Rozdział 10

692 32 41
                                        

☆:*'¨'*:..:*'¨'*:.☆

*dwa tygodnie później*

  Przeszłam z Allison co najmniej trzy galerie, w poszukiwaniu jak to ona stwierdziła, "idealnej kreacji" na koncert chłopaków. Lubiłam chodzić po sklepach, ale trzy ogromne galerie to była zdecydowana przesada. Tym bardziej, że dziewczyna coraz bardziej marudziła i wybrzydzała do takiego stopnia, że miałam ochotę zrzucić ją z ostatniego piętra trzeciej galerii. W końcu znalazła coś, co spodobało się jej na tyle, żeby mogła to kupić i ubrać na ten wieczór. Byłam bardzo szczęśliwa z tego powodu. Zdecydowałyśmy pójść coś zjeść i poszłyśmy razem na pizzę. Usiadłyśmy przy stoliku i całkiem przystojny kelner przyniósł nam karty z menu. 

  - Powiesz mi w końcu co jest między wami? - spytałam, patrząc w kartę.

  - Między nami, masz na myśli kogo? 

  - No między tobą a Gustavem. - zerknęłam na nią.

  - A między wami? - oparła swoją głowę ręką.

  - Między kim? - uniosłam brew.

  - No tobą a Śpiącą Królewną. - odpowiedziała, jednak nie bardzo wiedziałam co ma na myśli. - Boże, no między tobą a Billem.

  - O co ci chodzi? - spytałam z rozbawieniem w głosie.

  - Jak to o co? - prychnęła. - Siedzisz u niego codziennie po kilka godzin, Bóg wie co robicie, na pewno jest coś na rzeczy.

  - Oszalałaś? My się tylko przyjaźnimy. Za to ty chodzisz cały czas z Gustavem i miziacie się po kątach. Jesteście w końcu razem czy nie? 

  - No, nie oficjalnie. - westchnęła.

  - To znaczy? 

  - Jeszcze o to nie zapytał. Ale myślę że może zrobić to dziś po koncercie. - uśmiechnęła się.

  Ponownie podszedł do nas kelner i zebrał od nas zamówienie, po czym znowu zniknął gdzieś w kuchni. Po jakimś czasie dostałyśmy naszą pizzę, a rachunkiem podzieliłyśmy się na pół. Po zjedzonym posiłku poszłyśmy na autobus i przyszłyśmy do mojego domu żeby ogarnąć się na koncert. 

  Brook od rana szykowała się w swoim pokoju, wybierając sobie jakąś stylizację i wymyślając makijaż. Była przeszczęśliwa, kiedy wręczyłam jej bilet na koncert. Nie pytała skąd go dostałam, była za bardzo podekscytowana. Zamknęłam się z Allison w pokoju i zabrałyśmy się za przygotowania. Koncert miał zacząć się o dwudziestej, ale Bill dał mi znać, żebyśmy przyszły trochę wcześniej żeby znaleźć sobie jakieś fajne miejsce pod sceną. Zaczęłyśmy się malować. Blondynka postawiła na czerwony makijaż, który kolorystycznie pasowałby do jej sukienki. Ja za to zdecydowałam się na ciemne oczy i usta, żeby pasowały mi do mojej czarnej jeansowej spódniczki i czarnego topu wiązanego na karku. Zrobiłam sobie z kilku kosmyków włosów małe, cienkie warkoczyki i przebrałam się w swój strój. Spojrzałam na siebie w lustrze. Nie wyglądałam źle. Założyłam swoje jedyne czarne buty na koturnie i założyłam jakąś biżuterię. Moja przyjaciółka spięła sobie włosy w luźnego koka na dole głowy i pożyczyła ode mnie kilka bransoletek i pierścionków. Skorzystałyśmy z chwili wolnego czasu i porobiłyśmy sobie trochę zdjęć na pamiątkę. Po jakiejś godzinie do mojego pokoju weszła Brook.

'through the monsoon' || Bill Kaulitz fanfictionOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz