~strong~

2.3K 149 18
                                        

Day 4

Blade, wampirze palce łapczywie wplotły się, w ciemne pukle zazwyczaj idealnie ułożonych ciemnych pasm włosów. Mózg posiadacza gęstych pokladów włosia ani na chwile nie tracąc koncentracji , pracował na najwyższych obrotach.

Nie mógł. Nie mógł się pomylić. Przecież Emma nie może być na tyle silna. Wkońcu prędzej czy później i tak się podda- Tom Riddle za wszelką cenę starał się przekonać samego siebie. Jego umysł w niemal naturalny sposób odrzuca pomyłki. W jego wybitnie poukładanym planie działania nie ma miejsca na takie sytuacje. A on sam nie jest w stanie uzmysłowić sobie tak niewiarygodną rzecz.

Jego szeroko sięgające kontemplacje przerwał dźwięk trzaskanych drzwi a w nich samego sparwce, wprowadzającego haos do wnętrza gabinetu.

- Czego Mulciber ?- Sakrknął do szczerzącego się od ucha do ucha mężczyzny z nawagą. Nieraz ciężko się było domyślić ile w stanie jest zgromadzić pokładów szczęścia ten z góry niepozorny człowiek.

- Ciekawość mnie dopadła.- Mówił beztrosko z jak zwykle nieukrywalną szczerością.

- Ciekawość to pierwszy krok do piekła, nie mówił ci to nikt ?- Spytał z wolna odwracając twarz w jego stronę z jedną brwią uniesioną lekko ku górze.

- Chodzi o Emme.- Kontynuował jakby ignorując złośliwą docinkę wciąż nie tracąc swojej naturalnej pogody ducha.- Poddała się już ?

Tom jak nigdy westchnął głośniej niż zwykle dając tym samym swojemu słudze do zrozumienia ,że nie wszystko idzie po jego myśli, co tymbardziej wyostrzyło zmysły nadsłuchującemu się śmierciożercowi.

- Dopilnuje by ta jej twarda wola wyparowała z niej bezpowrotnie.- Morderczy wzrok unicestwiał właśnie niczemu niewinną, starą komodę a za przypuszczoną przez siebie racje miał ochotę pójść w strone mebla. Emma była silna. Moża powiedzieć ponadprzeciętnie silna zwarzając na mało przyjemne okoliczności. Tego właśnie Riddle za wszelką cenę nie chciał wygłaszać na głos.

- Uparta jak mugol.- Porównał Mulciber zasiadając na pierwszym lepszym, z lekka rozwalającym się, drewnianym krześle. A w tym samym momencie do głowy Toma z nieco zmierzwioną już nasadą włosów tąpneło niesamowite natchnienie.

- Mugole.- Powtórzył wyraz z krztą emocji co jak już zapewne wiemy jest u naszego bohatera sporą rzadkością. Z niezwykłą pasją ruszył w stronę wyjścia zostawiając towarzysza samego wśród czterech ścian gabinetu.

Ten zasępił się na moment dochodząc do wniosku ,że tego człowieka nikt nie jest w stanie się rozszyfrować. Jeszcze nie wiedział że w przyszłości przyjdzie mu odszczekać te słowa.

***

- Gdzie tak właściwie jesteśmy ?- Brązowowłosa zadała pytanie skanując od góry do domu zwyczajny domek jednorodzinny przed którym właśnie przyszło im stać.

- Mniej gadania więcej działania.- Tom zignorował pytanie swojej przedmówczyni beztrosko kierując swe kroki do wnętrza domu.

Emma nieco zmieszna nie mając zbytnio dużego wyboru poszła w ślady Czarnego Pana. Obawiała się kolejnego stawionego przez niego wyzwania ale wiedziała ,że mimo to i tak będzie zmuszona mu podołać.
Wyjść z tego zwycięsko nie zważając na to jaką przeciwność będzie musiała zwalczać.

Death EaterOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz