Cameron
Po piętnastu minutach wszystkie naleśniki były zjedzone. Próbowaliśmy namówić dziewczynę, żeby zrobiła ich więcej, ale niestety brakowało już produktów. Kochaliśmy, kiedy Mia gotowała, bo nikt z nas nie potrafiłby ugotować lepszego dania. Zawsze smakowało i nie pamiętam, żeby kiedykolwiek coś jej nie wyszło.
- Ja pozmywam - powiedziała Mia, kiedy spytaliśmy, kto to zrobi. - Idźcie grać, dam sobie radę.
Skarb, nie kobieta.
- Jesteś pewna? - spytałem. - Chcesz, to mogę ci pomóc.
- Jesteś głuchy czy co? - odpowiedziała, na co chłopaki zaczęli się śmiać. - Idźcie już stąd, bo mam was dość.
- Dobrze, nie krzycz - powiedział Shawn, po czym wszyscy wstaliśmy od stołu. - Było pyszne, dzięki.
- Nie ma za co - dziewczyna śmieje się. - Dobra, idźcie już!
- No już, już - odpowiedzieliśmy, szybkim krokiem wychodząc z kuchni i zostawiając ją samą. Usiedliśmy na kanapie w salonie i włączyliśmy konsolę, kłócąc się o to, w jaką grę będziemy grać i kto z kim w pierwszej kolejności. To norma. I zawsze wychodzi na to, że na początku gram ja z Jackiem, bo Shawn odpuszcza i daje nam pierwszeństwo.
Kiedy zamieniłem się z Shawnem i oglądałem ich starcie, usłyszałem dźwięk tłuczonego szkła dobiegający z kuchni. Cała trójka lekko się przestraszyła i spojrzała po sobie.
- Grajcie dalej - powiedziałem, wstając z kanapy. - Pójdę sprawdzić.
Chłopaki się zgodzili i wrócili do gry, a ja poszedłem do kuchni, by sprawdzić, co się stało.
- Wszystko okej? - spytałem, kiedy wszedłem do pomieszczenia. Wokół Mii było pełno szkła, a dziewczyna trzymała się za stopę, z której sączyła się krew.
- Tak - odpowiedziała z wykrzywionym wyrazem twarzy. - Kawałek wbił mi się w stopę, ale już go wyjęłam.
- Pomogę ci - podszedłem do dziewczyny i wziąłem ją na ręce. - Mówiłem ci, żebyś nie chodziła boso. Masz nauczkę.
- Nie musisz mnie nieść - dziewczyna się śmieje. - Dam sobie radę.
- Nie marudź - odpowiedziałem, idąc po schodach. Otworzyłem drzwi jej pokoju i wszedłem do pomieszczenia, gdzie usadziłem ją na łóżku. - Poczekaj tu chwilę.
- Raczej nie mam zamiaru się stąd ruszać - uśmiechnęła się smutno.
Poszedłem do łazienki i zacząłem szukać apteczki. Kiedy ją znalazłem, wyciągnąłem bandaż oraz nożyczki i wróciłem do pokoju. Krew nadal sączyła się z jej stopy i kapała na podłogę, a z jej oczu wypłynęło kilka łez.
- Hej, czemu płaczesz? - spytałem, kucając przy niej i zaczynając opatrywać jej ranę. - Przecież to nic takiego.
- Troszkę boli - odpowiedziała.
- Nie dziwię się - powiedziałem, kiedy skończyłem zakładać bandaż. Podmuchałem na jej stopę, chcąc trochę pocieszyć Mię. Dziewczyna zachichotała cicho. Uśmiechnąłem się do niej i usiadłem obok, po czym przytuliłem ją do siebie.
- Wszystko dobrze - powiedziałem. - Nic ci nie będzie.
- Dziękuję, że mi pomogłeś.
- Nie ma za co, mała - uśmiechnąłem się, słysząc cichy chichot dziewczyny.
- Jestem niezdarą.
- Mały wypadek, każdemu się zdarza - zaśmiałem się, a ona spojrzała na mnie smutno. - Najważniejsze, że nic gorszego się nie stało.
Siedzieliśmy chwilę w ciszy, po czym postanowiliśmy, że zejdziemy na dół. Chciałem pomóc dziewczynie zejść, ale znów upierała się przy tym, że da sobie radę. Jednak kiedy zauważyłem, że nie daje sobie rady, bez pozwolenia wziąłem ją na barana i zszedłem po schodach, co było niemałym problemem, ponieważ dziewczyna kilka razy mnie uderzyła. Kiedy posadziłem dziewczynę na kanapie, napotkałem zdziwiony wzrok przyjaciół.
- Wbiło jej się szkło w stopę i poszedłem to opatrzyć - wytłumaczyłem, a chłopaki wzruszyli ramionami i wrócili do gry. Spojrzałem na Mię, która kibicowała swojemu bratu tak, jakby była na prawdziwym meczu, przez co głośno się zaśmiałem. Dziewczyna spojrzała na mnie i uśmiechnęła się szeroko, nie przerywając kibicowania.
- Będę uciekać - oznajmiłem, kiedy chłopaki skończyli grę i wstałem z kanapy. - Muszę jeszcze pomóc w czymś mamie.
- Jasne, stary - Jack wstał i pożegnał się ze mną, po czym spojrzałem na jego siostrę, przyglądającą się nam. - Na razie, mała, uważaj na stopę.
- Jasne - uśmiechnęła się niepewnie. Odwzajemniłem uśmiech i wyszedłem z domu Gilinskych. Kiedy wchodziłem do auta, zauważyłem, że nie mam telefonu. Niechętnie wróciłem do przyjaciela po rzecz, po czym wróciłem do auta i odjechałem.
Kiedy wróciłem do domu, napotkałem zmartwiony wzrok mamy. Podszedłem do niej i przywitałem ją całusem w policzek, po czym spytałem, o co chodzi.
- Gdzie byłeś? - i zaczyna się przesłuchanie, świetne przywitanie, mamo.
- U Jacka. Mówiłem ci, że zostaję u niego na noc. Coś się stało?
Mama nie odzywała się.
- Mamo, wszystko dobrze?
- Był tutaj... - urwała.
- Kto? - spytałem, ale po chwili zrozumiałem, o kogo chodzi. Mój ojciec. - Czego on tu chciał? Nic ci nie zrobił?
- Nie, nie wpuściłam go do środka - odpowiedziała.
Moi rodzice rozwiedli się ze względu na to, że ojciec jest alkoholikiem. Pił za dużo i w domu awantury były niemal na porządku dziennym. Sam wyprowadził się stąd 4 lata temu, a rozwiedli się 2 lata temu. Od tamtego czasu ojciec cały czas nas odwiedza.
Nie, to złe określenie.
On nas nachodzi i męczy mnie lub mamę. Sierra, moja siostra, bardzo to wszystko przeżywa. Ma to szczęscie, że również się stąd wyprowadziła i teraz mieszka ze swoim narzeczonym, który swoją drogą też stara się nam pomóc. Ja niestety dalej muszę użerać się ze swoim ojcem.
- I bardzo dobrze, że go tu nie wpuściłaś. Niech zgadnę, był pijany? - to było oczywiste. Za każdym razem nachodził nas w stanie nietrzeźwości.
- Nie, tym razem nie - odpowiedziała. Zaskoczyło mnie to.
- Oh, mój kochany tatuś był trzeźwy? - spytałem sarkastycznie. - Cud! Czego tu chciał?
- Nie przyszedł do mnie prywatnie - powiedziała, co jeszcze bardziej mnie zaskoczyło. Otworzyłem szeroko oczy, a mama kontynuowała. - Pytał się, czy dałabym mu numer do pani Wells, mojej koleżanki z kancelarii. Dałam mu go i zamknęłam drzwi. Tyle tu po nim było.
Zdawałem sobie sprawę z tego, że ojciec ma problemy, ale żeby aż potrzebować prawnika? Zresztą, nie obchodziło mnie to zbytnio.
Tak, moja mama jest prawnikiem. Ale ma również licenjat z psychologii, za co dziękuję Bogu, bo czasem, w trudnych sytuacjach, pomaga mi. Naprawdę jestem pełem podziwu. Kiedy ona to wszystko zrobiła?
- Na pewno nic więcej się nie zdarzyło? - spytałem, nadal zaskoczony.
- Na pewno nie - uśmiechnęła się do mnie smutno.
- No dobrze - odpowiedziałem.
- Chodź, pomożesz mi, jak już tu jesteś. Przydasz mi się - powiedziała do mnie. Ja teatralnie przewróciłem oczami, a po chwili zaczęliśmy się głośno śmiać.
- Już idę.
CZYTASZ
mistake || c.d.
Fanfiction17-letnia Mia jest siostrą popularnego w całej szkole dziewiętnastoletniego Jacka Gilinsky'ego. W ich domu codziennie widuje dwójkę przyjaciół zarówno brata, jak i jej - Camerona i Shawna, z którymi zadają się już od dłuższego czasu. Razem z przyjac...
