Emma jak mantre w głowie powtarzała przebieg planowanej rozmowy z Czarnym Panem- Tomem Riddlem który został idealnie opracowany oraz perfekcyjnie przygotowany przez Moody'ego. Wszystko musiało przebiec bezproblemowo. Niedopuszczalne było żadne najmniejsze potknięcie.
Lekko zestresowana zmierzała w strone aktualnej siedziby wrogiej armii- Starej chaty- miejsca w Londynie najczęściej odwiedzanego przez zjawy oraz gdzie miały miejsce inne zjawiska paranormalne.
Mimo tej idealnie pasującej, mrocznej scenerii było to dość prowizoryczne miejsce na spotkania tak wysoko mieżącej się "sekty".
Długonoga ujrzała ,że przy wejściu do jej tunelu stoi na tak zwanych czatach zamaskowana postać. No tak mogła się tego spodziewać. Z każdym jej krokiem zakapturzona osoba stawała się coraz to wyraźniejsza.
Kiedy była już nader blisko przeciwnik wykonał gwałtowny ruch przytwierdzając Clark do kory bijącej wierzby która akurat wtedy stała się być niezwruszonym, zwykłym drzewem.
- Kim jesteś?- wysyczał głos ukryty za ciemną maską.
- Emma Clark. Przyszłam w wizyte do Czarnego Pana.- i od tego momentu brunetka wcieliła się w wspaniałą aktorkę którą miała grać do końca przedstawienia. Niezwykle realnego przedstawienia.
- Czarny Pan nie przyjmuje nieznajomych.- odparł podejrzliwie przybliżając swoją maske do porcelanowej twarzy Emmy.
- Mam zamiar wstąpić w wasze szeregi.- zadeklarowała pewnie przykrywając stres. Nastąpiła cisza. Śmierciożerca o krok odsunął się od niej by mieć swobodny dostęp do przeskanowania od góry do dołu jej osoby. Nieco zniesmaczona Clark pozostała nieugięta i śmiało wpatrywała się w zakrytą twarz pasjonata Riddla.
Nagle posunął się do kroku który bez dwóch zdań zaskoczył wrytą Emme. A mianowicie jej oprawca zdjął swoją maske ukazując bladą, arystokracką twarz rozpoznanego przez nią śmierciożerce- Lucjusza Malfoya.
- W takim przypadku.- przeczesał swoje długie, jasne blond włosy- Zapraszam piękną Panią.- brunetce wzięło się na wymioty ale z trudem powstrzymała zbędny w tej chwili komentarz i podążyła za ciągnącą się w głąb tunelu ciemną peleryną.
Przez dłuższą chwilę szli w grobowej ciszy przez przepełnione czernią korytarze wyryte w ziemi. Jedynie Lucjusz co jakiś czas zerkał kątem oka na swoją towarzyszke która udawała ,że tego nie zauważa. I wolała żyć właśnie w tym przekonaniu.
Kiedy dość długi tunel dobiegł końca pod stopami można było usłyszeć zgrzyt charakterystyczny dla wiekowej posadzki. To oznaczało ,że są już w Starej Chacie.
Blond włosy mężczyzna nakazał by podążała za nim po równie skrzypiących schodach. Emma po przyjrzeniu się temu miejscu wcale nie dziwła się ,że nazywają je "nawiedzonym".
W pewnym momencie staneli przed największymi chyba w tym pomieszczeniu drzwiami a Malfoy gestem ręki wstrzymał Emme by zaczekała tuż przed nimi a sam wdarł do tajemniczego pokoju.
Członkini zakonu feniksa zaraz po zamknięciu drzwi taktycznie starała się podsłuchać przegieb tej konwersacji lecz jedyne co usłyszała to "Panie mamy gościa" i ujrzała otwarte na oscież przed nią drzwi. Wtedy zrozumiała ,że właśnie teraz nastąpiła jej kolej.
Stawiała wolne lecz pewne z lekką nutką gracji kroki. Niedało się ukryć ,że Emma z natury poruszała się niczym profesjonalna modelka na wybiegu choć sama nie lubiła sie do tego przyznawać. Skromność przede wszystkim.
Stanęła na samym środku dużego jak na Starą Chate pokoju. Spojrzała w strone Lucjusza który wymownie puścił jej oczko. Obleśne. Następnie skierowała głowę przed siebie i wtedy ujrzała postać która była jej celem głównym.
Tom Riddle we własnej osobie nieruchomo stał odwrócony do niej tyłem. A kiedy powoli lecz z zdumiewającą dostojnością obrócił się w jej stronę napotkała bijący chłodem, przenikliwy wzrok ciemnych tenczówek.
- Co cie tu sprowadza?- spytał opanowanym i beznamiętnym tonem nie spuszczając z niej oka.
- Chciałabym wstąpić w twe szeregi Panie.- Z ogromną niechęcią po której nie dała po sobie poznać ukłoniła się na znak szacunku. Wszysto co robiła było przymusem. Nie darzyła sympatią tego człowieka a tymbardziej jego działań. Można powiedzieć nawet ,że jedyne co naprawde wobec niego czuła to czysta odraza oraz nienawiść.
- Ciekawe.- mruknął z lekką nutką kpiny.- A skąd mam mieć pewność ,że jesteś odpowiednią osobą?- zapytał podejrzliwe a jego kamienny wyraz nie schodził mu z twarzy. Zapewne gdyby rozgrywał partie w pokera swoją mimiką powaliłby przeciwników.
Clark spodziewała się tego typu pytań. Była na nie celująco przygotowana. Kiedy nagle naszło ją swego rodzaju olśnienie. Nieumiała tego wytłumaczyć ale coś podpowiadało jej porzucić idealnie opracowany plan i poddać się improwizacji. Tak też Emma powołała się na swoją intyuicję.
- Przyszłam tu nie po to aby być kolejnym twoim ślepo podąrzającym pachołkiem. Nie jestem naiwna ani łatwowierna. Być może nie jesteś z tego zadowolny Panie ale jestem w stanie zapewnić ci zorganizowanie i skuteczność. Chce działać, dowiadywać sie różnych informacji, planować walki. Dzięki temu moglibyśmy być jeszcze potężniejsi niż na chwile obecną. Powiedzmy sobie szczerze Stara Chata to dość prymitywne miejsce spotkań najniebezpieczniejszego Czarnoksiężnika w świecie czarodziejów nie prawda? Mogłabym wam pomóc sięgnąć czegoś wielkiego. A jesteśmy w stanie zrobić wiele.- zakończyła swoją przemowę z dodatkami żywej gestykulacji rękoma. Było to tak rzeczywiste ,że najlepsi aktorzy mogliby jej pozazdrościć tego wystąpienia. Lecz ona wiedziała , że to była tylko jedna zwykła gra.
Zaintrygowany Riddle podszedł do dziewczyny bliżej się jej przyglądając. Jego wzrok przeszywał niczym laser. I nie było to wcale przyjemne doświadczenie. Przez moment Emmie nasunęła się na myśl ,że próbuje wykryć kłamstwo w jej oczach. Ten stresujący moment przerwał jego głęboki głos:
- I takie delikatne i niewinne dłonie miałyby odbierać życie?- Zakpił spoglądając na jej schludne, długie dłonie.
- Szybko i skutecznie. Bez zbędnych ceregieli.- Nie dała się tak szybko zbić z tropu. Poddanie sie nie leżało w jej naturze.
Tom jakby zamyślony ponownie odwrócił się plecami do brązowookiej. Nastąpiła głucha cisza którą nikt nawet nie ważył się przerwać.
Raptem czarodziej impulsywnie poraz kolejny odwrócił się w jej strone.
- Lepiej żebyś była posłuszna a dłużej pożyjesz.- syknął jak najprawdziwszy wąż. Nikt nie zdążył nic powiedzieć bo chwile potem czarna szata zniknęła za drzwiami.
Teraz Emma wiedziała, że dzisiejszą rozmowę można zalikczyć jako sukces...
***
Witam żyje ktoś wogóle?
Kiedy ty i twoja wena świetnie sie dogadujecie i zachce jej sie fantazjować o pierwszej w nocy. No tak. Norma.
Właśnie w taki sposób powstał ten rozdział. Dzika wena wzięła góre.
Dozobaczenie Black_cat221💜
CZYTASZ
Death Eater
FanfictionA co jeśli śmierć będzie musiała się stać główną domeną? Autor: Black_cat221 Autor okładki: Black_cat221 ~RANKINGI 02.01.2019~ #2🏆- #tommarvoloriddle #4- #czarnypan #22- #tomriddle #39- #voldemort #57- #hp #127- #hogwart #669- #fanfiction ~15.05~ #...
