewczyna przyjedzie ze swoim fagasem. - zaakcentowałam "prawie" i uśmiechnęłam się ironicznie do bruneta.

- I zgól ten koper z ryja! - dodałam wchodząc do łazienki z zamiarem zmycia makijażu, który niemiłosiernie obciążał mi skórę. Nienawidziłam się malować, ale od rana wyglądałam jak zdechły wróbel więc coś z tym musiałam zrobić.

Po wykonanych czynnościach usadowiłam się na kanapie, którą wcześniej przygotował sobie do spania Mark i włączyłam telewizor. Oglądałam wszystko, od hiszpańskich telenowel do nudnych wiadomości, które zawsze komentowałam. Takie moje hobby, no cóż.

Melnel: Zmiana planów, jesteśmy jutro.

Malnel: Przygotuj dodatkowe łóżko💕 do jutra paszczurze

Ja: I nie mam nic do gadania?

Melnel: Nope, do juterka

- Mark! - krzyknęłam zrywając się z posłania i biegnąc do przyjaciela, który aktualnie golił swój zarost.

- Czego? Nie widzisz, że się golę?

-Twoje kłaki mogą poczekać, Mel jutro przyjeżdża! - jego oczy były tak wielkie jak pięć złotych, a maszynka wypadła mu z ręki.

- Nosz kurwa...- sykął po cichu.

To już koniec opublikowanych części.

⏰ Ostatnio Aktualizowane: Mar 21, 2020 ⏰

Dodaj to dzieło do Biblioteki, aby dostawać powiadomienia o nowych częściach!

Crush; S.MOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz