☆:*'¨'*:..:*'¨'*:.☆
Następnego dnia od samego rana sprzątałam w domu. Chciałam skorzystać z okazji, że byłam w nim sama i nikt mi nie przeszkadzał, tym bardziej skoro miałam mieć dziś gościa. Zaczęłam od swojego pokoju i łazienki, a później przeszłam do salonu i kuchni. O godzinie 15 wszystko było już wysprzątane. Zaraz po wstaniu wysłałam Bilowi wiadomość z dokładnym adresem mojego domu i napisałam, żeby był u mnie o osiemnastej. Zorientowałam się też wcześniej gdzie jest Brooklyn i kiedy ma zamiar wrócić do domu, żeby mieć pewność że na pewno nie będzie jej tu, kiedy będę mieć gościa. Wzięłam prysznic i dokładnie wydepilowałam całe ciało. Nie liczyłam na to że między mną a Billem do czegoś dojdzie, ale stwierdziłam że będę się czuć wtedy pewniej. Ogarnęłam swoje włosy i zrobiłam delikatny makijaż, a następnie założyłam niebieskie jeansy z poszerzanymi nogawkami i niskim stanem, a na górę założyłam czarny top obszyty przy dekolcie koronką. Wygrzebałam z szafki coś słodkiego do przekąszenia, a następnie zajęłam się przygotowaniem czegoś dobrego na kolację. Naszykowałam nam zapiekanki, tak żeby wystarczyło je później wsadzić do piekarnika i podgrzać. Po kilkudziesięciu minutach usłyszałam jak pod mój dom podjeżdża jakiś samochód, a chwilę później ktoś zapukał do moich drzwi. Podeszłam tam szybko i je otworzyłam.
- Cześć. - Bill uśmiechnął się do mnie przyjaźnie.
- Wchodź. - otworzyłam mu szerzej drzwi, a chłopak wszedł do środka.
Zaprowadziłam go do swojego pokoju.
- Masz, to twoja bluza. - podał mi ciuch.
- Dzięki. - wzięłam ją i usiadłam na łóżku.
Chłopak rozejrzał się po moim pokoju, a potem usiadł obok mnie.
- To pierwszy raz kiedy jestem w pokoju jakiejś laski. Całkiem tu przyjemnie. - położył się wygodnie na plecach.
- Cieszę się, że ci się podoba. - spojrzałam na niego. - Brooklyn ma wrócić dopiero za kilka dni, skorzystała z okazji że mamy nie ma i pojechała ze znajomymi nad jezioro.
- Czyli masz wolną chatę tak naprawdę na jakieś najbliższe trzy dni?
- No mniej więcej. - kiwnęłam głową.
- Co powiesz na jakąś imprezę? - uśmiechnął się szeroko. - Oczywiście chodzi mi o chłopaków, Allison i Mayę.
- W sumie, czemu nie. - wzruszyłam ramionami. - Ale nie załatwię nam żadnego alkoholu.
- O to się nie martw, chłopaki załatwią. - sięgnął szybko po swój telefon i zabrał się za zapraszanie chłopaków do mojego domu.
☆
Godzinę później w moim salonie siedziała czwórka chłopaków, Allison i nasza nowa znajoma. Allison siedziała przy Gustavie i uważnie obserwowała mnie i Billa. Georg i Tom palili papierosy, a Maya cały czas dogryzała chłopakowi w dredach. Bill sączył w ciszy swojego drinka co jakiś czas spoglądając na mnie i na resztę. Tom powoli zaczął się rozkręcać, a po niedługim czasie siedział pijany i przyklejony do czarnowłosej dziewczyny, bardzo rozbawionej jego zachowaniem. Georg włączył muzykę, a Gustav poprosił Allison do tańca, na co ta momentalnie się zgodziła. Tom wszedł na stół, po czym zaczął śpiewać piosenkę, łącząc niemiecki i angielski jednocześnie. Wszyscy śmialiśmy się z jego niesamowitego pokazu, podczas kiedy chłopak naprawdę mocno się w to wkręcił. Bill oparł się o moje ramię. Alkohol widocznie zadziałał już na jego słabą głowę. Zaśmiałam się cicho. Widocznie u nich było to rodzinne. Po chwili pokaz Toma zakończył się głośnym upadkiem na podłogę i jego jękami bólu. Maya pomogła mu wstać i wzięła go na górę, żeby pomóc się mu trochę ogarnąć.
CZYTASZ
'through the monsoon' || Bill Kaulitz fanfiction
Fanfiction"...I kiedy zatracam siebie, myślę o Tobie, Razem pobiegniemy do nowych miejsc, I nic mnie nie powstrzyma od powrotu do ciebie..." (odnowiona wersja opowiadania z sq)
