- Lou? Harry? - budzą nas wołania z dołu i chwilę później drzwi się otwierają. - Jezu, jak tu śmierdzi. Otworzę okno. Seks na zgodę widzę. - komentuje Zayn. Niall stoi w progu pokoju, nieśmiało spuszczając głowę.
- Po pierwsze; co tu robicie? Po drugie; puka się do cholery! Mogliśmy być nadzy! - wybucha Harry.
- Po pierwsze; przyszliśmy odwiedzić przyjaciół. Po drugie; pukaliśmy. I tak jesteście nadzy, kretynie.
- Ale jesteśmy przykryci! Mogliśmy się pieprzyć!
- To wy królikami jesteście, żeby się pieprzyć? - kpi mulat.
- Czemu króliki? - pytam.
- 'Pieprzyć się jak króliki' czy coś takiego. - odpowiada i siada na łóżku, a ja poprawiam kołdrę na biodrach.
- Może łaskawie wyjdziecie? Chcielibyśmy się ubrać. - przewraca oczami.
- Harry, spokojnie. - uśmiecham się do nich przepraszająco.
- Już wychodzimy. Będziemy w salonie.