Gdy Park Jimin i Kim Taehyung wyruszają do nawiedzonego domu, szybko przekonują się, że na świecie istnieją zjawiska, których nie da się po prostu zdefiniować, ani dokładnie wytłumaczyć.
Życie Jimina komplikuje się za sprawą jednego, małego, niefor...
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
○ 𝓹𝓵𝓪𝔂𝓲𝓷𝓰 𝔀𝓲𝓽𝓱 𝓯𝓲𝓻𝓮 ●
Rower wylądował w garażu. Jeon odetchnął z ulgą, kiedy zamykał pomieszczenie jednym przyciskiem, znajdującym się na pilocie. Postanowił, że nie za szybko spotka się ponownie z tym ustrojstwem. Może i już później jazda na rowerze szła mu nieco lepiej, mimo to nie polubił tej atrakcji. Zdecydowanie bardziej preferował samochód i nie wiedział, dlaczego przystał na propozycję nastolatka. Mimo wszystko mógł przyznać przed sobą otwarcie, że nie żałował tej decyzji.
Skierował się w stronę drzwi wejściowych, mijając po drodze kilka drzew zasadzonych równo w jednym rządku. Zerknął przelotnie na ogromną fontannę, która znajdowała się na środku małego ronda, które postanowił wybudować sobie przed domem. Pociągnął za klamkę od drzwi, którą zdążył już dawno naprawić i w akompaniamencie ich skrzypienia, wtargnął do środka. Pod nogami zaraz zaplątała mu się jego ukochana, która mruczała głośno, pragnąc dostać jak najwięcej miłości od swego właściciela. Jeongguk podniósł czarną, puchatą kulkę, która zamiast dwóch tęczówek o tym samym kolorze-jedną miała błękitną, a druga szmaragdową. Właśnie to w niej najbardziej pokochał -nietypowe, zaczarowane oczy. Pogłaskał kicię, która wierciła się niespokojnie na jego rękach i wszedł do przestronnego salonu, urządzonego w wiktoriańskim stylu, całkiem podobnym do tego, który królował w willi jego klanu. Nie potrafił nic poradzić na to, że zakochał się w starych, obdrapanych meblach, długowiecznych żyrandolach, czerwono-złotych, długich aż do ziemi zasłonach oraz portretach ludzi, których ani trochę nie kojarzył. Zdziwił się, kiedy ujrzał, że na jego kanapie siedzą nieproszeni goście.
-Randka się udała? -Usłyszał głos wypełniony po brzegi sarkazmem. Brunetka z włosami do ramion i blond pasemkami z przodu wpatrywała się w niego z zaciętym wyrazem twarzy. Jej dłonie splecione były na piersiach. Aura jaka od niej biła, krzyczała pewnością siebie. Dziewczyna nie zamierzała dzisiaj zrezygnować z tego wszystkiego, co sobie wcześniej zaplanowała. Nie ugięła się także pod spojrzeniem Jeongguka, zachowując zimną krew.
-Jaka randka? -zapytał oszołomiony Guk, odstawiając kotkę na podłogę, a potem się prostując. Zbliżył się do dwójki wampirów, jednak nie usiadł na pustym fotelu. Był ciekawy z czym tym razem do niego przyszli.
-Z Jiminem. -Zanim kobieta zdążyła odpowiedzieć, uprzedził ją Baekhyun, siedzący obok niej. Jeon wypuścił powietrze ze świstem i wypchnął językiem policzek.
-To było zwykłe spotkanie -odparł pozbawiony wszelakich uczuć, czując dziwną potrzebę, aby wytłumaczyć się przed przyjaciółmi i nie trzymać ich dłużej w tym karygodnym błędzie. Jennie zaśmiała się złośliwie. W jej oczach tlił się niebezpieczny płomień ognia, zwiastujący kłopoty.
-Zwykłe spotkanie, też mi coś -prychnęła pod nosem, przewracając ostentacyjnie oczami. Jeongguk nie wiedział, dlaczego tak się irytowała. -Jeon Jeongguk, który stroni od ludzi, ponieważ nie chce ich krzywdzić, nagle nawiązuje kontakt z człowiekiem. Jeon Jeongguk, któremu Jimin był jeszcze niedawno całkowicie obojętny, a może i nawet działał na nerwy, pędzi ochoczo na spotkanie z nim. To wszystko jest bardzo podejrzane. O co tu chodzi? -dopytała zaciekle.