Rozdział VI

6.3K 614 284
                                        

    Gdy mówił, że jestem ciekawym człowiekiem i mnie szukał, to nigdy nie przypuszczałbym, że jestem dla niego na tyle interesujący, że nie da mi spokoju w szkole nawet na chwilę.Minęły już dwa tygodnie, a on przyczepił się do mnie jak rzep do psiego ogona... Ludzie dziwnie na nas patrzyli, pewnie zastanawiali się dlaczego spędzamy ze sobą tyle czasu. Jakby to zależało ode mnie już dawno wyrzuciłbym go ze swojego życia.

  - Dlaczego wciąż za mną chodzisz? - spytałem wyjmując kanapkę. - Nie jestem jedyną interesującą osobą w te szkole. Powinieneś się integrować z resztą.

  - Mi to mówisz? - przewrócił oczyma – Sam jeszcze ani razu nie zamieniłeś słowa z nikim z klasy z własnej woli.

  - Ale ja nie jestem tobą. Całe gimnazjum się od wszystkich izolowałem i siedziałem sam w szkole. Od wszystkich,Bill. - spojrzałem na niego karcąco.

  - No mnie się tak łatwo nie pozbędziesz, Sosenko~!- powiedział melodyjnym głosem.

    Niestety zdaję sobie z tego sprawę.

    Westchnąłem przeciągle, po czym skierowałem wzrok na jego dłonie sięgające do mojego plecaka. Wyjął mi z niego kanapkę i szybko ją zjadł. Szczerze to już się do tego przyzwyczaiłem. Na początku mi to przeszkadzało, jednak teraz po prosu robię więcej kanapek żeby nie być głodnym.

Zapiąłem plecak gdy usłyszałem dzwonek na lekcję. Teraz matematyka, moja ulubiona lekcja. Niby mam ją rozszerzoną, jednak rozszerzenie wchodzi od drugiej klasy, więc ja kna razie tylko przedmioty humanistyczne, oraz wychowanie fizyczne są moim ratunkiem od tego natręta.

    Ruszyłem wolnym krokiem do klasy, w której zająłem swoje miejsce i długo czekać nie musiałem aż to,niegdyś, żółte, geometryczne coś usiądzie obok mnie. Już po kilku dniach szkoły Mabel znalazła sobie znajomych, i powiedziała mi, że na większości przedmiotów będzie siedzieć z nimi.Pomyślałem wtedy, że będę mógł siedzieć sam, więc bez wahania powiedziałem, żeby się mną nie przejmowała i poszła do nich. Gdybym wtedy pomyślał o tym, że Bill będzie chciał siedzieć ze mną, od razu bym odmówił.

Nauczyciel wszedł do klasy, rozpisał nam przykłady, lekcja się zaczęła.

Ja błyskawicznie zacząłem rozwiązywać zawiłe przykłady, które były dla mnie zbyt łatwe. Wiedziałem, że znów skończę pierwszy i będę się nudził, jednak niespecjalnie mi to przeszkadzało.

- Ej, Sosenko. - nagle głos Bill'a wyrwał mnie z transu. Niechętnie podniosłem na niego wzrok. - No bo ja tak jakby totalnie tego nie czaję. Chcesz mi dać spisać? - sięgnął dłonią po mój zeszyt, jednak szybko skarciłem go długopisem.

- Nie ma mowy. Trzeba było słuchać nauczycielki,wtedy byś coś zrozumiał. - wywróciłem oczyma wracając do wykonywanego poprzednio przykładu.

- A może ty mi wytłumaczysz?

- Nie mam czasu. Jestem teraz zajęty. - warknąłem

- A czy ktoś mówi, że teraz? Może po lekcjach? U Ciebie?

- Yhym... - mruknąłem bez namysłu, po czym szybko podniosłem wzrok uświadamiając się na co się zgodziłem.Nienawidzę mojego braku podzielnej uwagi! - Co? Nie!Nienienienienie! - powiedziałem, machając przy tym szybko dłońmi. Cipher widząc moje zachowanie tylko szeroko się uśmiechnął tryumfalnie. Nienawidzę tego uśmiechu całym sercem.

Codziennie kończymy lekcje o tej samej porze. Może i jesteśmy w innych klasach, jednak w ogóle tego nie odczuwam. Po lekcjach musiałem oddać książkę do biblioteki, tak więc gdy wyszedłem z budynku, bliźniaczka i Bill już czekali na mnie rozmawiając o czymś.

Prześladowca.Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz