☆:*'¨'*:..:*'¨'*:.☆
Wstałam pierwsza. Czarnowłosy schował twarz pod kołdrę i mruknął cicho, kiedy zostawiłam go w łóżku. Wzięłam szybki prysznic i ogarnęłam twarz i włosy, a następnie poszłam do kuchni zrobić nam coś na śniadanie. Wyjęłam chleb i jakąś szynkę z lodówki. Z miski na warzywa wyciągnęłam pomidora i ogórka i zrobiłam nam kolorowe i smaczne kanapki. Moi rodzice byli w pracy, więc miałam trochę czasu na ogarnięcie Billa i naszego domu. Poszłam z talerzem do góry i usiadłam na rogu łóżka, ściągając z chłopaka kołdrę.
- Zostaw mnie, nie widzisz że śpię? - mruknął niezadowolony i przewrócił się na drugi bok.
- Zrobiłam nam śniadanie. Lepiej już wstawaj, mam dla ciebie robotę. - wzięłam do ręki jedną kromkę i zaczęłam ją jeść.
- Nie chce mi się.
- Wolisz tłumaczyć się mojemu ojcu co robiłeś w moim pokoju w środku nocy, podczas kiedy on spał? Jakie chcesz kwiatki na pogrzeb? - zaśmiałam się.
Chłopak sapnął coś pod nosem i podniósł się zaspany. Wziął z talerza jedną kanapkę i zaczął ją jeść. Ziewał ciągle, chcąc mi udowodnić jak bardzo jest zmęczony. Udawałam że tego nie widzę i zajadałam się kanapeczkami dalej. Kiedy skończyliśmy jeść, Bill poszedł do łazienki żeby się ogarnąć, a ja zeszłam na dół i zabrałam się za ogarnianie kuchni. Pochowałam wszystkie niepotrzebne rzeczy do szafek, a brudne naczynia wyjęłam ze zlewu i wsadziłam je do zmywarki. Po dłuższej chwili dołączył do mnie mój przyjaciel. Dałam mu szmatkę do ścierania kurzy i kazałam wysprzątać salon, co chłopak z niesmakiem zrobił. Obserwowałam jak grzecznie wykonywał moje rozkazy i zaśmiałam się. Wyglądał przy tym naprawdę przeuroczo. Zerknął na mnie i zmarszczył brwi, psikając w moją stronę wodą z butelki z atomizerem.
- Możesz mnie nie psikać tym psikadełkiem, tylko zająć się sprzątaniem? - ponownie się zaśmiałam. - Boże, robisz się bardzo nieprzyjemny kiedy wcześnie wstajesz.
- Właśnie robię ci za sprzątaczkę, daj mi spokój. - prychnął i wrócił do mycia mebli.
Pomogłam mu, żeby jak najszybciej to skończyć. Przyniosłam odkurzacz ze schowka i postawiłam go na podłodze obok ścierającego kurz z wyższej półki chłopaka. Spojrzał na mnie.
- Mam tu jeszcze odkurzyć? - uniósł brew. - Cholera, aż tak dobrze idzie mi sprzątanie? Może ja serio rzucę muzykę i zostanę sprzątaczką?
- Z pewnością cię zatrudnię. - zaśmiałam się i podeszłam do chłopaka z zamiarem wzięcia mu ścierki.
Nie zauważyłam jednak rury z odkurzacza i potknęłam się o nią, lądując na Billu. W ostatniej chwili oparł się o komodę i złapał mnie za ramię, podczas kiedy ja trzymałam rękę na jego klatce piersiowej. W tym samym momencie, drzwi wejściowe do domu się otworzyły i stanęła w nich moja starsza siostra. Patrzyła na nas, a my na nią. Cała nasza trójka milczała. Brooklyn trzymała w ręce torbę na siłownie, która była pusta w środku.
- To ona jednak się nie wyprowadziła? - Bill przerwał ciszę i spojrzał na mnie, dalej mnie trzymając.
- Przyszłam po resztę swoich rzeczy. - warknęła Brook. - Jak widzę z mojej siostry zrobiła się niezła dziwka, komu jeszcze dałaś dupy? - spojrzała na mnie.
- Nie wiem co próbujesz osiągnąć takimi tekstami, ale wierz mi, nie wychodzi ci to. - czarnowłosy postawił mnie na nogi. - Zachowujesz się komicznie. Idź może lepiej leczyć swoje kompleksy w innym miejscu i zostaw Ivy w spokoju. Nie wiem, zerwij ze ścian plakaty z moją twarzą, popłacz się, cokolwiek. Wszyscy są już zmęczeni twoim zachowaniem.
CZYTASZ
'through the monsoon' || Bill Kaulitz fanfiction
Fanfiction"...I kiedy zatracam siebie, myślę o Tobie, Razem pobiegniemy do nowych miejsc, I nic mnie nie powstrzyma od powrotu do ciebie..." (odnowiona wersja opowiadania z sq)
