Weekend dla innych był czymś wyjątkowym oraz czymś upragnionym. Mój czas wolny był jak każdy inny, czyli siedzenie nad książkami. Przyczyną była Alice, która zaczęła mnie szantażować. Czułam się okropnie okłamując przy tym Jungkook'a, ale tak naprawdę nie miałam innego wyboru. Poniedziałek godzina szósta dwie. Za oknem zapowiadała się piękna pogoda. Przeważnie padało oraz wiało w tym okresie miesiąca. Przez te dwa dni mało spałam jak i jadłam. Nie miałam ochoty na nic myśląc o tym do czego jest jeszcze zdolna dziewczyna. Bałam się dalszego ciągu relacji z mężczyzną, lecz naprawdę chciałam jeszcze bardziej doznać tego zakazanego uczucia. Pragnęłam mieć do tylko dla siebie, chciałam, aby jego usta całowały każdy zakamarek mojego ciała. Dotykał mnie swoimi delikatnymi dłońmi, patrzył się na mnie tymi czarnymi jak dusza diabła oczami. Tak bardzo tego chciałam, a jednak nie mogłam. Jedynie co mi teraz zostało to tylko głupia nadzieja. Lecz nadzieja matką głupich. W sobotę napisałam do wychowawcy czy możemy się spotkać po zajęciach i nadrobić ten czas, ale ten nie odpisywał mi do tej pory. Czułam, że stało się coś strasznego, że moje życie zmieni obrót. Kiedy wybiła godzina wyjścia złapałam za torbę i pomaszerowałam w stronę wyjścia. Droga minęła mi bardzo szybko, może dlatego, że biegłam do budynku. Chciałam chociaż na moment spotkać się z Jeon'em i porozmawiać. Ale tak naprawdę nie wiedziałam co mam mu powiedzieć. Może chciałam po prostu poczuć jego wiśniowe usta na swoich wargach? Kiedy przekroczyłam próg szkoły od razu skierowałam się do jego gabinetu. Zapukałam dwa razy, a po usłyszeniu jego cichego głosu otworzyłam drzwi. Widząc mężczyznę momentalnie się uśmiechnęłam. Nauczyciel dopiero po kilku sekundach na mnie spojrzał, a po chwili odwrócił wzrok. Czułam, że moja obecność drażni go lub odstrasz. Tylko czemu?
- Coś się stało?- spytałam podchodząc do niego
- Ty jeszcze masz czelność zadawać takie głupie pytania?- warknął
- Słucham?- zapytałam zdziwiona
- Skoro tak bardzo ci na mnie nie zależy i chcesz tylko pobawić się moimi uczuciami to najlepszą opcją będzie jak sobie odpuścisz- rzekł zimnym tonem głosu
- Jungkook nie rozumiem cię
- Jak mamy sobie ufać skoro cały czas mnie okłamujesz?!
- Co?
- Kurwa Bella- złapał się za głowę- widziałem twoją mamę w sklepie i mi powiedziała, że siedzisz w domu- westchnął- myślałem, że ci zależy na tej relacji jak mi- zerknął na mnie
- Jungkook- czułam jak mój ton głosu się łamię- ja... przepraszam... ale ja to wszystko wytłumaczę- postawiłam krok do przodu
- Nie obchodzą mnie te twoje durne wymówki- podrapał się po karku- najlepiej jak to zakończy raz na zawsze
- Nie- zaczęłam kręcić głową- nie pozwolę, aby plan Alice się powiódł- spuściłam głowę- Jungkook ja cię naprawdę kocham- czułam jak pojedyncze łzy spływają po moim bladym policzku- nie chce cię stracić
- Już mnie straciłaś Bella- złapał za swoją torbę- a teraz wyjdź, niedługo mam lekcje- powiedział obojętnym głosem
- Nie- złapałam jego dłoń- Jungkook- proszę cię wysłuchaj mnie ten ostatni raz- zaczęłam łkać
- Odpuść- spojrzał na mnie- zapomnij o tym wszystkim tak jak ja to zrobiłem wczoraj- zabrał swoją dłoń i wyszedł z pomieszczenia
Co w tej chwili czułam. Pustkę. Nic. Moje życie znów wróciło do szarej rzeczywistości. Tylko on rozświetlał moje drogi, a teraz? Wszystko straciło najmniejszy sens. Wiedziałam, że Alice jest teraz dumna z siebie. Czułam, że teraz się ze mnie śmieje, że straciłam moje jedyne szczęście w tym życiu. Nie będę zmęczona życiem bez niego, lecz kochaniem go bez wzajemności. Jak na złość dwie lekcje, które miały odbyć się z nim nam przepadły. Podobno musiał zabrać pierwszaków na lekcje dodatkowe, a ja wiedziałam jak jest prawda. Po prostu nie chciał na mnie patrzeć. Czuł obrzydzenie jak widział mnie na korytarzu, a co dopiero na zajęciach. Wracając do domu zaczął padać deszcz oraz intensywnie wiać. Co za ironia losu. Biegnąc do mieszkania po drodze zostałam ochlapana przez przejeżdżający samochód. W tamtym momencie rozpłakałam się na dobre. Tylko dlaczego? Przecież to tylko kałuża. Przemoknięta weszłam do domu. Zdjęłam kurtkę oraz buty, a następnie udałam się do pokoju. Przebrałam się w suche ubrania, aby na dobre nie rozchorować. Położyłam się na łóżku mając telefon w dłoni. Jedynie co widziałam na ekranie telefonu było tylko jego imię jak i nazwisko: Jeon Jungkook.
Jeon Jungkook:
15:12
Przepraszam, że po raz kolejny musiałam cię okłamać. Przepraszam, że po raz kolejny musiałam zjebać tą wspaniałą relację, którą niedawno odbudowaliśmy. Chciałabym ci podziękować za wszystkie dobre słowa; za gorące pocałunki za którymi tak bardzo tęsknię; za czułe uściski; za przyjemne spędzanie razem czasu w szkole jak i poza; dziękuję, że jako jedyny pokochałeś mnie pierwszy; dziękuję za to, że patrzyłeś na mnie z pożądaniem jak i z miłością; dziękuję, że odwzajemniałeś te uczucie; dziękuję za wszystko. Dziękuję, że byłeś ze mną i przy mnie. Przepraszam, że nie możemy wspólnie pisać naszej historii. Dziękuję, że oświetliłeś moją drogę do szczęścia. Kocham cię Jungkook i będę to robić do utraty tchu. Jeżeli kiedykolwiek mi wybaczysz będę szczęśliwa. Nie oczekuje od ciebie, że ponownie spojrzysz na mnie z namiętnością, choć bardzo bym tego chciała. Chce abyś był szczęśliwy z kimś kto będzie miał dane z tobą się droczyć; rozmawiać do późnych godzin; tańczyć w deszczu; śmiać się do łez; kochać do rana. Jestem taka głupia dając się Alice, ale najwidoczniej jestem zbyt słaba, aby z nią walczyć o moje szczęście. Kocham cię ten pierwszy i ostatni raz. A teraz dla ciebie jestem nikim szarą pustką, która otula wszystkich ludzi w żałobny dzień. Choć raz spróbowałam cię zapragnąć i nie żałuję niczego. Dla ciebie będę oglądać gwiazdy w dzień, jeść lody w zimę, śmiać się z poważnych rzeczy, bo tylko to mi zostało.
CZYTASZ
𝔖𝔴𝔢𝔢𝔱 ℌ𝔬𝔭𝔢
Любовные романы𝕾𝖕𝖔𝖘ó𝖇, 𝖜 𝖏𝖆𝖐𝖎 𝖒𝖓𝖎𝖊 𝖉𝖔𝖙𝖞𝖐𝖆𝖘𝖟, 𝖉𝖗𝖆ż𝖓𝖎𝖘𝖟 𝖎 𝖕𝖆𝖙𝖗𝖟𝖞𝖘𝖟, 𝖉𝖔𝖕𝖗𝖔𝖜𝖆𝖉𝖟𝖆 𝖒𝖓𝖎𝖊 𝖉𝖔 𝖘𝖟𝖆ł𝖚
