1. Relacje

5.4K 214 329
                                    

- Zaraz Ci tak przypierdolę, ty chuju jebany! Zasrana fioletowa małpo! T-ty kretynie! Szumowino! Zakało społeczeństwa! - Wykrzykiwała czarnowłosa piękność o fiołkowych oczach. - Szmato pierdolona! Będziesz wąchał kwiatki od spodu! Zadbam o to! - Wrzasnęła wyjmując broń zza paska swoich szarych spodni i celując prosto w głowę swojego chłopaka.

Od samobójstwa Ito Naokiego minęły trzy lata. Za wiele się w mafii i relacjach między jej członkami nie zmieniło. Ewentualnie zmieniło się trochę w relacjach Agencji Detektywistycznej z Portówką. Jak wiadomo na początku nie pałali do siebie ogromną sympatią, jednak z upływem czasu więzi między członkami tych dwóch organizacji się polepszyły i można nawet pokusić się o stwierdzenie, że się zaprzyjaźnili. Zaczęli ze sobą współpracować i szło im to coraz lepiej.

Trzy lata to nieduży odstęp czasowy, ale tyle wystarczyło młodej Watanabe na zakończenie związku z Saburo... aż osiem razy. Chie na początku była przylepą, ale później zrywała z Tanaką i z powrotem wplątywała się z nim w związek, aby znów go zakończyć. Każde takie działanie było z ogromnym hukiem i przytupem. Cóż... z fiołkowooką nic nigdy nie dało się załatwić w ciszy...

- Przestań się wydzierać wariatko! Chcesz znowu trafić do psychiatryka?! - Krzyknął szarooki.

- To ty tam trafisz, za to że mnie wkurwiasz swoją gębą! - Odkrzyknęła dziewczyna.

- Zamknijcie się do cholery! Nie mogę się przez was skupić! - W końcu krzyknął Chuuya wychodząc ze swojego biura.

Krzyki i wrzaski pary rozchodziły się echem po magazynie oddziału Nakahary, przez co dźwięki również dotarły do zapracowanego rudzielca. Dosyć, że mężczyzna musiał wykonywać papierkową robotę, to jeszcze musiał użerać się z wiecznie skłóconą parką. Czy tak samo czuł się Mori, kiedy błękitnooki sprzeczał się z Dazaiem za czasów ery czerni? Hym... prawdopodobnie.

- Ale panie Nakahara, on mnie wkurwia. - Wytłumaczyła czarnowłosa jednym zdaniem.

- Czyli jak zwykle. - Mruknął rudzielec i poprawił swój ukochany kapelusz.

Styl Chuuyi mimo upływu czasu jakoś bardzo się nie zmienił. Cały czas nosił swój słynny kapelusz i choker. Przestał jednak nosić szarą kamizelkę i po prostu zakładał tylko bordową lub czarną koszulę oraz pasy na broń. Płaszcz z rękawiczkami i czarne spodnie oczywiście zostały. Bo jak inaczej? Można było powiedzieć, że po prostu nosił ciemniejsze ubrania niż przedtem.

- Ja już nie wytrzymam z tą kobietą. - Westchnął Saburo uspokajając się nieco i wzdychając ciężko. - A trzeba było poszukać sobie chłopaka... - Mruknął stając bliżej rudzielca. Niestety lub stety ten się odsunął.

- Ta, jej brat jest wolny z tego co wiem. - Zasugerował niski kapelusznik. - Może z nim byś coś ten tego... - Teatralnie okazał zamyślenie.

- W co pan chce mnie wpakować? - Odezwał się Akio podchodząc do przełożonego i dwójki nieugiętych kłótników.

- Ja? - Chuuya przeciągnął samogłoskę. - Ja jeszcze w nic, ale Saburo się przymierza. - Uśmiechnął się zadziornie.

- Do niczego się nie przymierzam! - Zaprotestował fioletowowłosy.

- O! Weź sobie mojego brata, a mi daj spokój! - Dziewczyna popchnęła starszego Watanabe na Tanakę i skrzyżowała ręce na piersiach. Patrzyła jak chłopcy się wywracają. Ach... piękny widok.

Akio oczywiście upadł na przyjaciela tak, że stykali się nosami. Chłopcy spojrzeli wystraszeni i zarumienieni w swoje oczy, jednak szybko to przerwali wstając z zimnej podłogi. Zakłopotani patrzyli w dwie inne strony i dopiero po przeanalizowaniu sytuacji zaczęli gonić rozbawioną Chie z okrzykami niezadowolenia.

Byle przeżyć (Bungou Stray Dogs - Soukoku and Shin Soukoku) //Fanfiction #2Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz