Siedziałem w kompletnym bezruchu zerkając co chwila to na innego z braci. Will widać starał się to wszystko złożyć do kupy, a Bill czekał na wyjaśnienia coraz bardziej zdenerwowany.
Szczerze zastanawiałem się dlaczego Will zareagował na działania Bill'a. Szczerze, równie dobrze mógł nic nie robić, patrzeć jak Bill podcina mi gardło, jednak on mnie uratował. Może nie wszystkie demony są tak bezduszne jak myślałem? Cóż... Will wygląda na dość wrażliwego. Przed chwilą płakał, teraz trzęsie się ze strachu przed Bill'em, a kiedy spotkałem go pierwszy raz zgrywał obojętnego bo mu kazano.
Albo po prostu kazano mu mnie uratować. To dość prawdopodobne, jego pan podobno nie chce mojej śmierci.
- Bill... To nie czas... - Will podleciał bliżej i trzęsącą się dłoń chciał położyć na ramieniu brata, jednak ten ją bez wahania odtrącił. - J Ja... Ja ci wszystko powiem... Ale nie teraz...
- Powiedz mi teraz! Co ci stoi na przeszkodzie?! I kto to jest ten ON o którym wspomniał Sosenka?! - nagle wskazał na mnie dłonią. Szczerze, widząc jego furię byłem przerażony. Jeszcze kilka chwil temu przytulił mnie ze łzami w oczach a teraz wyglądał jak czysta furia, do której lepiej się nie zbliżać.
Will spojrzał gdzieś za brata po czym przytaknął w taki sposób jakby ktoś mu wydał rozkaz, a on go przyjął do wiadomości. Pewnie jego pan mu coś powiedział.
- Dobrze, powiem Ci wszystko, ale masz się uspokoić i usiąść. - powiedział wycierając resztki łez z oka i próbując się uspokoić, po czym wskazał dłonią na wolne łóżko obok mnie.
Bill coś burknął pod nosem, jednak grzecznie usiadł na samym środku łóżka. Ja widząc, że znów jest dość blisko, odruchowo podsunąłem zagięte nogi pod samą szyję by go nawet nie dotykać opuszkami palców.
Trójkąt odkaszlnął teatralnie, po czym pstryknął palcami, a na ścianie pokazał się ekran, na którym pokazywały się różne slajdy, a Will ciągle coś do nich dopowiadał.
~*~
Mówiłem mu, że to najgłupszy pomysł na jaki mógł wpaść. Żeby zostawił te planetę w spokoju bo, szczerze, co mu da zniszczenie jej? Chyba tylko satysfakcję. Starałem się go powstrzymać, prosiłem, błagałem, płakałem, naprawdę nie chciałem by to robił. Jeśli by mu się udało zginęłoby miliardy istnień, a jeśli nie, mógł sam odnieść poważne obrażenia lub nawet zginąć.
Gdy otworzył się za nim portal, a on sam przez niego przeszedł poczułem się okropnie. Nie potrafiłem go powstrzymać. Nie potrafiłem powstrzymać końca tamtego świata. Szczerze, byłem pewien, że mu się uda, choć coś w środku mnie mówiło mi, że mu się nie powiedzie, że zniknie na zawsze, że go załatwią, ale odsuwałem te myśl jak najdalej od siebie. Przecież mój brat był jednym z najpotężniejszym demonów jakie znałem, poza tym wziął ze sobą wiele innych demonów, które miały mu pomóc. Wszystko musiało pójść dobrze. Tak właśnie czułem... Do czasu.
Minęło kilka dni, a on nie wracał. Rozumiałem to, przecież planety nie zniszczy się od tak, na pstryknięcie palcami. Jednak w pewnym momencie poczułem, że jego część mocy, która była we mnie, zniknęła. Byliśmy demonicznymi bliźniakami, on miał w sobie trochę mojej magii, a ja jego. Jeśli byśmy poczuli, że zniknęła, to oznaczało, że bliźniakowi coś się stało, lub zginął. Tak właśnie się stało. Jego cząstka magii zniknęła, poczułem w środku wszechogarniającą pustkę i rozpacz.
CZYTASZ
Prześladowca.
FanfictionPo wakacjach u wujków, Dipper wraz z siostrą wracają do domu, by przygotować się do nowej szkoły. Podczas zakupów Dipper zauważa tajemniczą osobę, której głos wydaje mu się być znany, jednak nie ma co do tej osoby dobrych przeczuć. Dość nietypowe...
