Grace's POV
Kiedy skończyłam kąpiel, zaczęłam wychodzić z wanny. Oczywiście ja, jak to ja, musiałam się poślizgnąć i prawie się wywaliłam. Prawie, bo zdążył mnie złapać Justin, który w momencie przybliżył się i chwycił za talię. Może to nie najlepszy moment, żeby porównywać go do rycerza, ale taki właśnie jest. Jakkolwiek głupio to nie zabrzmi, to czuję się przy nim, jakby zawsze był w stanie obronić mnie przed wszystkim złym, co może się zdarzyć
- Dziękuję. - powiedziałam, uśmiechając się z zażenowaniem, bo było mi głupio, że wiecznie jestem taka niezdarna. Gdybym miała ze sobą chodzić, to już dawno bym zerwała ten związek. Znowu myślenie na moim poziomie, ale pewnie każdy wie, co mam na myśli.
- Musisz na siebie uważać księżniczko. No i oczywiście na naszą drugą księżniczkę. - mówiąc to, przeszedł przede mnie, kucnął i odsuwając ręcznik, pocałował mój brzuch. - Kiedy będzie można sprawdzić, czy to dziewczynka, czy chłopiec? - podniósł się i oplatając swoje ramiona na mnie, zapytał.
- Jest jeszcze wcześnie. Dopiero za jakieś trzy miesiące. - odpowiedziałam, kładąc ręce na jego szyi.
- Nadal nie wierzę w to, że będę tatą. - powiedział, po chwili podnosząc wzrok do góry, a jego oczy wyraźnie się szkliły. Kocham go za to, że dla wszystkich może wydawać się taki oschły, a w rzeczywistości jest bardzo wrażliwy i umie dobrze traktować tych, na których mu zależy.
- Będziesz najlepszym tatą na świecie, wiesz? - zaczęłam gładzić go po policzku. Byłam pewna moich słów. On naprawdę potrafi zaopiekować się drugą osobą i nigdy jeszcze nikomu nie ufałam tak jak jemu. Może z wyjątkiem Aarona, ale to co innego. On był moją rodziną. Moim najukochańszym bratem. A znajomi? Nigdy nie wierzyłam, że ktoś taki może istnieć i cię wspierać. Wychodziłam z założenia, że przyjaciele są dla ciebie, dopóki nie masz lepiej od nich. Tacy ludzie bardzo szybko potrafią zmieniać się w najgorszych wrogów. I chyba dalej tak twierdzę, a Justin jest już od dawna kimś więcej.
Justin's POV
- Chciałbym nim być. - uśmiechnąłem się na słowa Grace. Naprawdę chciałem być dobrym ojcem. Wiem, że jestem młody, pewnie większość ludzi myśli, że przy tym nieodpowiedzialny i może jest w tym prawda, ale zrobię wszystko, żeby moja córeczka albo syn byli szczęśliwi i nic im nie brakowało. Żaden normalny nastolatek nie cieszyłby się w takiej sytuacji. Ale dla mnie to nie żadna wpadka. To dowód naszej miłości, która przynajmniej z mojej strony nigdy nie wygaśnie.
- Idziemy spać? - wyrwała mnie z zamyślenia Grace, z którą od jakiegoś czasu staliśmy w łazience, przytuleni.
- Yhym. - westchnąłem i wziąłem ją na ręce w stylu panny młodej.
- Co ty robisz? - śmiała się.
- Wolę być pewien, że nic sobie nie zrobisz. - zadrwiłem.
- Ej! W tej łazience było mokro! - tłumaczyła się z udawanym wyrzutem.
- Chcesz, żeby było mokro gdzie indziej? - zapytałem poruszając znacząco brwiami i kładąc ją przy tym na łożku.
- Justin! - krzyknęła, ale widziałem, że się rumieni.
- Serio nie wierzę, że nadal się rumienisz przeze mnie. - zaśmiałem się, kręcąc głową, a ona schowała twarz w dłoniach. - Ale bardzo mi się to podoba. - odpowiedziałem, rzucając do niej koszulkę, która jak się okazało była moja i bieliznę, które po chwili włożyła na siebie i wsunęła się pod kołdrę. Ja w tym czasie odniosłem do łazienki ręcznik.
* * *
Grace's POV
Obudziłam się otulona ramionami chłopaka. Gdybym mogła, to spędziłabym tak cały dzień, ale niestety za chwilę trzeba będzie wrócić do rzeczywistości. Zacząć myśleć na poważnie o tym wszystkim, co wydarzyło się w ostatnim czasie.
CZYTASZ
Grace 2
Fiksi PenggemarDruga część historii Justina i Grace. Co wydarzy się tym razem? Czy dwoje nastolatków zostanie poddanych próbie miłości, której jeszcze sami dobrze nie znają? A może to zmusi ich do uświadomienia sobie ile dla siebie znaczą.
