Rozdział 11

652 31 36
                                        


☆:*'¨'*:..:*'¨'*:.☆

  Następnego dnia wstałam koło południa. Niechętnie zeszłam z łóżka i przebrałam się w jakieś dresy. Na zewnątrz padało i było dość chłodno jak na koniec lipca. Przetarłam zaspane oczy i zeszłam na dół do kuchni. Przy stole siedziała moja mama, która jak tylko mnie zobaczyła, spojrzała na mnie oczekując wyjaśnień. Udałam że tego nie zauważyłam i wyjęłam z lodówki mleko, a z szafki miskę i płatki. Zrobiłam sobie śniadanie i już miałam zamiar wracać do swojego pokoju, kiedy zatrzymała mnie moja mama.

  - A ty gdzie się wybierasz? Chyba powinnaś mi coś wyjaśnić. - zmarszczyła brwi.

  - Tu nie ma czego wyjaśniać. I tak usłyszałaś już wersję Brooklyn, daj mi jakiś szlaban czy coś. - wywróciłam oczami.

  - Tak, wysłuchałam jej wersji, teraz przyszła kolej na drugą. Chcę wiedzieć jak to wyglądało, doskonale wiesz że twoja siostra lubi zmieniać niektóre szczegóły w historiach. Chodź, siadaj tu. - usiadłyśmy razem przy stole. - No, mów.

  - Co mam ci powiedzieć? Że Bill Kaulitz lizał się ze mną w jakimś schowku, po czym przyszła tam Brook i zaczęła mnie szarpać i bić? - prychnęłam, przypominając sobie jak bolał mnie wczoraj policzek.

  - Brooklyn! W tej chwili na dół! - moja mama zmarszczyła brwi.

  Po kilku minutach na dół zeszła moja siostra, która kiedy tylko mnie zobaczyła ponownie miała zamiar mnie rozszarpać.

  - A ta tu czego? Mało ci dziwko? - warknęła w moją stronę.

  - Jak ty do niej mówisz? - moja matka o mało co jej nie zabiła wzrokiem. - Siadasz tu i wyjaśniasz sobie to z nami. 

  Niebieskowłosa usiadła przy stole jak najdalej ode mnie. Nawet na mnie nie spojrzała.

  - Co robiła wczoraj Ivy w tamtym pomieszczeniu z tym chłopakiem? 

  - Czy to ważne? Moja siostra chciała dać dupy mojemu największemu idolowi! 

  - Nie chciałam dać mu dupy idiotko. - prychnęłam. - Znam go prawie od miesiąca, polubiliśmy się. Sama poprosiłam ich o bilet dla nas, żebyś mogła zobaczyć ich na żywo po tym jak nie mogłaś pojechać na festiwal. Nie wiedziałam że tak wyjdzie. - spuściłam głowę.

  - Że co? Znasz ich od prawie miesiąca i nic mi nie powiedziałaś? - moja siostra znowu się zdenerwowała. 

  - Brooklyn, Ivy nie ma obowiązku mówić ci z kim się zna i z kim się spotyka. A sądząc po twojej wczorajszej reakcji, powinnaś była domyśleć się dlaczego nie chciała żebyś się dowiedziała.

  W ciszy jadłam swoje płatki. Moja mama i Brooklyn kłóciły się o to jeszcze jakiś czas. Ja wyłączyłam swoje myślenie i ocknęłam się dopiero wtedy, kiedy Brooklyn z wrzaskiem wykrzyczała że wynosi się z domu i trzasnęła drzwiami swojego pokoju. Spojrzałam na moją zdenerwowaną mamę.

  - Przepraszam. - powiedziałam, widząc ją w tym stanie.

  - Ty nie masz za co mnie przepraszać. - westchnęła i złapała mnie za rękę. - Ale dlaczego nie powiedziałaś chociaż mi?

  - Nie chciałam żeby ktokolwiek inny poza Allison i Jake'iem się dowiedział. - podciągnęłam nogi pod brodę.

  - Rozumiem. - spojrzała na mnie mama. - I co, dobrze całował? - zaśmiała się, na co ja wywróciłam tylko oczami. 

  Po zjedzonym śniadaniu odłożyłam miskę do zmywarki i poszłam do łazienki żeby zmyć resztki makijażu z mojej twarzy. Spojrzałam w swoje odbicie w lustrze. Odbita dłoń Brooklyn wciąż była widoczna, jednak nie aż tak bardzo jak wczoraj. Westchnęłam cicho i umyłam twarz. Wyszłam z łazienki i spotkałam na korytarzu Brooklyn. Patrzyła na mnie jak najgorsze ścierwo. 

'through the monsoon' || Bill Kaulitz fanfictionOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz