To był ktoś kogo w pierwszej chwili nie poznałam. Przed moimi drzwiami stał Shawn pieprzona perfekcja Mendes. Ten Shawn Mendes, na którego piosenek punkcie mam fioła.
- Umm......pomóc w czymś? - zapytałam speszona. Nie często otwiera się drzwi swojemu idolowi w przykrótkich jeansowych spodenkach i crop topie. W dodatku z włosami splątanymi w jakiegoś dziwacznego koka.
- Um...to znaczy...ja...mieszkam obok i w sumie to mam sprawę do pana Davies'a. - był również zmieszany tą sytuacją co ja.
- Wejdź. - chłopak posłusznie zrobił co kazałam. Próbowałam udawać pewną siebie, co w pewnym sensie mi wychodziło. - Jestem jego córką. Mów. Czego chcesz od mojego ojca?
- Um, ogólnie to cześć. Jestem Shawn. - przedstawiłam się i podałam mu rękę. Miał taką ciepłą dłoń.. - Twój tata ostatnio robił nabory do klubu. Chciałem się zapytać czy już zamknął listę.
- Czekaj chwilkę, zaraz zobaczę. - poszłam do pokoju taty, który znajdywał się niedaleko kuchni. Odszukałam listę i po pięciu minutach znalazłam listę. O dziwo miał wszystko uporzątkowane.
Gdy wróciłam do kuchni, Shawn siedział na wysokim krześle, przy wyspie kuchennej i bawił się telefonem.
- Mam ją, nie zamknął jej. - byłam ciekawa czy on chce się zapisać. Jeśli tak....to będę musiała bić się z własnym idolem.
- Wiesz....mogłabyś mnie wpisać? Mega chciałbym tam trenować. Słyszałem bardzo dobre rzeczy o klubie twojego taty.
- Daj mi dwie minuty. - wyjęłam telefon i napisałam do taty.
Ja: Tato, wpisuję kogoś na listę. Mogę?
Tata: Noo, okej. Wiesz gdzie jest?
Ja: tak, dzięki
- Mam pozwolenie, daj mi swoje dane.
-Zorbił niezrozumiałą minę i mocno mi się przyglądał. Zaczerwieniłam się, co zauważył, ponieważ jego policzki zapłonęły czerwonym rumieńcem. - No wiesz, imię nazwisko, wiek, numer telefonu.
Shawn podał mi wszystkie dane, o którw go prosiłam. Boże jaki on słodki. Gdy kierował się do wyjścia, rzekł:
- Dziękuję. - skinęłam głową - Mam wrażenie, że gdzieś już Cię widziałem, Vivian. - wymówił moje imię tak delikatnie, że mogłabym się na niego rzucić. Tu, i teraz.
- Pa Shawn. - zamknęłam za nim drzwi i osunęłam się na ciepłe, przedpokojowe kafelki. - Co tu się odpierdzieliło?
Zapytałam sama siebie. Nie wierzyłam w to co się stało. Shawn pieprzona perfekcja Mendes, był w moim domu. Pewnie zapytacie kto to taki. Shawn Mendea to mój idol. Jeat początkującym piosenkarzem, lecz bardzo dobrym. Jest bardzo przystojny, wysoki. Wbiłam paznokci3 w skórę, by upewnić się, czy to nie sen.
- Nie, to zdecydowanie nie sen....
