Życze wam wszystkim wesołego halloween :D.
Niestety jedyny sposób w jaki to świętowałem to było wycinanie dyni, bo złożyło się, że jednak nie mogłem zrobić cosplay'u Vincenta van Gogha, ale obejrzałem film o nim, który btw był zajebisty. Ogólnie to dyńka wyszła spoko, zdjęcie jest u góry (o, i niestety widać zarys mojego ryja).
A co do cosplay'u to nie zrobiłem go przez długośc moich włosów i ich kolor, a ja nie wpadlem na to, żeby zrobić papierową perukę *facepalm*.
Może jutro spróbuje.
A i nie wspomniałem, że kwarantanna pokrzyżowała moje plany na pójście do fryzjera... Oraz oczywiście pozdrawiam moich czytelników.
~Stay spooky guys 🏳️🌈
PS Prawdopodobnie w następnym rozdziale wyrażę moją opinię na temat obecnych strajków.
(To rozdział z przedwczoraj, jakby co. Nie chciał sie załadować.)
CZYTASZ
I'm a (trans) boy
AléatoireGłównie o mojej dysforii i problemach, ale jednocześnie jajcarsko i z dużą dozą ironii.
