☆:*'¨'*:..:*'¨'*:.☆
Droga powrotna była dużo przyjemniejsza niż wszyscy sądziliśmy. Gdzieś w połowie drogi Axel zatrzymał się przy McDonaldzie i kupiliśmy sobie coś do jedzenia. W samochodzie śpiewaliśmy piosenki i wspominaliśmy poprzednie dwa dni. Staraliśmy się nie wspominać o tym, że jutro już wszyscy będziemy siedzieć w szkole na rozpoczęciu. Każdy zgrabnie unikał tego tematu, nie chcąc psuć nastroju który panował w pojeździe.
- To co, w przyszłym roku powtórka? - Axel wziął łyk coli z puszki, którą trzymał mój brat siedzący obok niego.
- Tylko następnym razem może na tydzień, a nie tylko na weekend? - Jake się uśmiechnął. - I Ivy z pewnością nie będzie spać w pokoju z Billem. - mój brat zmierzył mojego chłopaka wzrokiem w odbiciu lusterka
- Co ja ci mówiłem na temat straszenia dzieci? - Axel uderzył go w udo.
Wszyscy się zaśmialiśmy. Patrzyłam za okno, obserwując przyrodę. Westchnęłam cicho, wiedząc że będę musiała pogodzić się z faktem, że mój kontakt z chłopakami, a zwłaszcza z Billem, przez następne miesiące będzie mocno utrudniony. Mimo wszystko, nie byłam w stanie o tym nie myśleć. Moje myśli powoli narastały. Z transu wyrwał mnie Tom, wyciągający rękę między fotelami moimi a Billa, trzymając w dłoni paczkę żelków. Uśmiechnęłam się pod nosem i wzięłam kilka, po czym wepchnęłam je sobie do buzi.
Siedziałam obok czarnowłosego, który był w trakcie oglądania jakiegoś serialu na telefonie, ze słuchawkami w uszach. Co jakiś czas jednak zdarzyło się mu pogłaskać mnie po udzie czy dłoni. Obok Billa siedział Gustav z Allison, którzy rozmawiali z siedzącym za nimi Georgiem. Za to za mną siedział Tom, który był w trakcie spożywania kolejnych paczek żelków. Siedząca obok niego Maya spała, trzymając swoją głowę opartą o jego ramię. Zastanawiałam się, co takiego stało się wtedy w tym lesie, że tak się do siebie zbliżyli.
Ponownie oparłam głowę o szybę i wróciłam do swoich myśli.
☆
Kiedy wjechaliśmy już do naszego miasta, Bill spojrzał na mnie.
- No to co, zaraz będę wysiadał. - westchnął.
- Może chcesz wpaść do mnie? No wiesz, poznać moich rodziców. - spytałam cicho.
- Myślisz, że mogę? - uśmiechnął się delikatnie.
- Oczywiście że tak, przecież teorytycznie to już znasz moją mamę. - zaśmiałam się, wspominając noc, w którą Bill chował się pod moim łóżkiem i jak zdradziły go buty leżące w rogu pokoju.
- Fakt. - również się zaśmiał.
Axel zatrzymał się najpierw pod mieszkaniem Mayi, z którą wszyscy się pożegnaliśmy, a następnie pojechał pod dom bliźniaków.
- Bill, bież swoje klamoty, zaraz wysiadamy. - przeciągnął się Tom.
- Właściwie, to ja jadę do Ivy. - odpowiedział niepewnie czarnowłosy.
Tom zmrużył oczy, analizując całą sytuację. Spojrzał na swojego brata, na mnie, a potem znowu na brata. Po chwili jednak wszystko zrozumiał, kiedy Bill zarumienił się, trzymając mnie za udo. Na twarz Toma wkradł się szeroki uśmiech, po czym zatrzymał swój wzrok na swoim bliźniaku, starając się mu nim powiedzieć, jak dumny z niego jest. Bill przewrócił oczami zarumieniony i schował ręce do kieszeni.
Następny przystanek był domem Allison, która wysiadła z samochodu w towarzystwie swojego chłopaka oraz Georga, po czym krzyknęła że wieczorem zadzwoni. Pomachałam jej i westchnęłam, kiedy mój niezadowolony brat dalej wpatrywał się w Billa. Zdenerwowany Axel ponownie uderzył go w udo, na co ja zachichotałam. W końcu samochód zatrzymał się na podjeździe.
CZYTASZ
'through the monsoon' || Bill Kaulitz fanfiction
Fanfiction"...I kiedy zatracam siebie, myślę o Tobie, Razem pobiegniemy do nowych miejsc, I nic mnie nie powstrzyma od powrotu do ciebie..." (odnowiona wersja opowiadania z sq)
