Nie wiedziałam co zrobić. Stałam w miejscu jak głupia i wpatrywałam się w zimne oczy mojej rodzicielki. Ona także była zdumiona, ale starała się to ukryć. I w tym momencie uświadomiłam sobie wszystko. Już otwierała usta chcąc mi zapewne to wyjaśnić, ale uciszyłam ją gestem ręki. Naprawdę szybko się zorientowała. Ja miałam użerać się z domem dziecka i tym wszystkim, a ona sobie jest królową w zamku i ani nie pomyśli o swojej córce?! A więc to tak...
Byłam zła. Chociaż... to za mało powiedziane. Wpadłam w ogromny gniew i już absolutnie nic nie mogło go ze mnie wynieść.
Zerknęłam w prawą stronę i dostrzegłam, że moja matka próbuje mi się wymknąć. Czy ona sobie żartuje? To już nawet nie jest śmieszne.
Obróciłam się i szybkim krokiem dążyłam w jej stronę. Nie mogłam pozwolić, aby wszystko to uszło jej płazem. Nie, ze mną tak łatwo nie będzie.
- Stój! – wydarłam się z goryczą w głosie, kiedy była już prawie na schodach wiodących na dół. – Nie masz mi czegoś do wyjaśnienia? – nie bawiłam się w mówienie ,,mamo, proszę", tylko zwracałam się do niej na ,,ty". To była teraz osoba równa mojej. Nie była moją mamą.
- Hehe... no bo widzisz... – próbowała utrzymać sztuczny uśmiech na jej twarzy, ale coś słabo jej to wychodziło. Jej głos się wahał i ciągle się jąkała. Usłyszałam, jak w tle podnosi się policjant którego wcześniej obezwładniłam, a teraz nawet na niego nie patrząc zrobiłam to samo. Przez kilka sekund dostrzegłam przerażenie w oczach mojej rodzicielki, ale starała się je za wszelką cenę zamaskować. Ja tylko drwiąco się uśmiechnęłam. – Błagam, daj mi to wszystko wyjaśnić... – prosiła mnie błagalnym tonem, a ja oparłam się o ścianę i z założonymi rękoma czekałam na jej monolog, który zapewne niedługo nastąpi. Ona małymi kroczkami się wycofywała, schodząc po schodach. – Od początku, już od twojego urodzenia, utrzymywałam kontakt z obydwoma światami. Tamtym, gdzie wszystko było zwyczajne, i tym tutaj. Żyłam tak bardzo długo, kiedy nagle podczas snu obudziłam się w pałacu nie mogąc przedostać się do tamtego świata. Połączenie zostało zerwane przez... ciebie – tu spojrzała na mnie ze złością. – Twoja podświadomość nie mogła już tam wytrzymać, ponieważ jesteśmy ze sobą w pewnym sensie połączone. W końcu jestem twoją matką. Przeniosłaś się tutaj, a ja nawet nie wiedziałam kiedy... Tak mi przykro... – moja rodzicielka okazywała mi skruchę, ale dostrzegłam podstęp w jej oczach. Nie chciałam zaufać jej za szybko.
Podeszła do mnie prawdopodobnie chcąc mnie przytulić, a ja rozłożyłam ręce. To był mój błąd.
Nagle z całą siłą przygwoździła mnie do ściany, trzymając obydwie swoje dłonie w miejscu, w którym znajdowało się moje serce. Poczułam okropny ból. Spojrzałam najpierw na nią, a potem w miejsce, w którym mnie przytrzymywała i zamarłam. Od jej rąk po moim ciele powoli rozchodził się lód, który zaczął pokrywać moje ciało. To niemożliwie bolało. Spojrzałam w jej oczy ze strachem, a ona uśmiechnęła się szyderczo.
- I co zrobisz teraz? Ha! Po tobie załatwię tego całego największego buntownika w całym kraju i już nikt mi nie przeszkodzi we władaniu tym państwem! Wszyscy staną się mi poddani, a ty będziesz już tylko jednym z aniołków... w piekle – lód docierał już prawie do mojej szyi. -Tak naprawdę nigdy cię nie kochałam, wykorzystywałam cię tylko do przemieszczania się między tymi dwoma światami. A że się zbuntowałaś, to teraz masz za swoje! – auć, to zabolało. Nie na co dzień słyszę się od swojej mamy, że mnie nie kocha. Heh.
A z resztą, po co to wszystko przedłużać? I tak nie mam nic do stracenia...
Momentalnie wykorzystałam całą swoją energię do odepchnięcia kobiety, a sama opadłam na ziemię dysząc ciężko. Moja rodzicielka bezwładnie zaczęła spadać po schodach pewne już nieżywa. No cóż... Zapewne wiedziała o mojej mocy, a to że się do mnie zbliżała, mało! Próbowała mnie zabić, to już nie moja wina.
Ja niestety również zemdlałam, na szczęście. Mój organizm musiał ogrzać ciało po tym zlodowaceniu, a nie marnować energię. Przymknęłam oczy z uśmiechem na ustach.
Zanim jednak straciłam przytomność, usłyszałam męski, dobrze znany mi głos:
- Wiedziałem że przyjdziesz.
A potem tylko ciemność.
*
Obudziłam się w moim pięknym łóżku z baldachimem przykryta miękkim i puchatym kocem. Dokładnie wszystko pamiętałam i nie żałowałam tego, co zrobiłam.
Na zewnątrz dochodził już wieczór, właściwie to nie wiem ile spałam. Poszłam do łazienki doprowadzić się do znośnego stanu, a następnie otworzyłam szafę. Miałam duży dylemat, co na siebie włożyć. Po długim myśleniu w końcu zdecydowałam się na dziewczęcy styl. Biała, rozkloszowana spódniczka, która sięgała mi do ponad połowy ud. Do tego kremowa bluzka na krótkim rękawku z kieszonką na piersi i białe baletki. Tak ubrana ruszyłam do salonu, gdzie zastałam Luke'a siedzącego na krześle przy stole. Opierał swoją głowę na rękach i był czymś bardzo zmartwiony.
- Hej – zagadałam i uśmiechnęłam się miło. Kiedy mnie dostrzegł, na jego twarzy zawitał szeroki uśmiech, a w jego oczach zauważyłam ulgę. Od razu wstał i mocno mnie przytulił. Odwzajemniłam uścisk i długo trwaliśmy w tej pozycji.
Oderwaliśmy się od siebie, po czym zrobił coś, czego się kompletnie nie spodziewałam. Podszedł do mnie bardzo blisko i... pocałował mnie. To było najlepsze uczucie w moim dotychczasowym życiu. Bez zawahania oddałam pocałunek, po czym poczułam że Luke nieco się uśmiechnął.
∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞∞
Chcę wam tylko powiedzieć, że następny rozdział zostanie dodany w czwartek zamiast piątku, ponieważ mam zieloną szkołę ;) Dziękuję wszystkim, którzy są ze mną do tego momentu!
CZYTASZ
Jedyna [ZAKOŃCZONE]
FantasiHej, nazywam się Rose. Rose Wood. Dziś są moje czternaste urodziny. Dzień jak co dzień? Nie tym razem. Bo właśnie tego dnia z Rose dzieje się coś dziwnego, a jakby było jej mało problemów, to okazuje się że zaginęła jej mama. Co stało się z jej rod...
![Jedyna [ZAKOŃCZONE]](https://img.wattpad.com/cover/100729040-64-k881999.jpg)