Rozdział IV

6.6K 650 306
                                        

    Ten denerwujący głos, ta pewność siebie i zuchwałość... Jak ja mogłem się nie domyślić, że to on?! Tylko... Tylko co on tu robił? Powinien nie żyć...

    Stałem zamyślony w ogromnej sali gimnastycznej. Dyrektor coś mówił witając nowych uczniów, jednak nie interesowały mnie jego słowa. Miałem ważniejsze rzeczy na głowie.

    Spojrzałem w bok, kilka metrów obok mnie, rząd za mną stał on i głupio się we mnie wpatrywał. Od wejścia do sali czułem na sobie jego wzrok, jednak dopiero po kilkudziesięciu minutach odwzajemniłem spojrzenie. Chłopak uśmiechnął się wyzywająco. Nie miałem ochoty na te jego gierki, więc po prostu odwróciłem twarz z powrotem na sylwetkę dyrektora.

    Bill Cipher. Wielki i potężny demon wrócił do życia i postanowił mnie dręczyć. A może on nigdy tak naprawdę nie zginął? Nie wiedziałem tego, jednak byłem pewien, że planuje jakąś zemstę. Skierowałem wzrok na siostrę stojącą obok mnie. Odwzajemniła spojrzenie lekko się uśmiechając.

    Oby ta zemsta dotyczyła tylko mnie. Nie pozwolęmu skrzywdzić Mabel. Jest wszystkim co mam...

    Głośno przełykając ślinę odrzuciłem przerażające wizje na bok i postanowiłem skupić się  na apelu.


  - Dipper Pines. - słysząc moje nazwisko pewnym krokiem ruszyłem naprzód. Dyrektor wyczytywał uczniów klasy I B, do której jak widać od teraz będę należeć. Podszedłem do grupki osób, z którymi będę skazany na siedzenie osiem godzin dziennie. Wyglądali na dość porządnych, miałem nadzieję, że takimi też się okażą. Westchnąłem z ulgą widząc, że Cipher będzie w innej klasie. Chociaż tyle spokoju.

  - Dobrze, chodźmy już. - Odezwała się wysoka brunetka, gdy dyrektor skończył wyczytywać nazwiska. Czyli to ona będzie naszą wychowawczynią? Wygląda na młodą, a to dobry znak. Te młodsze są zazwyczaj milsze.

  - Już wszyscy? - spytała jedna z uczennic wyraźnie zdziwiona. Po części rozumiałem jej reakcję, było nas tylko osiemnastu, to dość mało jak na klasę licealną.

  - Tak. Później wam wszystko wytłumaczę. A teraz chodźcie. - machnęła dłonią pośpieszając nas.

    Klasa numer 213 na pierwszym piętrze od dzisiaj była naszą klasą. Pani Brown, bo tak ją mieliśmy od teraz nazywać, najczęściej przeprowadza lekcje w tej klasie, a przerwy spędzała na zapleczu, lub rzadziej, w pokoju nauczycielskim. Obok klasy wywieszony był też jej plan zajęć, gdybyśmy chcieli wiedzieć kiedy jest w szkole. Czwartki miała wolne, skubana.

  - Cieszę się, że zostałam wychowawcą tak przyjaźnie wyglądającej klasy jak wy! - powiedziała składając dłonie jakby do modlitwy. Szeroko się uśmiechnęła lustrując wzrokiem każdą osobę. Większość siedziała osobno, ja zająłem ostatnią ławkę przy oknie. Tu było najspokojniej. - Pewnie zastanawiacie się dlaczego nasza klasa jest taka mała. Cóż, większość przedmiotów będziemy mieć łączone w klasą 1 D. Tylko rozszerzone, wychowanie fizyczne i humanistyczne będziecie mieli osobno. Taki kaprys dyrektora, pierwszy raz mamy coś takiego i jesteśmy ciekawi jak to się sprawdzi.

    1 D? Czy w tejklasie nie miała być Mabel? 

    Lekko uśmiechnąłem się na samą wizję ponownego siedzenia w ławce z siostrą. Nas jednak nic nie zdoła rozdzielić

  - Tu mam wasze plany lekcji – podniosła do góry rękę, w której trzymała plik kartek. - Nie będzie się onz mieniał aż do nowego semestru, więc spokojnie możecie powiesić go sobie na lodówce, czy gdzie tam chcecie. - zaczęła rozdawać plany. Gdy tylko skończyła, od razu stanęła z powrotem przed biurkiem. - Dobrze, nie będę was dłużej trzymać. Możecie się rozejść. - na te słowa wszyscy podnieśli się i w mgnieniu oka wyszli z klasy.

    Umówiłem się z Mabel, że po rozmowie z wychowawcami spotkamy się przed szkołą, toteż tam czekałem. Usiadłem na ławce i zacząłem się tępo wpatrywać w drzwi wejściowe w oczekiwaniu na siostrę, która zaraz powinna z nich wyjść.

    Te kilka minut pod szkołą zdawało się trwać wieczność. Tłumy uczniów wciąż opuszczały budynek, jednak nigdzie nie widziałem siostry. W końcu, po dobrych piętnastu minutach wyszła na zewnątrz. Jednak nie była sama. Gdy tylko mnie ujrzała, od razu podbiegła do mnie wraz z osobą towarzyszącą, której wolałbym nie widzieć już nigdy. Dlaczego ona niby rozmawiała z Billem?!

  - Hej braciszku! Nie zgadniesz kto będzie ze mną chodził do klasy! - uśmiechnęła się szeroko szturchając mnie w ramię. Jak widać bardzo cieszyła ją wizja chodzenia do klasy z moim „przyjacielem", jak to sam się określił, gdy po mnie przyszedł. Spojrzałem niemrawo na stojącą przede mną dwójkę. -Tak, dobrze zgadłeś, Bill!

  - T – To super.... - starałem się na choćby nikły uśmiech z mojej strony. Zastanawiała mnie wtedy jedna rzecz... Jak to jest, że zna jego imię i nazwisko, słyszy jego głos, a nie skojarzyła, że to demon snów, który starał się nam uprzykrzyć życie?! - A w jakiej jesteście klasie?

  - 1D! - po tych słowach przestała mnie cieszyć wizja wspólnejnauki z siostrą.


***


    Gdy tylko wróciliśmy do domu od razu zatrzasnąłem za sobą drzwi i spojrzałem załamany na siostrę. Ta słysząc huk, aż lekko podskoczyła i spojrzała na mnie pytająco.

  - Czy ty naprawdę wciąż nie zdajesz sobie sprawy kim on jest?! - niemal się na nią wydarłem. Wiedziałem, że nie była niczemu winna, ale jej głupota w niektórych sytuacjach doprowadzała mnie do szału.

    Dziewczyna słysząc mój ryk lekko się spięła. No tak, nie codziennie jestem na nią aż tak zły.

  - J – Ja... - zaczęła trzęsącym się głosem patrząc na mnie z przerażeniem i nie wiedząc o co mi chodzi. Głośno westchnąłem podchodząc do niej. Po ujrzeniu jej przerażenia całe negatywne emocje od razu zniknęły. Nie jest niczemu winna, jednak nie mogłem zrozumieć jak mogła po tym wszystkim nie połączyć faktów.

  - Wybacz, wyładowałem na tobie negatywne emocje...- przytuliłem ją mocno starając się ją uspokoić.

  - Nie rozumiem... - powiedziała cicho odsuwając się ode mnie. - Kim on jest? I dlaczego powinnam to wiedzieć?

  - Bill Cipher naprawdę Ci nic nie mówi? -powiedziałem z naciskiem na jego imię i nazwisko. Dziewczyna spojrzała na mnie pytająco.

  - N – No ale co ma mi to mówić? - przechyliła głowę w bok. - To twój przyjaciel, tyle mi wiadomo.

    Spojrzałem na nią jak na kompletną idiotkę.

  - A ten demon, który starał się zniszczyć całe Gravity Falls?! Już kojarzysz?

    Zatrzepotała rzęsami. Teraz to ona patrzyła namnie jak na skończonego idiotę.

  - Jaki znowu demon..? - po chwili zaczęła się śmiać. - Oj braciszku, naoglądałeś się tych całych horrorów, a teraz gadasz niestworzone historie. - poklepała mnie dłonią po policzku. - Halo, Dipdip, pobuuudka~! - powiedziała wielce rozbawiona. Otworzyłem szeroko oczy w geście niedowierzania.

  - Mabel... Ty żartujesz, prawda? - dziewczyna odeszła w stronę salonu, a ja odprowadziłem ją wzrokiem. Po chwili ruszyłem za nią.

  - Żartuję? Dip, błagam, na pewno ci się coś przyśniło. - przewróciła oczyma siadając na kanapie. Włączyła telewizor.

  - Nie przyśniło... - powiedziałem cicho wiedząc, że dziewczyna tego nie usłyszy.

    Dlaczego ona tego nie pamięta?! To na pewno się wydarzyło, cały Weirdmagedon był naprawdę! Jestem tego pewien!

    Już bez zbędnego gadania udałem się na piętro do mojego pokoju. Położyłem się na łóżko i spojrzałem w sufit starając się przetrawić nowe informacje.


    To sprawka Bill'a. Na pewno usunął jej wspomnienia.

Prześladowca.Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz