__- tutaj wstawcie zdrobnienie waszego imienia.
____________________________________
Milimetry od przepaści, stopy kilkanaście metrów nad ziemią. Wiatr rozwiewa włosy, spojrzenie ląduje gdzieś daleko, usta wdychają zanieczyszczone powietrze, płuca napełniają się czymś nowym. Przez ciało przechodzi dreszcz, jak błyskawica, biegnie od palców do palców, serce przyspiesza, gra rytm zupełnie innego świata. Chmury płyną po lekko szarawym niebie, przypominają puszyste, miękkie w dotyku coś, słońce chowa się za jedną, dając odpoczynek zmęczonym oczom. Ludzie, zwierzęta, auta, ulice, wszystko zlewa się w jeden, idealno-chaotyczny obraz, pełen dźwięków dnia codziennego.
Bierzesz duży wdech. Wypełnia cię świeżością, twoje źrenice się rozszerzają. Poruszasz lekko palcami u stóp, czujesz zimny powiew wiatru. Gdzieś za tobą leżą buty, gumka do włosów, torebka. Gdzieś przed tobą, ale o wiele niżej, jest ruchliwa droga. Wiesz, że jeden krok w przód by wystarczył. Jeden w tył wszystko zniszczył.
Masz ochotę krzyczeć. Bez powodu, bez przyczyny, bez celu. Chciałabyś podnieść głos na cały świat, ale boisz się upadku. Strach paraliżuje twoje gardło, łapie klatkę piersiową, zakazuje ruchu. Widzisz mrówki na ziemi, które kiedyś były ludźmi. Zastanawiasz się, jak wiele osób zna cię tylko jako mrówkę. I ile nie ma pojęcia o tym istnieniu, jakim jesteś. Wiesz, że to działa w drugą stronę. Czujesz nagły żal, że nigdy nie poznasz tylu ludzi tego wartych.
Ręce, które trzymasz na barierce z tyłu, powoli sztywnieją. Z wielką gulą odrywasz jedną z nich, wyciągasz przed siebie, łapiesz powietrze, chmury, niebo, wszystko. Nadal patrzysz nad inne wysokie budynki, zachwycając się niczym szczególnym. Po prostu stoisz i kochasz to wszystko, co widzisz. Szkoda, że tak rzadko coś zwyczajnego może stać się tak wspaniałe.
- Nie boisz się śmierci? - pyta głos zza ciebie, jakby tuż za plecami.
Podskakujesz, tracąc równowagę. Próbujesz znów równo stanąć, przesuwasz się zbyt do przodu. Noga ląduje w nicości, zamiast betonowym podłożu. Lecisz, upadasz, serce zatrzymuje się w milisekundzie, aż ktoś łapie cię za drugą rękę.
Wisisz na jednej nodze, znowu słysząc swoje tętno. Odbija się w uszach niczym dzwon kościelny. Łapiesz z powrotem barierkę, obracasz głowę do tyłu.
Jego uśmiech rozciągnął się na całą twarz, sprawiając że tylko on jest widoczny. Jego oczy z fascynacją wpatrują się w ciebie, włosy co chwile zmieniają położenie pod wpływem złowrogiego wiatru. Coś jest w nim hipnotyzującego. Jego spojrzenie zabiera duszę, topi w ciele, wstrzymuje dopiero co uzyskane bicie serca. Albo kradnie to wszystko dla siebie.
Wtedy, na dachu, parę godzin po wschodzie słońca, po raz pierwszy w życiu, ktoś zatrzymuje dla ciebie czas. Jakby nie było przepaści za tobą, białych chmur tuż obok, wielkiego słońca wysoko, tylko ty i on, choć to wszystko jest tylko jego sprawką, więc może ciebie też zatrzymał, może też nie żyjesz.
Nawet nie wiesz, czy odzyskałaś głos, ale mówisz, bo to wszystko jest zbyt magiczne, żeby zwykły głos mógłby to przerwać.
- Chyba się boję.
Chłopak parska śmiechem.
- Więc się nie zabijesz? - Znowu zadaje pytanie, tym samym tonem co wcześniej. Teraz czujesz, jak bardzo jest przesiąknięty humorem, zainteresowaniem, nie wiesz co dokładnie. Jakby naprawdę ciekawiła i cieszyła go jeszcze nie wyjawiona odpowiedź.
- Nigdy nie chciałam. - Prawda przedostaje się przez twoje usta i płynie, jakby powietrze było najlepszym oceanem dla słów. - Ja tylko tu stałam.
CZYTASZ
One Shots
Fiksi PenggemarZbieram zamówienia na one shoty *0* Głównie z takich anime jak: ~Haikyuu ~Kuroko no basket ~Noragami ~Kamisama Hajimemashita ~Durarara ~No game no life ~Kokoro Connect ~Ansatsu Kyoushitsu ~Ao no Exorcist Ale możecie prosić też o...
