-Wstawaj, braciszku!
Czyjś nikły głos usilnie próbował wyrwać mnie z krainy snów. Dopiero gdy poczułem, że jestem szarpany za ramie niechętnie uchyliłem powieki by ujrzeć stojącą nade mną, uśmiechniętą Mabel.
-Co? Śpię! -szybko zakryłem twarz kołdrą chronią swoje, jeszcze wrażliwe, oczy przed bólem wywołanym światłem.
-Wstawaj! -wyszarpała kołdrę z moich dłoni sprawiając, że automatycznie, jak najszybciej zakryłem oczy dłonią. - Dzisiaj jest wyprzedaż w moim ulubionym sklepie, chodź ze mną! - niemal pisnęła z podniecenia zaciskając dłonie na materiale mojej koszulki.
-Że co? - odkryłem oczy, po czym spojrzałem na nią jak na kompletną idiotkę. - I ty uważasz, że ja znajdę sobie cokolwiek w tym twoim ulubionym, przesyconym różem i brokatem sklepie?
- Ale ty nie musisz sobie nic tam kupować. - machnęła ręką z rozbawieniem na twarzy. - Ty tam pójdziesz, żeby mi trzymać ubrania. - uśmiechnęła się szeroko.
-Wiesz, ja jednak spasuję.- przewróciłem oczami podnosząc się do siadu i chwytając szklankę wypełnioną wodą z szafki nocnej, po czym upiłem łyka.
- No proszę... Z resztą dobudowali drugie piętro, na którym jest dział męski!
-Niech Ci będzie. -przewróciłem oczyma. - Ten raz się poświęcę. - odłożyłem szklankę na szafkę nocną, po czym spojrzałem na zegarek, który wskazywał, że jest chwila po ósmej. - A tak właściwie, czemu obudziłaś mnie tak wcześnie? Przecież i tak sam z siebie pewnie wstałbym za godzinę maksymalnie. -objąłem wzrokiem drobną brunetkę stojącą obok łóżka.
-Ponieważ ta przecena jest tylko do godziny dwunastej, a ja potrzebuję czasu na zastanowienie się nad wyborem ubrań. - pstryknęła mnie w nos po czym podeszła do drzwi. - Masz pół godziny na wyszykowanie się. -wytknęła do mnie język lekko się przy tym uśmiechając, po czym z cichym skrzypnięciem zamknęła drzwi.
- Pół godziny, co? -powiedziałem sam do siebie wstając z łóżka.
Z szafki z ubraniami wyjąłem czarno-czerwoną koszulę w kratę, czarną koszulkę z szarym krzyżem oraz dżinsy z dziurami, po czym skierowałem kroki do toalety, gdzie wziąłem prysznic i umyłem zęby. Gdy zszedłem do kuchni, przechodząc przez salon zostałem złapany za ramię przez Mabel.
- Już gotowy?! - spytała wyraźnie zniecierpliwiona.
-Nie. - wyrwałem się z jej uścisku. -Jeszcze nie. Muszę coś zjeść przed wyjściem. -cicho westchnąłem wymijając brunetkę.
W kuchni, czując na sobie zniecierpliwiony wzrok siostry, zrobiłem sobie kanapkę i zjadłem ją jak najszybciej. Wiedziałem, że jak zacznę wymyślać jakieś niestworzone rzeczy na śniadanie będę ciągle tylko słyszał jej marudzenie.
- Dobra, chodźmy.-powiedziałem chowając talerz do zlewu.
Dziewczyna na moje słowa aż podskoczyła w fotelu na którym siedziała, od razu wyłączyła telewizor i niemal do mnie podbiegła. Szybko ubraliśmy buty i wyszliśmy z domu.
Piedmont, w którym mieszkamy jest malutkim miasteczkiem, więc oczywistym jest, że to nie tu jest ta przecena, o której wciąż powtarzała moja siostra. Musieliśmy udać do Oakland, a dokładnie jego centrum, co zresztą zrobiliśmy. Jazda autobusem zajęła nam zaledwie dwadzieścia pięć minut, a już mogliśmy podziwiać wielkie budowle, oraz przepełnione ludźmi ulice.
Nawet nie zdążyłem się porządnie rozejrzeć, a już zostałem złapany za dłoń przez Mabel.
- Szybciej Dipper! Już późno! - powiedziała ciągnąc mnie za dłoń
CZYTASZ
Prześladowca.
FanfictionPo wakacjach u wujków, Dipper wraz z siostrą wracają do domu, by przygotować się do nowej szkoły. Podczas zakupów Dipper zauważa tajemniczą osobę, której głos wydaje mu się być znany, jednak nie ma co do tej osoby dobrych przeczuć. Dość nietypowe...
