Rozdział 9

687 36 29
                                        


☆:*'¨'*:..:*'¨'*:.☆

  Następnego dnia od samego rana sprzątałam w domu. Chciałam skorzystać z okazji, że byłam w nim sama i nikt mi nie przeszkadzał, tym bardziej skoro miałam mieć dziś gościa. Zaczęłam od swojego pokoju i łazienki, a później przeszłam do salonu i kuchni. O godzinie 15 wszystko było już wysprzątane. Zaraz po wstaniu wysłałam Bilowi wiadomość z dokładnym adresem mojego domu i napisałam, żeby był u mnie o osiemnastej. Zorientowałam się też wcześniej gdzie jest Brooklyn i kiedy ma zamiar wrócić do domu, żeby mieć pewność że na pewno nie będzie jej tu, kiedy będę mieć gościa. Wzięłam prysznic i dokładnie wydepilowałam całe ciało. Nie liczyłam na to że między mną a Billem do czegoś dojdzie, ale stwierdziłam że będę się czuć wtedy pewniej. Ogarnęłam swoje włosy i zrobiłam delikatny makijaż, a następnie założyłam niebieskie jeansy z poszerzanymi nogawkami i niskim stanem, a na górę założyłam czarny top obszyty przy dekolcie koronką. Wygrzebałam z szafki coś słodkiego do przekąszenia, a następnie zajęłam się przygotowaniem czegoś dobrego na kolację. Naszykowałam nam zapiekanki, tak żeby wystarczyło je później wsadzić do piekarnika i podgrzać. Po kilkudziesięciu minutach usłyszałam jak pod mój dom podjeżdża jakiś samochód, a chwilę później ktoś zapukał do moich drzwi. Podeszłam tam szybko i je otworzyłam.

  - Cześć. - Bill uśmiechnął się do mnie przyjaźnie.

  - Wchodź. - otworzyłam mu szerzej drzwi, a chłopak wszedł do środka. 

  Zaprowadziłam go do swojego pokoju.

  - Masz, to twoja bluza. - podał mi ciuch.

  - Dzięki. - wzięłam ją i usiadłam na łóżku.

  Chłopak rozejrzał się po moim pokoju, a potem usiadł obok mnie.

  - To pierwszy raz kiedy jestem w pokoju jakiejś laski. Całkiem tu przyjemnie. - położył się wygodnie na plecach.

  - Cieszę się, że ci się podoba. - spojrzałam na niego. - Brooklyn ma wrócić dopiero za kilka dni, skorzystała z okazji że mamy nie ma i pojechała ze znajomymi nad jezioro. 

  - Czyli masz wolną chatę tak naprawdę na jakieś najbliższe trzy dni? 

  - No mniej więcej. - kiwnęłam głową.

  - Co powiesz na jakąś imprezę? - uśmiechnął się szeroko. - Oczywiście chodzi mi o chłopaków, Allison i Mayę.

  - W sumie, czemu nie. - wzruszyłam ramionami. - Ale nie załatwię nam żadnego alkoholu. 

  - O to się nie martw, chłopaki załatwią. - sięgnął szybko po swój telefon i zabrał się za zapraszanie chłopaków do mojego domu.

  ☆

  Godzinę później w moim salonie siedziała czwórka chłopaków, Allison i nasza nowa znajoma. Allison siedziała przy Gustavie i uważnie obserwowała mnie i Billa. Georg i Tom palili papierosy, a Maya cały czas dogryzała chłopakowi w dredach. Bill sączył w ciszy swojego drinka co jakiś czas spoglądając na mnie i na resztę. Tom powoli zaczął się rozkręcać, a po niedługim czasie siedział pijany i przyklejony do czarnowłosej dziewczyny, bardzo rozbawionej jego zachowaniem. Georg włączył muzykę, a Gustav poprosił Allison do tańca, na co ta momentalnie się zgodziła. Tom wszedł na stół, po czym zaczął śpiewać piosenkę, łącząc niemiecki i angielski jednocześnie. Wszyscy śmialiśmy się z jego niesamowitego pokazu, podczas kiedy chłopak naprawdę mocno się w to wkręcił. Bill oparł się o moje ramię. Alkohol widocznie zadziałał już na jego słabą głowę. Zaśmiałam się cicho. Widocznie u nich było to rodzinne. Po chwili pokaz Toma zakończył się głośnym upadkiem na podłogę i jego jękami bólu. Maya pomogła mu wstać i wzięła go na górę, żeby pomóc się mu trochę ogarnąć. 

'through the monsoon' || Bill Kaulitz fanfictionOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz