Nacisnął klamkę drzwi do domu młodszego i wszedł do środka jak do siebie. Ściągnął buty i skierował się do pokoju blondyna, po drodze potykając się na schodach, co poskutkowało cichym przeklnięciem. Otworzył drzwi z ciemnego drewna, a jego wzrok od razu powędrował do Taehyunga.
— Przyszedłeś dać mi buzi? — spytał teoretycznie uroczo, ale Jungkook zaczął zastanawiać się, czy nie poszukać narkotyków schowanych gdzieś po kątach.
— Nie, sprawdzić, czy wszystko w porządku — odparł i podszedł do Kima, po czym przyłożył dłoń do jego czoła, aby upewnić się, że chłopak jest zdrowy.
— Oh, daj spokój, Kook. Po prostu chcę trochę atencji — uspokoił go blondyn i przeczesał włosy ręką.
Jeon westchnął, a następnie usiadł na taehyungowym łóżku obok jego właściciela i przyciągnął go za koszulkę do leniwego pocałunku, który był zdecydowanie ulubionym typem młodszego. Bez żadnego pośpiechu, niepotrzebnego bałaganu, idealnie. Kochał kiedy usta bruneta powoli muskały te jego, a on co jakiś czas łapał wargę starszego w zęby, pamiętając, by go nie zranić. Potem Jeon jeszcze pogłębiał pieszczotę, aby dołączyć do niej język, ale dalej nigdzie się nie spiesząc i żaden z nich nie musiał walczyć o dominację, którą płynnie się wymieniali.
Mlaśnięcia wypełniały ciszę panującą w pokoju, a Taehyung mógłby przysiąc, że to jego ulubiona muzyka.
I naprawdę mogliby trwać tak całą wieczność, gdyby nie pukanie do drzwi, na które chłopcy odskoczyli od siebie jak poparzeni. Obydwoje skierowali wzrok na mamę Tae, która właśnie stanęła w wejściu do pokoju.
— Oh, Jungkook, nie wiedziałam, że tu jesteś — powiedziała zdziwiona pani Kim, patrząc na domniemanego przyjaciela jej syna. — W każdym razie, Taehyung, musisz przeprosić swojego kolegę, bo jedziemy do babci na obiad, więc lepiej zacznij się szykować. Ubierz się ładnie i zejdź na dół, dobrze?
Blondyn tylko pokiwał głową i westchnął, kiedy jego rodzicielka opuściła pomieszczenie. Wstał z łóżka i podszedł do szafy.
— Zamierzasz się przy mnie przebierać? — spytał Jeon i posłał młodszemu dwuznaczne spojrzenie, na co ten uniósł brew do góry.
— Zależy czy zamierzasz się na mnie gapić — odparł i wyjął z półki czarne, opinające rurki.
— Daj spokój, przecież mamy razem w-f, prawda? — próbował przekonać go do zmiany zdania, chociaż wiedział, że Taehyung to cholernie uparty rodzaj człowieka.
O ile on w ogóle był człowiekiem.
— Wiem, ale szatnia szkolna to miejsce, gdzie jest dużo świadków, a tu nie ma nikogo, więc bez problemu byś mnie zmacał — wytłumaczył, a po chwili namysłu dodał jeszcze: — I może nie miałbym nic przeciwko temu, gdyby nie ten cholerny obiad.
__________________
a/n: no to ten, miłego dnia
YOU ARE READING
something ↳taekook
Fanficgdzie taehyung jest strasznym dzieciakiem, a jungkook jeszcze większym. start: 04/01/18 end: 29/07/18 tags: fluff; komedia; chat; top!jk; friends to lovers; highschool!au; slowburn;
