Gdy Park Jimin i Kim Taehyung wyruszają do nawiedzonego domu, szybko przekonują się, że na świecie istnieją zjawiska, których nie da się po prostu zdefiniować, ani dokładnie wytłumaczyć.
Życie Jimina komplikuje się za sprawą jednego, małego, niefor...
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
○ 𝓹𝓵𝓪𝔂𝓲𝓷𝓰 𝔀𝓲𝓽𝓱 𝓯𝓲𝓻𝓮 ●
Koniec roku szkolnego. Nareszcie wszyscy uczniowie mogli odetchnąć z ulgą, ściągnąć z siebie mundurki i zamienić je na letnie ubrania, schować książki oraz zacząć cieszyć się wakacjami. Jimin był dumny z siebie, ponieważ tak jak Sooyoung udało mu się skończył klasę z wyróżnieniem. Teraz przed nim była trzecia klasa i jego osiemnastka w październiku. Taehyung za to miał udać się do czwartej, ostatniej klasy, a Namjoon, który dawał korepetycje Jiminowi -w październiku rozpoczynał studia medyczne.
Choć Park sądził, że skopał egzaminy, to okazało się, że wcale się tak nie stało. Wręcz przeciwnie, uzyskał bardzo wysoki wynik. Nawet z miesiącem, który opuścił, udało mu się utrzymać poziom z zeszłego roku. Był z tego powodu niezwykle z siebie zadowolony i gdy tylko poznał swoje procenty, chwalił się nimi wszystkim dookoła, jednak osoby, której najbardziej chciał o nich powiedzieć, przy nim nie było.
Jeongguk rozpłynął się w powietrzu. Jimin widział go ostatni raz, kiedy odjeżdżał na swoim rowerze, potem już wampir się do niego nie odezwał. Ciemnowłosy był przestraszony, iż może coś złego spotkało Jungoo, jednak postanowił nie zawracać sobie tym głowy. W końcu brunet był dorosły i umiał o siebie zadbać. Licealista nie wiedział dlaczego, ale tęsknił za nim. Przez te trzy tygodnie wydarzyło się wiele rzeczy, o których chciał z nim porozmawiać. Myślał, że już jest między nimi dobrze i zostaną przyjaciółmi. Nie wiedział jeszcze wtedy, jak bardzo się mylił. Chciał umieć czytać w głowie Jeona, ale nie potrafił. Chciał wybrać do niego numer, ale bał się. Chciał napisać, ale nie mógł być zbyt nachalny. Chciał zrobić wiele rzeczy, ale ostatecznie z nich rezygnował. Nie mógł być desperatem. Oprócz wampira, miał przecież jeszcze wielu innych znajomych, z którymi mógł spędzać czas.
-Dobra, dzisiaj idziemy nawalić się konkretnie i Jimin, ty się z tego nie wykręcisz -powiedział Sungwoon, grożąc rówieśnikowi palcem przed twarzą. Chłopak przewrócił oczami i westchnął ciężko. Szukał ratunku w osobie Taehyunga, ale ten nie zwracał na niego uwagi, będąc zbyt przejętym wizją wspólnego picia.
-Właśnie, ostatnio odpuściliśmy sobie te karaoke, ale teraz mamy idealną okazję do świętowania. Ludzie, mamy wakacje i możemy pić ile chcemy! -wrzasnął na cały regulator Sungjae, obejmując ramieniem Nayeon, która zaraz go od siebie odepchnęła.
-W sumie, mają rację. Nie opieraj się, Jimin. Alkohol stawia brat Sungjae, który skończył dzisiaj szkołę -odparł Tae, włączając się do rozmowy. Jimin naprawdę nie miał ochoty udzielać się dzisiaj towarzysko. Pragnął wrócić do swojego domu, położyć się w łóżku, nakryć kocem, zjeść chipsy i obejrzeć dobrą dramę -to była jego wizja świętowania zakończenia roku szkolnego.
-No dobra, niech wam będzie, ale nie gapcie się tak dłużej na mnie -powiedział Park, uginając się pod spojrzeniem Soojin, Jueun, Sungjae, Sungwoona, Nayeon i Taehyunga. Nie potrafił im odmówić, widząc jak bardzo zależało im na jego obecności. Kto wie, może dzisiejszy wieczór okaże się zupełnie inny niż wszystkie poprzednie, które siedemnastolatek spędził w obecności tych ludzi? Nie byli ze sobą jakoś szczególnie blisko, bo większość czasu spędzał w szkole z Kimem, ale jeżeli chodziło o imprezy, to wtedy dobierali się w taką, a nie inną paczkę i na nie razem chodzili.