Xavier
To co zobaczyłem pod domem Claire, było dla mnie bolesne. Jednak jeszcze bardziej zabolało to, że pomyślała, że będzie mnie to śmieszyć. Poczułem ukłucie w sercu, gdy spytała czy jestem z siebie zadowolony. Nie sądziłem, że uważa mnie za kogoś takiego.
Tak naprawdę ja sam nie wiedziałem kim jestem. Wiem tylko tyle, że właśnie Claire Flores zdoła przywrócić moje wspomnienia i pozwoli mi zrozumieć kim była dla mnie ona, a kim ja byłem dla niej.
Nie wiedziałem co mną pokierowało, gdy przyciągnąłem jej drobne ciało do siebie i pozwoliłem jej się w siebie wtulić. Wiedziałem, że moje serce zabiło wtedy szybciej. Poczułem coś, co było dla mnie nowością. Choć Claire była śliczna, to ja nie miałem czasu na czułości. Ona jest mi potrzebna bym poznał swoją przeszłość, a później nie będzie mnie interesowało co z jej życiem.
Odjechałem spod jej domu dopiero, gdy miałem pewność, że dziewczyna bezpiecznie weszła do domu. Jednak po mieście krążyłem jeszcze długo. Nie wiedziałem dlaczego tak zareagowała na moją obecność i nie potrafiłem się na niczym skupić.
Przyjechałem do hotelu, w którym tymczasowo mieszkaliśmy i wjechałem windą na ostatnie piętro, gdzie mieścił się nasz apartament. W środku panowała cisza, jednak po chwili usłyszałem jak ktoś otwiera szafki w kuchni. Miałem nadzieję, że dostanę się do pokoju niezauważenie. Nie miałem ochoty na przesłuchania i głupie pogaduszki.
— Xavier powiedz, że do niej nie pojechałeś — usłyszałem kobiecy głos, należący do Ellie.
Moje mięśnie od razu się spięły. Zacisnąłem szczękę i wbiłem palce w twardą strukturę kasku.
— A co ci tak na tym zależy, co? — prychnąłem z wyrzutem, wgapiając się w słabo widoczną przez mrok twarz Ellie.
— Po co ci ona? Xavier nie wplątuj jej znowu do swojego życia.
Znowu?
— Jak to? Znowu? Ellie nie wydurniaj się — powiedziałem, odkładając kask na szafkę.
Rudowłosa pokiwała głową i odstawiła szklankę na blat. Zacisnąłem dłonie w pięści, bo wiedziałem, że będę teraz wysłuchiwał jej kazań.
— Po prostu ją zostaw. W niczym ci nie pomoże. Daj jej spokój.
— Nie — mruknąłem, robiąc krok w stronę swojego pokoju. — To ty mi daj, kurwa, spokój. Nie masz prawa wtrącać się w to z kim i co robię. To nie jest twoje życie!
Widziałem jak wyraz twarzy Evans zmienia się diametralnie i jak jej małe dłonie zaciskają się na krańcach blatu. Atmosferę, która się skumulowała wokół nas można było ciąć nożem. Albo Ellie teraz wybuchnie, albo odejdę i między nami znów wszystko się zepsuje. Kobieta pokiwała głową i po chwili wycelowała we mnie swoje ostre spojrzenie. Przełknąłem ciężko ślinę.
— To ty ją zostawiłeś dwa lata temu i odciąłeś się na dobre, zostawiając ją bez wyjaśnień! Ocknij się człowieku, bo niedługo twoje wielkie ego cię zgubi! Nie wiem co się z tobą dzieję, ale w ostatnim czasie gnoisz mnie tak bardzo, jak nigdy wcześniej! Jesteś jeszcze większym skurwielem niż byłeś i nie próbuj jej wciągać w swoje bagno, bo wystarczająco przez ciebie przeszła!
Zamarłem.
Ellie w zawrotnym tempie wyszła z kuchni i weszła do swojego pokoju, trzaskając drzwiami. Zostawiła mnie z całkowitą pustką w głowie.
Po chwili spędzonej w ciszy, wreszcie zdecydowałem się wejść do swojego pokoju. Nie wiedziałem o co jej chodziło, ale tymi słowami zamiast odciągnąć mnie od Claire, ona jeszcze bardziej sprawiła, że chciałem się do niej dostać.
CZYTASZ
Ethereal Destiny
RomansaKażdy z nas kiedyś przeszedł przez coś, co go doszczętnie zniszczyło. Jeśli nie, to najgorsze przed tobą. ;) fragment książki: - Dlaczego mnie nie pokochasz? - Bo nie jesteś nim.
