Po uprzednim przebraniu się, obaj chłopcy udali się na ich operację pod nazwą "żyć jakby jutro świat miał się skończyć".
Kiedy zakładali buty mama blondyna zdążyła jeszcze poprosić ich o zrobienie zakupów i wręczyła im papierek z zapisanymi kilkoma produktami.
Od razu, gdy tyko mieli pewność, że okna z domu młodszego nie obejmują na nich widoku, złapali się za ręce, co robili rzadko w miejscach publicznych, ale tym razem przecież żyli z myślą, że to ich ostatni raz, kiedy pokonują tę drogę.
Nie przejmowali się konsekwencjami żadnej wykonywanej wtedy czynności. Nieważne czy był to lekkomyślny brak parasola, szybki pocałunek w trakcie drogi, maślane spojrzenie na drugiego, wskoczenie w kałużę czy nieco zbyt głośne "kocham cię".
Ignorowali każde krzywe spojrzenie, obelgę, a nawet mijających ich znajomych.
W końcu weszli do supermarketu po zakupy dla matki młodszego.
Taehyung wyjął z kieszeni zmięty świstek ze spisem potrzebnych rzeczy i wziął w rękę koszyk.
— To co mamy do kupienia? — spytał brunet i ściągnął z głowy mokry kaptur. Kim zaczął czytać listę zakupów i nagle przeklął. Jungkook spojrzał na niego zdezorientowany, na co blondyn westchnął.
— Berlinki trzeba kupić, a ja ich nie lubię — sprostował i ruszył do odpowiedniej alejki, a Jeon zaraz za nim.
— Nie możesz kupić innych? — zapytał, a Tae pokręcił głową. Wziął z półki paczkę ryżu i wrzucił ją do koszyka.
— Mój tata kocha berlinki, a przecież jemu się nie będę sprzeciwiać, bo i tak już chce mnie wydziedziczyć — odparł chłopak i dorzucił do zakupów paczkę żelków, o której jego mama nie musiała wiedzieć. Zawsze masło mogło podrożeć, prawda?
Uwinęli się z zakupami i udali się do właściwego celu ich podróży, czyli do KFC. Od razu po wejściu do lokalu w ich nozdrza uderzył zapach smażonego na głębokim tłuszczu kurczaka i frytek.
Złożyli zamówienie i poczekali chwilę na posiłek, po czym odebrali tace i usiedli przy wolnym stoliku.
Osoba trzecia, siedzącą gdzieś obok nich, mogłaby pomyśleć, że to najgorsza i najmniej romantyczna randka na świecie, ale w sercach chłopców dział się tak naprawdę istny miłosny armagedon. Każda chwila spędzona razem stawała się dla nich najlepszą randką, jaką mogli sobie wymarzyć, a zwykły kurczak zmieniał się w wykwintne danie za cenę większą, niż miesięczna pensja rodziców obydwu zakochanych.
Może i nie było w tym ani grama romantyzmu, ale czy był on potrzebny dwójce dzieciaków, która po prostu cieszyła się sobą?
Im wystarczało wspólne picie pepsi z jednego kubka, do którego udało się wcisnąć dwie słomki.
Wystarczał im uśmiech na twarzy drugiego, aby byli szczęśliwi.
Zupełnie, jakby świat miał się skończyć jutro.
________________
a/n: woah, wyszło dłuższe niż tego chciałam
no i juz niedługo koniec i teraz muszę się zastanowic w jaki sposób dojdzie do smuta bo na zakonczenie mam juz pomysł heh
a druga sprawa to bardzo dziękuje za tak dużą aktywność pod tym ficzkiem
serio nie spodziewalam się tego i aż szkoda mi się z nim rozstawać
kocham was bardzo <3
YOU ARE READING
something ↳taekook
Fanfictiongdzie taehyung jest strasznym dzieciakiem, a jungkook jeszcze większym. start: 04/01/18 end: 29/07/18 tags: fluff; komedia; chat; top!jk; friends to lovers; highschool!au; slowburn;
