11

1.2K 98 29
                                    






Krążyła po swoim pokoiku.

Ten dupek ją przejrzał. Przejrzał mistyfikację, choć przecież nie powinien! A to tylko dlatego, że udzieliła Feyrze pomocy! Nich to Kocioł pochłonie!

Tupała nogami do wtóru warcząc do siebie. Wściekłość. Chyba tak można to opisać!

Jednakże jej siostra umierała, a Amalie... Użalała się nad sobą. Mogłaby coś zrobić. Cokolwiek.

Wyszła z pokoju i skierowała się do lochów. Wciąż udawała fae niskiego rodu. Szło jej doskonale. Nikt nie zwracał na nią uwagi. Gdy stanęła pod drzwiami celi, strażnicy niechętnie ją wpuścili. Mogłaby się tam dostać w inny sposób, ale... Ale nie. Zrobi to tradycyjnie.

Zatrzymała się jak wryta. 

Znowu! 

Dlaczego miała takiego pecha?

Znajome, fioletowe oczy patrzyły na nią z kpiną.

-Nie zawieraj z nim żadnych umów! –warknęła, patrząc na Feyrę. Rhysand mógł przyjść tutaj z jednego powodu.

-Kim ty jesteś? – szepnęła Feyra, ale nie była w stanie się podnieść. Jej oczy błyszczały gorączką.

-Czego od niej zażądałeś? –warknęła, już nawet nie próbując utrzymać maski. Służąca gdzieś zniknęła. Wyprostowała się, wspominając dumną postawę jakiej nauczyła się w Hybernii. Spiorunowała Rhysadna zimnym spojrzeniem.

-Nie ładnie, bardzo nieładnie – zamruczał. Amalie nawet nie drgnęła. Jeśli będzie musiała, wybije mu zęby. Rhysand wstał. Powoli. Niczym drapieżnik. Amalie zrobiła krok do przodu, czując jak jej twarzy wykrzywia się w gniewie.

-Uzdrowię cię – powiedziała do Feyry ze spokojem, którego nie czuła.

-Za jaką cenę? – zapytała jej siostra. Feyra jej nie pamiętała. Nie poznała rodzonej siostry! Amalie mogła być z siebie dumna.

-Lepiej targuj się ze mną. Kocioł jeden wie, kim jest ta przybłęda – powiedział Rhysand, ale był zbyt czujny, gotowy do ewentualnej walki. A to nie była postawa kanapowego arystokraty, na jakiego pozował. Proszę, Rhysandzie, pokaż mi coś jeszcze!

-Cokolwiek ci zaproponował, zapomnij o tym. Bo zostaniesz wplątana w jego gierki – niemalże wypluła te słowa.

-Nie znasz jej – dodał. – A mnie owszem.

-I nikt przy zdrowych zmysłach nie wchodziłby z tobą w żadne układy – prychnęła Amalie. – Nie bądź głupia, dziecino – powiedziała, zerkając na Feyrę. Jej siostra nagle zmarszczyła brwi. Popatrzyła uważniej na Amalie.

-Kim jesteś? – powtórzyła, a jej głos zabrzmiał mocniej. Amalie warknęła.

-Dobre pytanie – szepnął książę Dworu Nocy.

-Moje imię za odpowiedź na moje pytanie – wypaliła. Popatrzyła wyzywająco na Rhysanda. Mierzyli się wzrokiem. A Feyra wpatrywała się w nich.

-Mogę wyciągnąć z ciebie tę informację – Rhysand poprawił mankiety. Amalie roześmiała się zimnym śmiechem.

-Czyżby?

Zdrajczyni ✔Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz