Konrad / Emilia

25 4 3
                                        

Konrad

Praca przy odświeżaniu lokalu szła mi dość szybko. Przypomniały mi się stare czasy, kiedy ojciec zawsze zaganiał mnie do pomocy przy malowaniu domu. Dzięki temu mogłem sam wszystko ogarnąć. Po południu wpadł jeszcze Daniel, który także złapał za wałek, więc poszło jeszcze szybciej. Znalazłem już firmę sprzątającą, która miała doprowadzić wszystko do czystości, zanim przyjadą meble i sprzęty. Nie chciałem zawracać głowy Emilii, co do aranżacji poczekalni, bo wiedziałem, że przy projektach mojego mieszkania miała i tak sporo roboty. Postanowiłem poradzić się jedynie w kwestii wyboru sofy. Wysłałem jej kilka zdjęć z propozycjami i pytanie, co o tym myśli. Odpisała po kilku minutach, pytając o kolor ścian i inne szczegóły, a gdy odpowiedziałem, odesłała mi linki z przykładowymi meblami. Kurcze, naprawdę była profesjonalistką, cała wymiana naszych wiadomości trwała raptem kilka minut. Uśmiechnąłem się do telefonu, szybko zamówiłem kanapę i postanowiłem zaprosić ją na kolację. Może tym razem nic nie stanie nam na przeszkodzie, żebyśmy mogli pobyć w końcu sami ... Dłużej niż ostatnim razem.

- Cześć – przywitała się, odbierając po kilku sygnałach. – Wybrałeś?

- Tak! Wybrałem twoją pierwszą propozycję, właśnie zamówiłem.

- Świetnie, będzie idealnie. Właśnie szukam jeszcze jakichś dodatków, podeślę linki, jak tylko ...

- Jesteś niesamowita – przerwałem jej.

- Po prostu kocham swoją pracę – roześmiała się.

- Mogę zabrać cię dziś na kolację, w ramach podziękowania? – postanowiłem od razu przejść do rzeczy.

- Hm, nie dam dziś rady – odpowiedziała, a ja miałem wrażenie, że jest z tego powodu smutna. – Mam mnóstwo pracy, ale ... mam do ciebie pytanie. Wiem, że to tak na ostatnią chwilę, ale może miałbyś ochotę pójść ze mną jutro na otwarcie tego hotelu, nad którym pracowałam w ostatnim czasie? Patrycja miała być moją osobą towarzyszącą, ale nadal kiepsko się czuje, więc ...

- Jasne – odpowiedziałem krótko. – Z przyjemnością będę ci towarzyszył. Rozumiem, że to jakiś bankiet tak?

- Tak.

- Powinienem być w garniturze?

- Raczej tak. Wiem, że jest mało czasu ...

- Spokojnie, ogarnę to w dziesięć minut – roześmiałem się, by ją nieco uspokoić. Chyba trochę denerwowała się tym zaproszeniem w ostatniej chwili.

- Jesteś pewien?

- Tak. Właśnie kończę w gabinecie, blisko stąd mam galerię, więc ogarnę to od razu.

Obiecała, że wyśle mi linki do jakichś plakatów do poczekalni, a potem się pożegnaliśmy. Przebrałem się, pozamykałem wszystko i ruszyłem na zakupy. Pani w salonie z garniturami była nieco znudzona, chyba nie miała tego dnia zbyt wielu klientów, więc gdy mnie zobaczyła, od razu się ożywiła i ruszyła do pomocy. Kilkanaście minut później miałem już wybrany garnitur, koszulę i krawat, a także buty. Byłem bardzo zadowolony, ekspedientka również.

Wróciłem do domu i zabrałem Dallasa na długi spacer. Było bardzo zimno, ale żadnemu z nas to nie przeszkadzało. Po ostatnim śniegu nie było już śladu. Włączyłem muzykę i nawet nie zauważyłem, gdy minęła godzina, a my już dość zmarznięci wracaliśmy w stronę bloku. Po wejściu do mieszkania, wskoczyłem pod prysznic i postanowiłem przygotować coś do jedzenia. Kuchnia Daniela była już mocno doposażona, odkąd tu zamieszkałem. Pojawiły się dodatkowe garnki, przyprawy i zioła. Daniela nie było i domyślałem się, że jest u Patrycji. Wkręcił się na całego w tę relację. Z uśmiechem przypomniałem sobie, że to właśnie on był największym playboyem w naszej klasie w liceum. Aż trudno było mi uwierzyć, że przez tyle lat tylko przyjaźnili się z Patrycją, a dopiero teraz ich uczucie weszło na zupełnie inny poziom.

Oddycham w twoich snachOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz