seventeenth shot [2/2]

1.4K 136 116
                                        

○ 𝓹𝓵𝓪𝔂𝓲𝓷𝓰 𝔀𝓲𝓽𝓱 𝓯𝓲𝓻𝓮 ●

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.

○ 𝓹𝓵𝓪𝔂𝓲𝓷𝓰 𝔀𝓲𝓽𝓱 𝓯𝓲𝓻𝓮 ●

[niesprawdzony]


Jak Jimin się spodziewał przed wejściem do Honsool znajdowała się naprawdę długa kolejka, którą zaraz wyminął wraz z szczerzącym się od ucha do ucha Jeonggukiem, za którego plecami się trzymał. Młodszy bał się, że jeszcze się zgubi w tym tłumie, dlatego trzymał go za skrawek koszuli, aby się nie rozdzielili i, aby udało im się wejść, rzecz jasna, razem.

Nie musieli nic szczególnego robić, gdyż Jeon prostym spojrzeniem potrafił załatwić im wstęp. Tak, to była zdecydowanie umiejętność, której Park mógłby mu pozazdrościć. Wampiry sterowały umysłami ludzi tak, by ci wykonywali ich rozkazy. Mimo wszystko, z tą mocą wiązała się także ogromna odpowiedzialność. Czy Jimin gdyby posiadał taką umiejętność, umiałby używać jej odpowiednio? Nie potrafił odpowiedzieć sobie na to pytanie, ponieważ nie potrafił nawet sobie wyobrazić, jak wiele mógłby dzięki niej zdziałać i jak to jest w ogóle posiadać taki...dar?

Honsool niczym szczególnym nie różniło się od innych klubów. Każdy się tu bawił jak chciał. Ktoś wciągał kokainę w toalecie, ktoś zerował kolejnego drinka, a jeszcze ktoś inny szalał na parkiecie. Jednak była jedna rzecz, która sprawiła, że ten klub zdobył właśnie taką renomę, a nie inną - słynne karaoke. Może brzmi to nieco tandetnie, ale w rzeczywistości tak nie wyglądało. Klub często w ramach wygranej oferował ogromne zniżki, darmowe drinki, bony do ekskluzywnych sklepów, a czasem nawet po prostu zwykłe pieniądze. A co najciekawsze i najlepsze - nie musisz mieć talentu (ani wpłacać zaliczki). Nie było także wyznaczonej odgórnej granicy wieku. Właściwie to każdy mógł spróbować. Czy to na trzeźwo, czy kompletnie nawalony. Ważne, żeby zrobić furorę i zabawić gości -o to w tym wszystkim chodziło.

I cóż, najwyraźniej dzisiaj im się poszczęściło, ponieważ właśnie jakaś kobieta na oko bliska trzydziestki próbowała swoich sił na scenie. Nie wyglądała na pijaną i na szczęście trafiała w dźwięki, więc może miała realne szanse na wygraną. Jeongguk jednak zbytnio nie zwrócił uwagi na to co rozgrywa się w centrum klubu, a udał się w stronę, gdzie rzekomo powinien znajdować się Jinwoo.

- Pod żadnym pozorem nie wolno ci się ode mnie oddalać, jasne? To potrwa chwilę. Weźmiemy paczkę i zawijamy stąd - poinformował go Jeon, praktycznie szepcząc mu te słowa do ucha, bo przez gwar jaki tutaj panował, nie dało się nic usłyszeć. Jimin mimo wszystko jak grzeczny piesek pokiwał głową, czekając na moment w którym będzie mógł się choć na sekundę oddalić.

I taki moment nastał, kiedy stanęli twarzą w twarz z Jinwoo, na którego twarzy gościł już szelmowski uśmieszek. Siedział rozwalony na wynajętej przez niego loży i obejmował jakąś blondynkę, klejącą się do jego ramienia. W jednej dłoni trzymał kieliszek z wódką, a w drugiej jakieś cygaro.

Playing with Fire | Jikook ✓Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz