7

1.3K 108 25
                                    

Amalie zaczęła odchodzić. Dłonie trzęsły jej się tak, jakby miała bardzo wysoką gorączkę. Cała dygotała. Nie mogła znieść widoku tej kobiety...

Feyro...

Jak mogła jej nie rozpoznać? Miała takie same rysy twarzy jak Nesta! Jak ona! Co prawda włosy i oczy Feyry były jak ich matki, a Amalie była od urodzenia dziwadłem, ale... Dostatecznie często widziała swoją twarz w lustrze. Były podobne. Niemalże identyczne, choć Amalie była najstarsza, a Feyra najmłodsza...

Jednakże w tym momencie była zdruzgotana. Szybkim krokiem zmierzała w jakimś bliżej nieokreślonym kierunku.

A potem zatrzymała się.

Niemożliwe.

Z pewnością się myli. Imię mogło być takie samo. To nie byłoby nic dziwnego. A cała reszta? Wydawało jej się! Niemożliwe, by to właśnie Feyra była ukochaną Tamlina! Niemożliwe, by to ona miała zdjąć klątwę!

Niemożliwe!!!

Zaczęła szarpać swoje włosy, nie mając najbledszego pojęcia, co powinna uczynić.

I w jednej chwili zrozumiała.

Wiedziała już co zrobi. Już wiedziała, jak uzyska odpowiedzi.

Zaczynała współczuć surielowi.


***


Od kilku godzin siedziała, czekając na swoją zdobycz. Suriel był ostrożny. Zwłaszcza po tym co go spotkało. Ale Amalie nie grzeszyła nadmierną popędliwością. Zaczeka. Jeśli będzie musiała, to i całą wieczność.

Po kolejnej godzinie jej zdobycz pojawiła się w zasięgu słuchu, a potem Amalie go zobaczyła. Stworzenia Prythianu już jej nie przerażały. Kiedyś może... Kiedyś na pewno by wrzasnęła. Obecnie miała inne zmartwienia.

Złapanie suriela nie było trudne. Nie dla niej. Amalie nienawidziła swojego ludzkiego życia, ale kilka umiejętności jej się przydało. Gdy biedny stwór dyndał w jej sieci, wyszła z kryjówki.

-Przemieniona... - mruknął suriel. Amalie ruszyła w jego kierunku.

-Kim była ta ludzka kobieta? – zapytała bez wstępów.

-Chyba już wiesz – mruknął suriel.

-Nie pogrywaj ze mną! – warknęła. – Kim była? Imię!

-Feyra Archeron – odparł suriel zrezygnowanym tonem. Amalie zawahała się. Wiedziała, co chciała wiedzieć. – Możesz mnie już wypuścić – powiedział.

-Mogę. Masz rację... Co się stanie, gdy ją zabiję? – wypaliła.

-Nic. Wszystko. Twoja siostra ma swoje przeznaczenie do wypełnienia. Obie wstrząśniecie Prythianem. Zastanów się, czy stoisz po dobrej stronie tej wojny, Przemieniona.

-Kocham go – powiedziała po prostu. Wbrew sobie. Podeszła do sieci i uwolniła suriela. A potem odskoczyła i zaczęła biec. Suriel mógłby ją zabić, gdyby chciał. Ale jej nie dopadł. Amalie się wymknęła.

Albo pozwolił jej uciec.

Będąc daleko poza zasięgiem wroga, w końcu przystanęła. Zasapała się troszeczkę i postanowiła po powrocie poprawić swoją kondycję. Nie mogła być tak żałosna jak ludzie. Nie była człowiekiem.

Zdrajczyni ✔Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz