Rozdział I

9.7K 815 400
                                        

  -Wstawaj, braciszku!

    Czyjś nikły głos usilnie próbował wyrwać mnie z krainy snów. Dopiero gdy poczułem, że jestem szarpany za ramie niechętnie uchyliłem powieki by ujrzeć stojącą nade mną, uśmiechniętą Mabel.

  -Co? Śpię! -szybko zakryłem twarz kołdrą chronią swoje, jeszcze wrażliwe, oczy przed bólem wywołanym światłem.

  -Wstawaj! -wyszarpała kołdrę z moich dłoni sprawiając, że automatycznie, jak najszybciej zakryłem oczy dłonią. - Dzisiaj jest wyprzedaż w moim ulubionym sklepie, chodź ze mną! - niemal pisnęła z podniecenia zaciskając dłonie na materiale mojej koszulki.

  -Że co? - odkryłem oczy, po czym spojrzałem na nią jak na kompletną idiotkę. - I ty uważasz, że ja znajdę sobie cokolwiek w tym twoim ulubionym, przesyconym różem i brokatem sklepie?

  - Ale ty nie musisz sobie nic tam kupować. - machnęła ręką z rozbawieniem na twarzy. - Ty tam pójdziesz, żeby mi trzymać ubrania. - uśmiechnęła się szeroko.

  -Wiesz, ja jednak spasuję.- przewróciłem oczami podnosząc się do siadu i chwytając szklankę wypełnioną wodą z szafki nocnej, po czym upiłem łyka.

  - No proszę... Z resztą dobudowali drugie piętro, na którym jest dział męski!

  -Niech Ci będzie. -przewróciłem oczyma. - Ten raz się poświęcę. - odłożyłem szklankę na szafkę nocną, po czym spojrzałem na zegarek, który wskazywał, że jest chwila po ósmej. - A tak właściwie, czemu obudziłaś mnie tak wcześnie? Przecież i tak sam z siebie pewnie wstałbym za godzinę maksymalnie. -objąłem wzrokiem drobną brunetkę stojącą obok łóżka.

  -Ponieważ ta przecena jest tylko do godziny dwunastej, a ja potrzebuję czasu na zastanowienie się nad wyborem ubrań. - pstryknęła mnie w nos po czym podeszła do drzwi. - Masz pół godziny na wyszykowanie się. -wytknęła do mnie język lekko się przy tym uśmiechając, po czym z cichym skrzypnięciem zamknęła drzwi.

  - Pół godziny, co? -powiedziałem sam do siebie wstając z łóżka.

    Z szafki z ubraniami wyjąłem czarno-czerwoną koszulę w kratę, czarną koszulkę z szarym krzyżem oraz dżinsy z dziurami, po czym skierowałem kroki do toalety, gdzie wziąłem prysznic i umyłem zęby. Gdy zszedłem do kuchni, przechodząc przez salon zostałem złapany za ramię przez Mabel.

  - Już gotowy?! - spytała wyraźnie zniecierpliwiona.

  -Nie. - wyrwałem się z jej uścisku. -Jeszcze nie. Muszę coś zjeść przed wyjściem. -cicho westchnąłem wymijając brunetkę.

    W kuchni, czując na sobie zniecierpliwiony wzrok siostry, zrobiłem sobie kanapkę i zjadłem ją jak najszybciej. Wiedziałem, że jak zacznę wymyślać jakieś niestworzone rzeczy na śniadanie będę ciągle tylko słyszał jej marudzenie.

  - Dobra, chodźmy.-powiedziałem chowając talerz do zlewu.

    Dziewczyna na moje słowa aż podskoczyła w fotelu na którym siedziała, od razu wyłączyła telewizor i niemal do mnie podbiegła. Szybko ubraliśmy buty i wyszliśmy z domu.

    Piedmont, w którym mieszkamy jest malutkim miasteczkiem, więc oczywistym jest, że to nie tu jest ta przecena, o której wciąż powtarzała moja siostra. Musieliśmy udać do Oakland, a dokładnie jego centrum, co zresztą zrobiliśmy. Jazda autobusem zajęła nam zaledwie dwadzieścia pięć minut, a już mogliśmy podziwiać wielkie budowle, oraz przepełnione ludźmi ulice.

    Nawet nie zdążyłem się porządnie rozejrzeć, a już zostałem złapany za dłoń przez Mabel.

  - Szybciej Dipper! Już późno! - powiedziała ciągnąc mnie za dłoń

Prześladowca.Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz