Dzisiaj gdzieś po południu, postanowiłem umówić się kolegami na przejażdżkę gdzieś w pobliżu naszych domów (szczerze to mogliśmy jeździć gdzie chcemy, bo mieszkamy an zadupiu i mało kto tam jeździ samochodami). No więc mądry ja postanowił wziąć sobie rolki, bo why not.
Wywalałem się co 10 minut, a z górek muiałem zdejmować rolki, bo wiedziałem, że skończyłbym z uszczerbkiem na zdrowiu i brakach w uzębieniu.
I tak się kilka razy razy wywaliłem, pozdzierałem kolana i wnętrza dłoni, ale ciul z tym, co się będę mad sobą użalał, wiec nie zwróciłem na to wtedy uwagi.
Jeszcze później jak wracaliśmy z tz. opon (chodzi o to, że przy drodze są porzucone opony i my się tam co jakiś czas zbieramy).
Tam właśnie jest taka strome wzgórze, ale Adam (aka ja, jakbyście zapomnieli jak się nazywam) oczywiście to zignorował i w powrocie z opon nie ściągnął rolek i po prostu zjechał z tamtąd normalnie.
No i skończyło się tak, że wylądowałem w rowie. Serio nie kłamię. Przez chwile miałem takie: "ło kurła co się dzieje" i poleżałem w tym rowie. Później się otrzepałem i jakgdyby nigdy nic wyszedłem z tego rowu. Za chwilę podjechali do mnie kumple i się pytają co tak długo mi to idzie. A ja, że wjeb*ałem się na brzeg drogo. Zaczeli się śmiać, a ja z nimi.
Później już resztę drogi byłem na bosaku i ciągle musieli na mnie czekać, bo się strasznie wlokę.
Wymęczony wróciłem do domu po mój rower i szybko pojechaliśmy pod bibliotekę
Zauażyłem, że są burzowe chmury i się do nich wydarłem, że zawijamy się do domu (tym razem padło na dom Michała bo był najbliżej).
U niego jedliśmy chipsy, pierniki oni grali w fifę, a ja bawiłem się z jego ślepym kundelkiem, którynie ma oczu, bo tak jakby zrosły mu się trzecie powieki.
Później jakieś kurduple przyszły i od Młodego chciały wyciągnąć 5 zyla, a on pożyczał im 3. Oburzyły się jak nie chcieliśmy im dać i poszły do jego matki i nakablowały.
Dobra rozpisałem się bardzo więc, kończę.
Papatki~
CZYTASZ
I'm a (trans) boy
RandomGłównie o mojej dysforii i problemach, ale jednocześnie jajcarsko i z dużą dozą ironii.
