Rozdział 15

677 39 50
                                        


☆:*'¨'*:..:*'¨'*:.☆

  Mój tata z samego rana wyszedł z domu. Nie wiedziałam dlaczego. Minęłam się z nim na schodach, kiedy wracałam z kuchni bo obudziłam się o czwartej nad ranem z głodu, a on schodził na dół z sypialni. Powiedział mi tylko, że zapomniał czegoś ważnego z firmy i że jak najszybciej musi to odebrać. Próbowałam później zasnąć jeszcze raz, jednak za bardzo zainteresowała mnie ta sprawa. Allison nie dało się dobudzić, bo wiecznie miała wyłączony telefon w nocy, a miałam ogromną potrzebę powiedzenia o tym komuś i podzielenia się moimi teoriami. Wiedziałam, że jest taka jedna osoba, która nie ważne jak mocno by nie spała, zawsze odbierze ode mnie telefon. 

  - Możesz mi powiedzieć, dlaczego do chuja dzwonisz do mnie w środku nocy? - powiedział zaspany Bill po drugiej stronie telefonu.

  - Mój tata wyszedł z domu. 

  - Mój też. Dziesięć lat temu. Dalej nie wrócił. - prychnął. - Mogę iść spać?

  - Nie, skoro ja nie mogę zasnąć, to ty będziesz mi w tym towarzyszyć. - uśmiechnęłam się wrednie.

  - Jesteś okropna. - wtulił twarz w poduszkę, przez co słyszałam go bardzo niewyraźnie.

  - Wyszedł pół godziny temu, powiedział że zapomniał czegoś z pracy i że po to jedzie. Co o tym myślisz?

  - No nie wiem, może to, że zapomniał czegoś z pracy i po to pojechał? - słyszałam poirytowanie w jego głosie.

  - Problem w tym, że firma w której pracuje, jest o tej godzinie jeszcze zamknięta. Coś mi tu śmierdzi. - westchnęłam.

  - Nie wiem, pogadaj z nim o tym jak wróci czy coś. Iv, ja nie wiem nawet co ty do mnie mówisz, jest środek nocy. - ziewnął przeciągle Bill. - Mój mózg nie przyjmuje do siebie informacji o tej godzinie.

  - Jest prawie piąta, niektórzy o tej godzinie codziennie wstają żeby pobiegać. 

  - I ja z całego serca boję się takich ludzi. To psychopaci. Jak można z własnej, nieprzymuszonej woli iść biegać? 

  - Nie przesadzaj, oni w ten sposób utrzymują swoją formę. 

  - W dupie mam ich formę. - mruknął, przewracając się na drugi bok. - Dobranoc, Iv.

  - No ale nie rozłączaj się, nie skoczyłam z tobą rozmawiać! 

  - Iv, nie znęcaj się nade mną, błagam cię. - jęknął niezadowolony. - Przyjdź do mnie po czternastej, opowiesz mi to wszystko na spokojnie. A teraz idę spać, bo zaraz nie wytrzymam. 

  Westchnęłam cicho i pozwoliłam wrócić swojemu przyjacielowi spać. Zastanawiałam się nad zbyt intensywnie. Może mój ojciec faktycznie zapomniał czegoś z pracy? Postanowiłam się tym już nie przejmować i spróbować zasnąć. Zamknęłam oczy, jednak niewiele mi to dało. Postanowiłam wstać z łóżka i przebrałam się szybko z mojej piżamy, złapałam za telefon i słuchawki i poszłam do kuchni. Mój tata tak szybko wybiegł z domu, że nie zrobił sobie śniadania. Uznałam, że zrobię mu niespodziankę i przyniosę mu kanapki do pracy. Zrobiłam więc szybko kilka kanapek i schowałam je do plastikowego pudełka śniadaniowego. Wrzuciłam go do swojej torby i założyłam buty. W akompaniamencie muzyki lecącej z moich słuchawek, spacerem poszłam do pracy mojego taty. 

  Firma w której pracował z ojcem Allison znajdowała się w centrum naszego miasta. Nie było to daleko od naszego domu, więc spacer nie zajął mi długo. Kiedy stanęłam pod budynkiem, była prawie szósta rano. Weszłam przez duże szklane drzwi i podeszłam do recepcji.

'through the monsoon' || Bill Kaulitz fanfictionOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz