zero shot

3.5K 229 64
                                        

○𝓹𝓵𝓪𝔂𝓲𝓷𝓰 𝔀𝓲𝓽𝓱 𝓯𝓲𝓻𝓮 ●

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.

○𝓹𝓵𝓪𝔂𝓲𝓷𝓰 𝔀𝓲𝓽𝓱 𝓯𝓲𝓻𝓮 ●

⎯ Nie wierzę. Po prostu nie wierzę, że dałem się na to namówić ⎯ warknął Jimin pod nosem. Jego przyjaciel tylko parsknął śmiechem i obrócił twarz pod takim kątem, by mógł dostrzec naburmuszoną minę młodszego. 

Taehyung był naprawdę podekscytowany nagraniem nowego materiału na swój kanał. Widzowie ciągle go popędzali i prosili, aby nowy filmik był jeszcze lepszy niż poprzedni, więc Tae nie mógł obniżyć poprzeczki. Chłopak był fanem horrorów, głupich challenge'ów, różnorakich tutoriali i vlogów. Właśnie na to ostatnie postanowił dzisiaj postawić. Mianowicie, osiemnastoletni Kim Taehyung wpadł na genialny pomysł, żeby udać się do nawiedzonego domu i całą relację z tej ekscytującej wyprawy nagrać kamerą. Liczył, że w domu faktycznie będzie straszyć. Jeżeli jednak byłoby przeraźliwie nudno, zawsze miał na szybkim wybieraniu ustawiony numer do swoich aktorów, którzy mogliby ich nieźle nastraszyć za odpowiednią sumkę. 

Przecież trzeba odstawić niezłe show, żeby wyświetlenia się zgadzały.

⎯ Nie marudź, Jimin. Będzie fajnie. Jak zbiję kokosy na tym filmiku, to kupię ci coś ładnego. O! I jeszcze dorzucę jedzonko w pakiecie! ⎯ uśmiechnął się radośnie młody Youtuber.

Na chwilę zapadła pomiędzy nimi cisza. Kim i Park szli właśnie przez jakieś błoto w samym środku lasu. Było już ciemno, zegarek w telefonie wskazywał godzinę dwudziestą drugą. Co jakiś czas chłopcy słyszeli niepokojący szelest liści czy pohukiwanie sowy, która znajdowała się gdzieś wysoko na drzewie, ponad ich głowami, poza zasięgiem ich wzroku. Jedynym oświetleniem można było nazwać latarki w telefonach chłopaków i oczywiście księżyc, który oświetlony był przez światło słoneczne odbite od Ziemi. Gdy bliżej-nieokreślony ptak przeleciał dosyć nisko nad głową Jimina, ten szybko doskoczył do przyjaciela i złapał go za ramię. 

⎯ Co jest Jimin? Boisz się? ⎯ dziwny, bardzo niski, chrapliwy, jakby mechaniczny głos zabrzmiał. Jiminowi zajęło chwilę, by zrozumieć, że nie brzmi on jak ten należący do jego przyjaciela. A przecież Taehyung nie mógł nagle zmienić swojej barwy głosu o 180 stopni. 

Dziwny Taehyung obrócił głowę w stronę nastolatka. Blondyn ujrzał czerwony blask ślepi i szeroki, złowrogi uśmiech od którego przeszedł go dreszcz. Wystraszył się. Taehyung nagle zaczął rosnąć w oczach blondyna, podczas gdy ten utknął w błocie, a jego noga zahaczyła o wystający korzeń. Nie mógł się wyplątać. Krzyczał jak dziewczyna. Oczy miał zaszklone, a całe jego życie włącznie ze wszystkimi grzechami, które dotychczas popełnił, pojawiło mu się przed oczami. Nawet przypomniał sobie jak raz stłukł wazon swojej matki i nawet jej o tym nie powiedział albo jak ukradł Kang Miran czekoladę, gdy był młodszy. 

Postać Taehyunga zbliżyła się do niego i wystawiła rękę w jego kierunku. Jimin zamknął oczy, nie miał już siły walczyć. Był gotowy na śmierć.

 ⎯ Jimin, dlaczego taplasz się w błocie? To jakieś twoje nowe hobby? 

Wciąż przestraszony chłopak otworzył oczy. Taehyung stał przed nim wyraźnie skonsternowany i oferował mu dłoń, aby młodszy mógł ją chwycić i wstać. Jego wzrost oraz głos powróciły do pierwotnego stanu, a blask czerwonych ślepi zniknął. Zupełnie, jakby demon, który niespodziewanie go opętał, nagle po prostu się ulotnił w poszukiwaniu kolejnej duszy, którą mógłby się zabawić.

⎯ J-jak t-to z-zrobiłeś? ⎯ zapytał młodszy, gdy już w końcu stał na własnych nogach.

⎯ Ale co zrobiłem? ⎯ rzucił zdezorientowany Kim.

⎯ Nie rób ze mnie głupca, Tae. Ta modulacja głosu i czerwone oczy. Miałeś soczewki w kieszeni? ⎯ spytał Jimin, szukając usprawiedliwienia dla całej tej chorej sytuacji.

⎯ Bredzisz głupoty. Na pewno dobrze się czujesz? ⎯ Kim przyłożył swoją zimną dłoń do czoła przyjaciela. ⎯ Dziwne, nie masz gorączki ⎯ stwierdził.

⎯ Zająłem się swoim sprzętem i gdy się odwróciłem, krzyczałeś i machałeś rękami, jakby coś cię trzymało. Niczego nie widziałem. To było bardzo dziwne, zupełnie jak w...horrorze ⎯ zaśmiał się brunet, a Jimin nie wytrzymał tego napięcia i wtulił się w ciało przyjaciela. Wciąż drżał, więc Kim położył swoją dłoń na jego plecach i zaczął coś cicho nucić pod nosem.

⎯ Tae, czy musimy tam iść? ⎯ wyszeptał bliski szlochu blondyn. Nawet głos odmawiał mu posłuszeństwa. 

⎯ Wiesz, że bardzo mi na tym zależy, Minnie, ale nie bój się. Jestem przy tobie i cię obronię. Zapamiętaj sobie raz na zawsze, że nic ci ze mną nie grozi ⎯ zapewnił.

⎯ Ale czy to naprawdę jest warte dwugodzinnej jazdy? Znalazłeś ten dom nawet nie wiem jak. W Internecie nie wyglądał za ciekawie.

⎯ I o to chodzi, mały. Jak nie jest warte, to chociaż przeżyjemy świetną przygodę z której później będziemy się śmiali.

⎯ Tak, fantastyczną...⎯ mruknął z przekąsem niższy i oderwał się od przyjaciela, a następnie spojrzał przerażonym wzrokiem na pogrążoną w mroku drogę przed nimi. Tak naprawdę przed sobą nie widział kompletnie nic, tylko pustkę i ciemność. Uczucie, że ktoś go obserwuje, zaraz złapie za rękę i wywiezie gdzieś daleko stąd, z minuty na minutę się nasilało, a widok uśmiechniętego Taehyunga, którego jeszcze przed chwilą się bał, wcale nie pomagał...

《》《》《》《》《》
Tadam! Jak się podoba prolog? Myślę  że wyszedł całkiem ciekawy. Przed nami jeszcze wiele takich scen i raczej pozostaniemy w tym klimacie. Nie mogę się doczekać waszych opinii, koniecznie napiszcie.

miłego dnia~

miłego dnia~

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Playing with Fire | Jikook ✓Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz