7°2 ⁿ

2.2K 241 13
                                        

W drodze powrotnej do ich pokoju wstąpili jeszcze do baru, gdzie zjedli kolację składającą się z zapiekanek i jakiejś taniej coli. Usiedli przy stoliku pod parasolem z marką alkoholu i w spokoju zaczęli spożywać posiłek.

No może nie do końca w spokoju.

Bo czy spokojem można nazwać rzucanie się kawałkami bułki, a następnie dokupienie kolejnej tego dnia porcji frytek, by również wykorzystać je jako amunicję.

W każdym wypadku zostali wyproszeni z baru, więc następnym punktem ich podróży stał się sklep spożywczy, bo nie po to Jungkook wziął laptopa z filmami, żeby nie mieć czego przy nich jeść.

Kupili kilka paczek żelków, czekoladę, chrupki i dwie puszki coli, bo na więcej nie mogli sobie pozwolić, choć bardzo by chcieli. Niestety limit pieniężny był ściśle ustalony. Właściwie zostało im na jutrzejsze śniadanie.

Przed sklepem stały automaty z piłeczkami, bransoletkami i tego typu stuffem. Jungkook wpadł na pomysł który musiał wypalić, bo jeśli nie, to chyba on by się spalił. Ze wstydu.

Podszedł do jednej z maszyn, wrzucił odpowiednią kwotę i przekręcił pokrętło. Z otworu w plastikowym automacie wyleciało okrągłe opakowanie z pierścionkiem w środku.

Uklęknął przed blondynem i otworzył pudełeczko. Drugi uniósł brwi do góry, a Jeon uśmiechnął się lekko.

— Czy ty, Kim Taehyungu, zechcesz związać się ze mną, Jeon Jungkookiem, czyli inaczej definicją czystej zajebistości, co sprawi, że po prostu będziemy robić dokładnie to samo, ale będę mógł ustawić związek na fejsbuczku i mówić, że jesteś mój?

Blondyn rozchylił usta, po czym uformował je w rozczulony uśmiech, a jego ciemne oczy lekko zaszły łzami ze wzruszenia.

— Jungkook, mimo że jesteś największym idiotą jakiego znam, to zdecydowanie przyjmę twoją propozycję, o ile zapiszesz mi zajebistość w spadku. No a poza tym cię kocham. — Wystawił rękę, aby starszy mógł założyć na jego palec pierścionek z hello kitty, który swoją drogą był dużo za mały i stwierdzili, że potem go naprawią.

— Zajebistością może i się podzielę, ale kto powiedział, że cię kocham, hm? — odparł chytrym tonem, na co Taehyung teatralnie złapał się za serce, po czym znienacka wpił się w jego usta, aby następnie spojrzeć na niego z politowaniem.

— Ty i nie próbuj mi wmówić, że jest inaczej, bo mam dowody, słońce — odparł i mrugnął do bruneta.

— Okej, okej, c h ł o p a k u.

_________________

A/n: mam nadzieje ze takie zakonczenie maratonu wam odpowiada c;

Ps. ⁿ bo en jak end (maratonu)

Ps.2 tak, to moje wytłumaczenie na to ze nie mam malej piątki

something ↳taekookWhere stories live. Discover now