☆:*'¨'*:..:*'¨'*:.☆
W domu nikogo nie było. Uśmiechnęłam się pod nosem i zdjęłam buty.
- Chcesz upiec razem babeczki? - spojrzałam na chłopaka.
- Teraz? - Bill odłożył swoje buty na bok. - No dobra.
Złapałam go za rękę i ruszyłam z nim do kuchni. Wyjęłam z szafki potrzebne składniki i postawiłam wszystko na blacie. Podałam czarnowłosemu zeszyt z przepisami, a on zaczął wertować kartki i szukać potrzebnego nam przepisu.
- Dlaczego tak na serio mnie do siebie zaprosiłaś? - oparł się o blat i spojrzał na mnie.
- Mam być szczera? - zerknęłam na niego kontem oka.
- Oczywiście że tak. - zmarszczył brwi.
- Tom powiedział, że nie chciałeś wyjść z domu, a on chciał pobyć z Mayą sam. - zaśmiałam się pod nosem.
- I postanowiłaś mu pomóc? To przecież zdrada stanu! - prychnął pod nosem i skrzyżował ręce na piersi.
- No i? Przynajmniej my też możemy pobyć razem sami. - szturchnęłam go łokciem pod żebra.
Chłopak przewrócił oczami i przybliżył się do mnie, po czym położył swoją dłoń na dół moich pleców. Przyciągnął mnie do siebie i pocałował czule w skroń. Uśmiechnęłam się pod nosem i stanęłam na palcach, żeby złożyć pocałunek na jego ustach. Chłopak zaśmiał się cicho i podniósł mnie, po czym posadził na blacie. Zaczął odmierzać składniki i wsypywać je do miski. Przyglądałam się jego twarzy. Był skupiony i przy tym bardzo uroczy.
- Nie gap się, stresujesz mnie. - zaśmiał się cicho Bill.
- Ja cię stresuję? - uniosłam brew.
- No tak jakby. - westchnął chłopak, patrząc na mąkę rozsypaną wokół miski.
Wybuchłam śmiechem. Zeszłam z blatu i stanęłam przy nim. Pomogłam mu ogarnąć bałagan który zrobił i dokończyłam robić ciasto na babeczki. On wyciągnął z szafki foremki i blachę. Nałożyliśmy do papierków ciasto, a następnie do rozgrzanego piekarnika wsadziliśmy blachę.
- Czyli mamy teraz chwilę dla siebie? - Bill przytulił się do moich pleców i oparł brodę o moją głowę.
- Tak. - wtuliłam się w niego.
- Jak ją wykorzystamy?
Podniosłam głowę i spojrzałam na niego z dołu.
- A jak byś chciał?
- Nie wiem. A ty?
- Możemy usiąść sobie i obejrzeć jakiś film, zjeść babeczki, a potem iść do mojego pokoju i się trochę poprzytulać, co ty na to? - odwróciłam się do niego przodem.
- Myślę że to idealny pomysł. - uśmiechnął się i pocałował mnie w czoło.
Poszliśmy do salonu i usiedliśmy na kanapie. Włączyłam telewizor i wtuliłam się w bok chłopaka. Położył dłoń na mojej głowie i pogłaskał po włosach.
- Słuchaj, możemy pogadać? - spojrzałam na niego po chwili.
- O czym? - chłopak wciąż głaskał mnie po włosach.
- O tym, co się dzieje w twojej szkole. - chłopak wywrócił oczami na moje słowa. - Martwię się, rozumiesz? - westchnęłam.
- A ja już ci mówiłem, że nie masz o co się martwić. - zabrał rękę z mojej głowy.
CZYTASZ
'through the monsoon' || Bill Kaulitz fanfiction
Hayran Kurgu"...I kiedy zatracam siebie, myślę o Tobie, Razem pobiegniemy do nowych miejsc, I nic mnie nie powstrzyma od powrotu do ciebie..." (odnowiona wersja opowiadania z sq)
