6°8 ¹

2.1K 219 0
                                        

— Naprawdę? Opóźnienie? Chyba sobie jaja robicie — jęknął zrezygnowany Taehyung, na co brunet poklepał go po ramieniu.

— Nie przesadzaj. W końcu siedzisz tu ze mną — powiedział Jungkook, chcąc podnieść go na duchu, a blondyn wykorzystał idealną okazję do podroczenia się z nim.

— Nie dobijaj mnie, słońce — odparł z udawanym przygnębieniem i spuścił głowę, aby lekko się uśmiechnąć.

— A ty mnie nie denerwuj, bo ci ten uśmieszek z ryja zdejmę, skarbie — odparł chłopak z najbardziej sztucznym wyszczerzem na jaki go było stać. Zaraz po tym jednak ich uwagę przykuł gołąb, który ciągle plątał im się pod nogami. Bez dłuższego zastanowienia Taehyung wyjął z plecaka kanapkę i zaczął karmić jego nowego kolegę.

— Weź, bo będzie gruby i cię obsra — zwrócił mu uwagę Jeon, ale ten tylko wzruszył ramionami i kontynuował czynność.

— Więc będziesz od dzisiaj robić za ludzką tarczę.

_________________

A/n: maraton pt.1

something ↳taekookWhere stories live. Discover now