Claire
Moje ciało drżało za każdym razem, gdy zetknęłam się z ciałem Xaviera. Czułam się oszukiwana przez własną siebie, że ten chłopak, pomimo upływu dwudziestu czterech miesięcy i dwudziestu trzech dni, wciąż na mnie w jakiś, cholernie, dziwny sposób działał. Przerażało mnie to do tego stopnia, że nie potrafiłam wykrztusić z siebie słowa.
Usiadłam przy stoliku, który znajdował się w samym rogu kawiarni. W tym miejscu Xavier powiedział mi, że nie jestem tylko jego przyjaciółką. W tym miejscu nasza historia się zaczęła, a teraz wróciliśmy w to miejsce jako dwójka obcych ludzi z wspomnieniami.
Brunet usiadł naprzeciwko mnie i wciągnął na swoje ciemne włosy czapkę z daszkiem. Wyglądał tak jak dwa lata temu, jednak teraz jego widok kłuł mnie w serce. Bałam się, że tu z nim jestem, a jednocześnie cieszyłam się, że jestem tutaj właśnie z nim.
Czasami miewamy chwile, w których sami nie wiemy czy coś się nam podoba czy nie. Mamy mętlik w głowie, bo uważamy, że to co się dzieje jest idealne niczym przeznaczenie, a jednocześnie mamy wrażenie, że ten moment nie powinien nigdy nadejść. To właśnie huczało w mojej głowie. Myśl, że nie powinnam tu być sprzeczała się z myślą, że to przeznaczenie znów skrzyżowało nasze drogi.
— Claire? — z letargu wyciągnął mnie ochrypnięty głos bruneta. Uniosłam na niego wzrok. — Może być brownie, czy zamówić ci coś innego?
— Jest w porządku — wydukałam, zaciskając spocone dłonie na krańcach mojej niebieskiej sukienki.
Tata mocno się upierał rano, że nie powinnam jej ubierać, jednak gdy dostrzegł mój upór w końcu uległ i zrozumiał, że nie jestem już małą dziewczynką, a dziewiętnastoletnią kobietą.
— Claire, my się kiedyś znaliśmy, prawda?
To pytanie uderzyło we mnie tak bardzo, że przez chwilę miałam wrażenie jakby wszystko wokół zmieniło się w nicość. Poczułam jak coś w środku mnie pęka, a wszelka nadzieja ulatnia się niczym wolny motyl. Chciałam spojrzeć prosto w jego niebieskie oczy, jednak nie potrafiłam. Ból powrócił i nie zamierzał szybko mnie opuścić. Utknęłam w pułapce pomiędzy bólem, a czymś co mogłoby mnie uratować.
A może na mnie już nie było ratunku? Może byłam tak bardzo złamana, że wszystko co się działo przynosiło mi tylko cierpienie? Byłam zwykłą dziewczyną, która przeżyła za dużo w za krótkim czasie i teraz miało nie spotykać mnie już nic dobrego. Bo nawet Xavier Huxley okazał się cierpieniem.
Nasze życie polega na tym, że nawet jeśli nie popełnimy żadnego błędu, to spotka nas kara. Nie ważne jak bardzo idealni będziemy, zło nas dopadnie i może nic po nas już nie zostawić. Tylko zniszczoną kukiełkę, która zniosła za wiele cierpienia. Bo czasami to my jesteśmy największymi błędami tego świata.
Ja takim byłam.
— Po prostu opowiedz mi jak to było — ponaglił Xavier.
Przełknęłam ciężko ślinę i uniosłam wzrok. Jego oczy patrzyły na mnie bez wyrazu. Nic nie mogłam z nich odczytać. A czasami to oczy były odzwierciedleniem naszej duszy. Więc, czy dusza Xaviera była pełna nicości?
— Tak Xavier, znaliśmy się. Nawet zbyt dobrze. — Powiedziałam, a do mojej głowy jak bumerang wróciły wszystkie wspomnienia.
Nasza pierwsza randka, ten moment gdy się poznaliśmy w jakieś restauracji, w której on śpiewał a ja się od razu zakochałam w jego głosie. Te chwile, gdy zabierał mnie na plażę i cicho nucił swoje nowe teksty piosenek. Momenty, gdy przychodził do mojego pokoju w nocy przez okno i opowiadał ile wyświetleń ma jego nowy kawałek. Chwile, w których pozwolił mi być szczęśliwą.
CZYTASZ
Ethereal Destiny
RomanceKażdy z nas kiedyś przeszedł przez coś, co go doszczętnie zniszczyło. Jeśli nie, to najgorsze przed tobą. ;) fragment książki: - Dlaczego mnie nie pokochasz? - Bo nie jesteś nim.
