Claire
W domu Dustina jak zwykle mogłam się wypłakać. Wylałam hektolitry łez i zużyłam trzy paczki chusteczek. Chłopak latał wokół mnie jakbym była co najmniej królową i robił wszystko co tylko chciałam.
Zjedliśmy popcorn, wypiliśmy kakao z piankami, mimo że na dworze było ponad dwadzieścia stopni i oglądaliśmy komedie romantyczne, które kończyły się miłością, a nie bólem, który pozostawia rany na zawsze.
Gdy wyszłam z domu mojego przyjaciela, na dworze zapanował już zmrok. Dustin zaproponował, że mnie odwiezie, bo chciał się wyrwać z domu, jednak ja potrzebowałam chwili samotności. Tak jak za każdym razem, gdy było mi źle. Nigdy nie rozumiałam tego, że w momencie gdy powinien być przy mnie ktokolwiek, ja wolałam pogrążyć się w samotności i udawać, że jest w porządku. Taka już po prostu byłam.
Bo jeśli ktoś raz pokruszył twoje serce na kawałeczki, to już zawsze będziesz zepsuty.
Wysiadłam z autobusu na przystanek nieopodal mojego domu. Przeszłam na drugą stronę ulicy, kurczowo zaciskając palce na moim telefonie. Po chodniku szła kobieta. Jej długie ciemne włosy sterczały w różne strony świata, a jasna marynarka przypominała szmacianą płachtę. Niedługo zajęło mi uświadomienie sobie, że ta kobieta, była moją matką.
Przeklęłam swój marny los w myślach i skierowałam się w jej stronę. Z odległości kilku metrów wyczułam zapach wódki, wymieszanej z dymem papierosów. Na sam zapach zebrało mi się na wymioty. Chwyciłam brunetkę pod ramię i pozwoliłam całemu ciężarowi jej ciała, opaść na mnie.
— Córusia — wymamrotała niezrozumiale, unosząc głowę. — Celin, kochanie. Dziękuję, że ratujesz swoją mamusię. Tak jak ja uratowałam ciebie.
W oczy zapiekły mnie łzy. Mojej mamie często zdarzało się nazywać mnie swoją nieżywą córką po alkoholu. Nigdy nie pojęłam dlaczego to sprawiało mi tyle bólu, ale wewnątrz siebie czułam, że tak naprawdę nigdy nie kochała mnie. Zawsze wyobrażała sobie, że to ja jestem tą drugą córką. Córką, której nie udało się uratować.
— Mamusia przeprasza, że się źle czuje. Po prostu mamusia tęskniła za córusią i... — mamrotała dalej pod nosem, a w mój policzek zapiekła mnie słona łza.
Otarłam ją szybko i ciągnęłam dalej swoją pijaną matkę. Gdy byłam już kawałek od domu, kobieta potknęła się o swoje nogi i upadła, a ja poleciałam tuż na nią. Zebrałam się szybko z chodnika, lekceważąc szczypanie kolan i podniosłam swoją mamę. Pod nasz dom podjechał motor. Zmrużyłam oczy, patrząc jak postawna sylwetka mężczyzny okrąża pojazd, a po chwili jak ściąga ze swojej głowy kask. Przeklęłam się w myślach, gdy nasze spojrzenia się spotkały, a ból w okolicy serca stał się niewyobrażalnie uciążliwy.
— Claire, ja... — powiedział, patrząc na mnie szeroko otwartymi oczami. Poczułam jak po moich policzkach spływa kilka łez. Przełknęłam ciężko ślinę i pchnęłam uliczkę. — Daj, pomogę ci.
— Zostaw. — Wycedziłam przez zaciśnięte zęby.
— Celin, nie bądź taka nie miła — mruknęła moja rodzicielka, a ja zapragnęłam zapaść się pod ziemie.
Kopnęłam nogą w drzwi, nie siląc się nawet na pukanie, a po chwili w progu zjawił się mój tata. Jego wzrok mówił sam za siebie. Odebrał ode mnie sylwetkę mamy i spojrzał za mnie. Obróciłam głowę i Xavier cały czas tam stał. Oparty o swój motor.
— Zaraz wrócę, tato — powiedziałam, a mężczyzna zamknął drzwi, wciąż trzymając sylwetkę mojej mamy.
Nabuzowana złością przeszłam całą odległość od drzwi do Xaviera, trzaskając po drodze furtką.
CZYTASZ
Ethereal Destiny
रोमांसKażdy z nas kiedyś przeszedł przez coś, co go doszczętnie zniszczyło. Jeśli nie, to najgorsze przed tobą. ;) fragment książki: - Dlaczego mnie nie pokochasz? - Bo nie jesteś nim.
