6. Kuroko x reader

6.2K 221 27
                                        

-Może wesołe miasteczko?

Siedzieliście z Kuroko na ławce w parku, zastanawiając się nas miejscem, do którego pójdziecie w sobotę. Nie było jakiejś specjalnej okazji do wyjścia, ale spędzaliście ze sobą naprawdę dużo czasu i tym razem chcieliście się trochę bardziej postarać. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Od rana rozmawialiście o potencjalnym miejscu, ale jak na złość, nic nie przychodziło wam do głowy. A jak już coś wymyśliliście - nie pasowało to temu drugiemu. Nawet po szkole szliście wolniej niż zwykle, a nawet przysiedliście na ławce w pobliskim parku. Może towarzystwo ptaszków, kwiatuszków i słoneczka jakoś pomoże?

-Czy ja wiem...Pewnie będzie mnóstwo ludzi. Wiesz, niedawno został otwarty, będzie weekend. Ludziów jak mrówków będzie - prychnęłaś, odrzucając kategorycznie pomysł.

Tak naprawdę to nie miałaś chęci nigdzie wychodzić. Co jest takiego złego w spotkaniu się w domu, czy po prostu pochodzenia po mieście? Nie widziałaś w tym żadnego sensu - wydawać pieniądze na takie pierdoły, które znikną ci z pamięci za tydzień. Myślałaś, że Kuroko ma podobne zdanie, ale ostatnio zaczął subtelnie proponować ci wyjście gdzieś. Znaczyło to po protu, że napomknął coś o tym miejscu, lecz dobrze znałaś chłopaka i potrafiłaś dość dobrze ocenić jaki ma humor, czy czego potrzebuje. W końcu jesteś jego najlepszą przyjaciółką.

Kuroko nie odzywał się od dłuższej chwili. Miał delikatnie ściągnięte brwi. Zirytował się chyba twoim ciągłym narzekaniem. Widocznie zależało mu na tym wszystkim bardziej, niż myślałaś. Westchnęłaś głęboko, zastanawiając się, czy na Ziemi istnieją jeszcze tacy dobrzy ludzie jak ty.

-W sumie, to miasteczko to nie taki zły pomysł - powiedziałaś powoli, jakby się zastanawiając. Gdy chłopak spojrzał na ciebie z nadzieją w oczach, mało co nie parsknęłaś śmiechem. - To o trzynastej, koło Kołaczka*, okej?

Kuroko skinął tylko głową. Pożegnaliście się i wróciliście do swoich domów.

***

Spokojnym krokiem szłaś ku umówionemu miejscu spotkania. Miałaś jeszcze piętnaście minut na dotarcie tam - to aż za dużo. Myślałaś o Kuroko, co zdarzało ci się ostatnio coraz częściej. Lubiłaś go obserwować, dostrzegać małe szczegóły i drobne gesty, które jako jedyne wskazywały na jego emocje. Zauważyłaś, że podnosi lekko brwi, gdy kłamie albo mruga, gdy jest kimś zirytowany. Czasem miałaś ochotę trochę go podpuścić, aby zobaczyć na jego twarzy trochę więcej niż tradycyjną pokerową twarz. W sumie, czemu nie? I tak uchodzisz już za lekko wredną istotkę, więc małe wybryki ci nie zaszkodzą w reputacji. A zobaczenie zdenerwowanego Kuroko będzie tego warte.

Mimowolnie po twojej głowie przeszła myśl, jak wyglądałby zarumieniony.

-Dzień dobry, (twoje imię). Długo czekałaś?

Podskoczyłaś lekko, zaskoczona. Tuż przed tobą pojawił się nagle podmiot twoich rozmyślań i niecnych planów. Przeklęłaś w myśli, dawno cię tak nie wystraszył. Po pewnym czasie spędzonym z nim widziałaś go zawsze, ale gdy traciłaś koncentracje "zawsze" zmieniało się w "O mój Boże, Kuroko!". Tak jak teraz. Obróciłaś głowę, aby nie patrzeć na chłopaka i wymamrotałaś przywitanie. Zapewniłaś go też, że nie czekałaś zbyt długo.

-To dobrze - powiedział z delikatnym uśmiechem. Ruszyliście bez słowa w kierunku wesołego miasteczka o dźwięcznej nazwie Cytrynolodolandia.

Kolejka była. I ludzie też, mnóstwo ludzi. Gdy zobaczyłaś, co was czeka zanim w ogóle tam wejdziecie, miałaś ochotę po prostu sobie stamtąd iść. Stanęłaś zrezygnowana na końcu rzędu, sprawdzając przy okazji godzinę na telefonie : 13.15. Kuroko poszedł gdzieś do przodu, może żeby zobaczyć ceny biletów.

One ShotsOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz