Ciało Emmy w mgnieniu setnych sekudny przestało reagować na wszelkie bodźce z obcowanego przez nią otoczenia. Jej odrętwienie uniemożliwało ruch jakąkolwiek kończyną a pióro dotychczas trzymane w jej drobnej dłoni leżało już jakby nigdy nic na przyozdobionym o lekkie plamki tuszu pergaminie.
W umyśle Emmy nieraz niezwykle irytujący głos krzyczał "Jak?". W jaki sposób Riddle miał jakiekolwiek pojęcie o osobniku o którym raczej wolałaby nie wspomniać. Czy wczoraj wykorzystał moment jej mózgowej niedyspozycji czy może była tak obdarta ze wszelkiej świadomości i postanowiła podzielić sie z Riddlem kolejnym rozdziałem swojego nędznego życia?
- Co ja ci wczoraj mówiłam?- Wstrzymała oddech przymykając lekko powieki obdarzone gęstymi rzęsami.
- Wspominałaś jedynie o niejakim Ricku.- Tom nie odrywał swoich ciemnych oczu od sfrustrowanej dziewczyny, która zdążyła już powyklinać swoją osobe we wszystkich możliwych językach.
- Jak zgadne nie odpuścisz mi tego tematu?- Odwróciła się w jego strone z wyraźną irytacją którą nie sposób było zamaskować.
- Nie masz wyboru.- Czarny Pan wciąż czekał na upragnioną odpowiedź której domgał się wyjaśnić od wczorajszego wieczora.
- Stary przyjaciel. W każdym razie nikt ważny.- Odparła wymijająco kierując swój wzrok na lekko wyniszczałą posadzkę.
- Za mało.- Tom jak zwykle domagał się szczegółów których Emma niechętnie chciała ujawnić. Nieraz przerażało ją to ,że informacje które miał na celu zdobyć zawsze były dla niego gotowe na tacy. Dar szperania w umyśle jest niezwykle przydatny ale jakże mroczny jeśli jego posiadaczem jest Tom Riddle.
- Jeśli ci nie odpowiem zrobisz to co ostatnio prawda?- Brązowowłosa warknęła przyglądając się swojemu towarzyszowi. Obawiała się nieraz ,że pewnego dnia niespodziewanie zawita na rezonans do jej głowy i natknie się na informacje na które nie powinien się natykać. Tak Emma bała się ,że kiedyś wkońcu odkryje po co tu tak naprawde jest. Ale mimo to nie poddawała się. Grała dalej.
- Dokładnie tak.- Potwierdził jej stwierdzenie na co głośno jęknęła z bezsilności. Niesądziła że kiedykolwiek przyjdzie rozmawiać jej na ten temat. A tymbardziej z rzekomo najniebezpieczniejszym czarnoksiężnikiem tej ery.
- Rick niegdyś podawał się za mojego przyjaciela. Wiedział o mojej ciężkiej sytuacji rodzinnej aczkolwiek nigdy nie powiedziałam mu o tym co robił mój ojciec.- Na samo wspomnienie jej ojca uciekała do miejsca kiedy stała przed nim z wymierzoną różdżką. Czuła jednocześnie obrzydzenie do samej siebie jak i satysfakcje ,że zebrała się w sobie aby to ostatecznie skończyć. W dość dosłownym tego słowa znaczeniu.- Nie moge powiedzieć ,że mu w pełni ufałam bo tak nie było. Ale ufałam mu dużo bardziej niż innym. Swego czasu stał się dla mnie dość mocną podporą. Nie licząc mojego brata miałam tylko jego. Lecz potem było już tylko gorzej. Może byłam głupia ale obrałam sobie jego osobe jako punkt bezpieczeństwa. Był w pewien sposób moim rodzicem których nie miałam. Dlatego też słuchałam się każdej jego rady która niekoniecznie okazała sie dobra.- Zakończyła licząc w duchu ,że ta odpowiedź wystarczająco zaspokojaji ciekawość Riddla. Niestety i tym razem los chciał zrobić jej na przekór.
- A mianowicie?- Dociekał a dziewczyna zmroziła go takim wzrokiem jaki on nosi na codzień. Powoli nawet zaczęła mu dorównywać.
- Czy ty możesz już ze mnie zejść?- Jej irytacja dzisiejszego południa wykroczyła poza skale i jeszcze chwila a jej niepochamowane emocje kazałyby jej sięgnąć po różdżke. Na szczęście posiadała jeszcze niewielkie pokłady oleju w głowie i starała się nie wybiegać poza tory.
- Nie.- Uciął krótko nie zmieniając swojej wcześniejszej postawy. Z pewnością możemy stwierdzić ,że Emma jak najbardziej mogła się spodziewać takiego obrotu spraw.
Po dorodnym westchnięciu które nastąpiło już przynajmniej kilka razy tego dnia Emma pozbawiona wszelkiego wyboru postanowiła kontynuować:
- Między innymi przez niego zaczęłam pić. I to nie tak od wolnego do wolnego. Chlałam codziennie jak stary alkocholik którym moge powiedzieć ,że się wtedy stałam. Pewnego dnia w którym przekroczyłam już swoje najśmielsze możliwości kiedy wracaliśmy z imprezy nie brakowało zbyt wiele żebym chwiejnym krokiem wpadła do pobliskiego stawu. Krzyczałam, błagałam na nic. Stał i patrzyglądał się jakby to była codzienność. Nie pomógł mi chociaż w przeciwieństwie do mnie był całkiem trzeźwy. Gdyby nie Leon który zorientował się ,że nie wracam już drugi dzień i nie zacząłby mnie suzkać byłabym już martwa. Merlin zesłał mi go ,że niemal za kilka chwil zanalzł się na miejscu. A Rick najzwyczajnjej uciekł i już nie wrócił.- Zakończyła a po jej niezwylke rozbódowanym i przesączonym wielkim pokładami bólu przemówieniu nastała krótka pauza.
Clark nie mogła pogodzić się z faktem ,że jakaś osoba wie o niej już tak wiele. Za wiele zważając na to ,że tą osobą jest nie kto inny jak Lord Voldemort. Pluła sobie w brode ,że nie umiała lepiej kryć swoich problemów z którymi nigdy nie umiała się ujawniać. A rzeczą którą najbardziej ją tłamsiła była świadomość tego ,że mówiąc mu te wszystkie rzeczy robi dobrze. Głupie przeczucie, intuicja czy może chory umysł. Jej zmysły szalały a ona sama nie umiała sie z tym pogodzić.
- Możemy go zlikwidować.- Zaproponował po chwili na co Clark automatycznie podniosła się z krzesła.
- Nie.- Zaprzeczyła kierując się w strone jedynego w tym pomieszczeniu okna.- Mam już dość krwi na dłoniach.
Obraz za oknem był przykryty niewielką ilością mgły co dodawało mu efektownego poczucia grozy. Dzięki otaczającej ją aurze Emma mogła poczuć się jak główny bohater horroru którym momentami mogła określić tak swoje życie. Mroczne, ciemne, niebezpieczne. Spokój zdecydowanie nie był jej znakiem przewodnim. Kiedy jedne problemy się kończyły zastępywały je inne. Nieraz dwukrotnie silniesze. Szukała. Zawzięcie szukała światła w tunelu ale najzwyczajniej nie potrafiła tego dokonać.
- Właściwie.- Zaczęła pewnie.- Po co ci to? Dlaczego moje chore przeżycia mają dla ciebie tak duże znaczenie?
- Ponieważ twoje przeżycia mówią mi więcej niż ty sama.
Po tych słowach nastąpiła cisza. Cisza którą każdy z nich potrzebował zatracając się w swoich własnych przemyśleniach. Czasem człowiekowi potrzebna jest cisza by dojść do czegoś do czego nie jesteśmy w stanie wypowiedzieć na głos...
***
Siemaneczko
Naprawde moje tempo można porównać do truchtu ślimaka. Mimo że ten rozdział pisało mi sie całkiem całkiem gładko i przyjemnie to zanim to napisałam troche minęło.
Wybaczcie ale naprawde jestem tak wypruta jak wracam w tygodniu jeszcze moja bezsenność nie pozwala mi sie wyspać to chodze w dzień jak wygłodniałe zombbie. Mimo to mam nadzieje ,że rozdział jako tako wyszedł.
Przyznać mi sie tu kto zgadł kim jest Rick? Z spostrzegawczością u was całkiem dobrze bo większość blisko strzelała.
Dozobaczenia Black_cat221 💜
CZYTASZ
Death Eater
FanfictionA co jeśli śmierć będzie musiała się stać główną domeną? Autor: Black_cat221 Autor okładki: Black_cat221 ~RANKINGI 02.01.2019~ #2🏆- #tommarvoloriddle #4- #czarnypan #22- #tomriddle #39- #voldemort #57- #hp #127- #hogwart #669- #fanfiction ~15.05~ #...
