~write~

2.9K 199 26
                                        

Kolejne zebranie. Kolejne nowe pomysły. Kolejne coraz to większe wymagania wobec Emmy. Kolejna seria paplaniny ze strony Moodyego.

Clark już chyba zaczyna mieć poważne rozdwojenie jaźni gdyż przez nadmiar spotkań przestała rozróżniać kiedy jest w towarzystwie śmierciożerców a kiedy członków zakonu. Jej głowa świrowała co wcale nie ułatwiało jej codzienne zmęczenie. Sny dalej nie ustępywały a wręcz przybrały na sile.

Podpierała ręką ciężką od przeciążonych myśli i wspomnień głowe wyczekując koniec zebrania. Ale nie myślcie sobie. Nie ma tak łatwo. Zaraz po zebraniu Clark ma sie pojawić migusiem u Pana Riddla który prosił. Czekaj wróć. Kazał jej sie stawić w Starej Chacie by zaplanować atak na jedną z pobliskich dzielnic. Tak więc Emme czekał długi i naprawde intesywny dzień.

Zaraz po zdaniu wszelkich relacji oraz dostarczeniu wielu ważnych informacji Alastorowi brązowowłosa udała się do miejsca spotkań śmierciożerców.

Stara Chata przywitała ją zapachem stęchlizny i niezbyt przytulną atmosferą. Wkońcu taka ona była. A przecież grunt to być sobą prawda?
W drodze do tak zwanego "gabinetu" Riddla minęła puszczającego jej oczko Lucjusza co jak zawsze przyprawiało ją o silne mdłości. Brzydziła się tym śmierciożercą jak najgorszym szczurem ściekowym. Zdegustowana bez zapowiedzenia wparowała do gabinetu zastając jak zwykle zamyślonego Toma przed masywnym biurkiem.

- Puka sie.- odparł zobojętniale a Emma dopiero wtedy zauważyła ,że dopina ostatnie guziki swojej śnieżnej koszuli. Jednak jej uwadze nie umknął mały szczegół. A było nim przez moment odsłonięte ciało Riddla z dość dobrze wypracowanymi mięśniami parti brzucha. Jak?

- Przejdźmy do konkretów.- Clark zignorowała jego uwage jak i budowe ciała i na biurku rozłożyła ogromną mapę którą podarował jej Moody. Zaczęła kreślić coś ołówkiem a czarnooki bacznie przyglądał się jej poczynanią.

- Pisz.- Clark nagle nad sobą usłyszała gruby męski głos który ku jej zdziwieniu wcale nie należył do Toma. Znała go. Znała go bardzo dobrze. Aż za dobrze.

Rozejrzała sie po pomieszczeniu a Czarny Pan obdarował ją niezrozumiałym wzrokiem.

- Coś nie tak?- brunetka jedynie pokręciła przecząco głową i kiedy zamierzała ponownie zabrać się do pisania jej uszy ponownie dobiegł ten sam znienawidzony przez nią głos.

- Pisz. Zawsze będe się słuchać tatusia.- Był on tak realistyczny ,że przebiegło jej przez myśl ,że być może chowa się gdzieś w szafie albo siedzi w kącie pod peleryną niewidką i do niej przemawia. Ale dlaczego tylko ona to słyszy?

Ręce naturalnie zaczęły jej się trząść i panicznie zaczęła przeczyć głową. Tom zupełnie niewiedział co sie dzieje jedynie w bezruchu z wzrastającą ciekawością swoimi węglowymi oczami wpatrywał się w swoją towarzyszkę.

Nagle poczuła pieczenie w okolicach dłoni i niepewnie odsłoniła swój rękaw czarnego swetra. Ujrzała tam blize. Starą blizne lecz nie zmienia to faktu że była bardzo dobrze widoczna

"Zawsze będe się słuchać tatusia"

Jak poparzona odskoczyła od biurka tak ,że była prawie na drugim końcu niewielkiego pokoju. Im dłużej patrzyła w blizne tym przed jej oczami robiło się coraz to ciemniej. Czuła jak jej głowa robi się coraz cięższa aż wkońcu traci kontakt z rzeczywistością a przed oczami nie widzi już nic poza ciemnością.

***

Obraz stawał się być coraz wyraźniejszy a pojedyńcze brązowe plamy zaczęły zmieniać się w meble. Była w tym samym pokoju co przed tym... Co sie właściwe stało?

- Nareszcie sie obudziłaś.- usłyszała lodowaty głos który był odwrócony do niej tyłem w strone okna. Czyżby jej towarzysz posiadał cztery pary oczu?

- Jak? Dlaczego właściwie ja teraz leże?- Emma złapała się za szumiącą głowe nie mogąc sobie przypomnieć dlaczego wylądowała leżąca jak trup na grafitowej, starej kanapie gabinetu.

- Zemdlałaś.- wkońcu raczył odwrócić się w jej strona a ich spojrzenia zetknęły się ze sobą. W mgnieniu ułamka sekundy szara rzeczywistość uderzyła w Clark jak Mnich bijący w gong. Głos. Ojciec. Blizna.

- Tak. Już pamiętam.- powiedziała zapatrzona w gdzieniegdzie dziurawą posadzkę. Pośpiesznie wstała kierując się do mapy tylko po to by uniknąć niepotrzebnego tematu o jej niezrozumiałym dla Toma zachowaniu.- To na czym skończyliśmy?

- Mów. Co sie z tobą działo?- odparł rozkazująco wiercąc wzrokiem dziure w jej ciele. Ta niezadowolona z takiego obrotu spraw przymknęła oczy modląc sie by sobie odpuścił. Przecież nie może mu tego powiedzieć.

- Sama niewiem. Może mam schizofrenie.- Dziewczyna starała wysilić się na obojętny ton nie odrywając wzroku od położonej przed nią mapy.

- Kłamiesz.- warknął oskarżycielsko a Emma oczami wyobraźni już widziała jego uwydatniającą się żyłę na skroni która pojawiała się za każdym razem kiedy coś go irytowało.- Masz mi powiedzieć. Każe ci rozumiesz?

Emma już i tak długo trzymała emocje na wodzy ale skończyło sie to jak zwykle. Nie wytrzymała.

- Nie. Nie i nie. Nie powiem ci. A wiesz dlaczego? Bo to cholera moje życie i nie masz prawa mi sie w nie wpierdalać nawet jeśli jesteś najpotężniejszym czarodziejem chodzącym po tym zasranym świecie.- z jej ust wydobył się potok słów i była świadoma tego że może ich żałować gdyż to co powiedziała może narazić jej misje ale szczerze mówiąc w tym momencie miała to kompletnie w poważaniu i nie żałowała tego co powiedziała. Prawdy sie nigdy nie żałuje.

- W takim razie dowiem sie sam.- równie rozwścieczony Tom wyciągnął dłoń w jej strone patrząc się jej głęboko w oczy a Emma poczuła dziwne ciepło w jej głowie gdy potem wszystko zobaczyła...

***

Witam witam w 12 rozdziale. Mam nadzieje że przeżyjecie ten koniec. Wybaczcie ale fajnie sie tak kończy w takich momentach, kusiło mnie to hahha.

Dozobaczenia Black_cat221💜

Death EaterOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz