Zaspałam.
Jak poparzona wstałam z łóżka i pobiegłam do łazienki, żeby choć trochę się ogarnąć i ubrać. Kiedy wróciłam, spakowałam się do szkoły i zeszłam na dół. Na prędce ubrałam buty i wyszłam z domu, po drodze biorąc jabłko. Nie miałam czasu na śniadanie.
Jack czekał już na mnie w samochodzie. Zaczął zrzędzić, zanim jeszcze weszłam do auta.
- Co tak późno? Przez ciebie się spóźnimy - burknął.
- Trzeba było mnie obudzić - odpowiedziałam. - A poza tym, nie spóźnimy się. I tak masz szczęście, że tak szybko się ogarnęłam.
- Zgarniamy jeszcze po drodze Camerona - oznajmił. Mówiłam już, że mój brat to mistrz zmieniania tematów?
- Jak zawsze - mruknęłam. Włożyłam słuchawki do uszu i zapatrzyłam się w krajobraz malujący się za oknem.
Po 10 minutach podjechaliśmy pod dom Camerona. Chłopak czekał już na nas przed domem. Spojrzałam na niego ukradkiem, ale kiedy spostrzegłam, że i on na mnie patrzy, odwróciłam wzrok. Nie wyjęłam słuchawek, kiedy Cameron wchodził do auta. Cwaniak sam to zrobił.
- Hej, mała. Siema, Jack - przywitał się z nami.
- Nie jestem kaleką, poradziłabym sobie z wyjęciem słuchawek - fuknęłam.
- Nie jestem tego samego zdania - roześmiał się głośno, a Jack mu zawtórował. Maska założona.
Nie odezwałam się do niego więcej. Najzwyklej w świecie założyłam słuchawki z powrotem do uszu. Niezły sposób na unikanie ludzi, huh?
Kiedy dojechaliśmy pod szkołę, wyszłam z auta i skierowałam się szybkim krokiem w stronę szkoły, jednak coś mnie zatrzymało. A raczej ktoś mnie zatrzymał.
- Zaczekaj - Cameron chwycił mnie za nadgarstek i przyciągnął mnie do siebie, po czym położył ręce na mojej talii. O kurwa. - Hej, co się dzieje?
- To ja zaczekam w szkole - powiedział zdezorientowany Jack i oddalił się od nas.
- Nic się nie dzieje, po prostu nie mam dzisiaj zbyt dobrego humoru - odpowiedziałam Cameronowi po kilkunastu sekundach. - Niedość, że zaspałam, to jeszcze wy mnie wkurzacie.
- Przepraszam. Dobrze wiesz, że tak o tobie nie myślę. Prawda?
- Wiem, wiem - westchnęłam głośno. - Po prostu mnie to wkurzyło i tyle, już jest dobrze.
Chłopak cały czas trzymał swoje ręce na mojej talii, ale stał w bezpiecznej odległości.
- Na pewno? - spytał, patrząc mi w oczy.
- Mhm - przytaknęłam i uśmiechnęłam się smutno.
Ani na moment nie przestaliśmy patrzeć sobie w oczy. To było magiczne. Jego wzrok był hipnotyzujący. Nagle chłopak przyciągnął mnie do siebie mocno. Dosłownie stykaliśmy się klatkami piersiowymi. Moje serce biło jak oszalałe. Nie wiedziałam, co Cam miał zamiar zrobić, dopóki nie oparł swojego czoła o moje, a jego wzrok przeszedł na moje usta. I kiedy za chwilę miało stać się to, o czym marzyłam od dwóch lat, ja nagle strzepnęłam ręce Camerona z mojej talii i niemal pobiegłam do szkoły. Chciałam uciec jak najdalej od niego.
Albo od tego, jak wielki błąd właśnie popełniłam.
Kiedy znalazłam się w szkole, podeszłam do szafki i wyjęłam z niej książki potrzebne na dzisiaj. Kątem oka zauważyłam Camerona, który właśnie wchodził do szkoły. Był dziwnie smutny. Kiedy nasze oczy znów się spotkały, odwróciłam wzrok i szybkim krokiem skierowałam się do toalet. Łzy napłynęły mi do oczu, jednak powstrzymałam je, mrugając szybko. Ogarnęłam się, patrząc na siebie w lustrze i otworzyłam drzwi od toalety. Jednak, na moje nieszczęście, drzwi uderzyły w kogoś. Wychyliłam się zza drzwi i spojrzałam na tę osobę. Otworzyłam szeroko oczy ze zdziwienia.
- Uważaj jak... - nie dokończył, ponieważ właśnie w tej chwili spojrzał na mnie.
- Matt?
Cameron
Cholera, zjebałem. I to ostro.
Musiałem jej to jakoś wytłumaczyć. Kiedy zauważyłem, że szła do toalet, poszedłem za nią. Nie dałem za wygraną. Muszę jej to wyjaśnić.
Zatrzymałem się wpół kroku, kiedy usłyszałem huk. Schowałem się za ścianą, aby dziewczyna mnie nie zauważyła i słuchałem.
- Uważaj jak... - najprawdopodobniej chłopak nie dokończył. Cholera, znam skądś ten głos.
- Matt? - spytała Mia. O kurwa. - Nic ci się nie stało?
Matt.
Nienawidzę gnoja.
- Nie, nic mi się nie stało - chłopak odpowiedział dopiero po dłuższej chwili. Najwyraźniej był zdziwiony tym spotkaniem.
- To dobrze. Ja... muszę już iść.
- Zaczekaj - Matt zatrzymał ją. - Możemy pogadać?
Nie mogłem dalej tego słuchać. Zacząłem biec w tylko mi znanym kierunku. Usłyszałem tylko, jak Mia zaprzecza i oddala się od Matta. I bardzo dobrze zrobiła.
Znajdując się przy sali matematycznej, zacząłem szukać Jacka. Kiedy go odnalazłem, pociągnąłem go za rękaw i oddaliłem się z nim tak, aby nikt nie słyszał naszej rozmowy.
- Jack, mamy problem - zacząłem cicho.
- Jaki?
- Espinosa wrócił.
Kiedy wypowiedziałem te słowa, Jacka dosłownie wbiło w podłogę. Otworzył szeroko oczy i patrzył na mnie, jakby zobaczył ducha. Też się zdziwiłem, Jack.
- Żartujesz? - spytał, niedowierzając.
- Nie, a co gorsza, rozmawiał przed chwilą z Mią.
- O kurwa - odparł jak najciszej.
- Musimy na nią uważać, inaczej... - nie chciałem tego kończyć, ale musiałem. - Inaczej ona znowu zacznie się z nim zadawać i będzie gorzej niż wtedy.
CZYTASZ
mistake || c.d.
Fanfiction17-letnia Mia jest siostrą popularnego w całej szkole dziewiętnastoletniego Jacka Gilinsky'ego. W ich domu codziennie widuje dwójkę przyjaciół zarówno brata, jak i jej - Camerona i Shawna, z którymi zadają się już od dłuższego czasu. Razem z przyjac...
