- Cukru?- Emma pokręciła przecząco głową nieustannie wpatrując się w tańczące ogniki zamknięte w przestronnym kominku. Naciągnęła pozawijane rękawy swetra przykładając dłonie do rozgrzewającej herbaty.
Nagle poczuła jak miejsce obok niej sie zapada a jej oczom ukazała się uśmiechnięta od ucha do ucha blondynka z identycznym kubkiem w dłoniach.
- Ej co ty taka nie w sosie. Niedługo święta!- mówiła podekscytowana odsłaniając swoje bijące bielą zęby. Na jej ustach spoczywała krwisto czerwona tego samego koloru co sweter szminka która idealnie kontrastowała z jej blond włosami. Sarah była śliczną zawsze uśmiechniętą kobietą. To urodzona optymistka. Emma zawsze zazdrościła ciepła które z niej bucha gdyż sama nie umiała nim emanować. Zawsze była dość zamknięta, uparta, złośliwa i nieraz wredna w przeciwieństwie do jej przyjaciółki która można powiedzieć prowadziła wręcz idealne życie. Miała kochającego narzeczonego, wspierającą na każdym kroku rodzine, godną posadę w Ministerstwie Magii, czego chcieć więcej?
- Nie lubie świąt.- burknęła Clark powoli siorbiąc zawartość swojego kubka.
- To niemożliwe.- Sarah spojrzała na nią z nieukrywalnym zdziwieniem.- Te wszystkie gobliny rozdające prezęty, dzieciaczki śpiewające tradycyjne czarodziejskie świąteczne pieśni, zapach świeżo gotowanej zupy ze smoczych jaj.- rozmarzyła się blondynka z nieschodzącym uśmiechem przymykając lekko powieki.
- To wszystko jest tak sztuczne jak cycki Ellie Roberts.- skrzywiła się na wspomnienie jej starej znajomej z czasów szkolnych która codzień wypychała swój biust rozmaitymi zupełnie nie służącymi do tego przedmiotami.
- Przesadzasz.- szturchnęła ją lekko w ramię.
Kiedy minęła dobra godzina brunetka zadecydowała ,że musi zbierać się do swojego mieszkania i tak też uczyniła. Kiedy zgrabnym krokiem kroczyła przez opatulone wieczorną ciemnością uliczki Londynu jej myśli odbiegały do zupełnie innego miejsca. A raczej osoby. Po zadecydowaniu o odejściu z mrocznych szeregów przeważył jeden fakt. Tom Riddle. Nikt poza jej bratem nie wiedział co się stało tamtego dnia. Teraz do tego nielicznego grona zaliczał się także Tom który był chyba ostatnią osobą której miałaby zamiar to powierzyć.
Nikomu prócz nieco zawiedzonemu Moody'emu nie powiedziała ani słowa o swoim odejściu. Dletego też nie ma co sie dziwić ,że śmierciożercy z całych sił starali się ją namierzyć. Mimo to Emma miała to głęboko w poważaniu. Była wściekła że udało mu się to zobaczyć. Zobaczyć część jej życia do której wglądu kategorycznie nie miał prawa. Czuła do niego żal, wściekłość oraz nienawiść a mimo to coś ją do niego pchało.
Niewiedzieć czemu czuła że ten masowy morderca jest w jakimś nieznacznym stopniu do niej podobny. Jego tajemnicza powłoka na swój bardzo dziwny sposób ją intrygowała. Ale musiała się odciąć. I tak już wiedział o niej za wiele.
Emma włożyła klucze do zamka od drzwi prowadzących do jej mieszkania a tuż po otworzeniu ich zaskoczył ją niecodzienny widok. Jej oczom wśród nocnej poświaty ukazała się postać odziana na czarno która z pewnością nie była jej bratem.
- Powaliło cie Riddle. Co ty tu robisz?- krzynęła szeptem do zwróconego w jej strone bruneta który przeszywał ją swoim lodowatym wzrokiem.
- Nie mów do mnie Riddle.- wycedził dobitnie akcentując każdy wyraz, nie zmieniając swojej poprzedniej pozycji.
- Jeszcze brakuje tego że ktoś cie tu zobaczy.- energicznie zaczęła zasuwać zasłony i modlić się w duchu ,że Leon prędko nie wróci z tej imprezy na którą właśnie się wybrał bo takiego widoku nawet po pijaku najprawdopodobniej by nie przeżył.
Tom wystawił ramię i spojrzał wymownie na domowniczke która skrzywiła się nieznacznie.
- To koniec. Już ci nie służę.- odparła pewnie nie spuszczając wzroku z jego węglowych par oczu.
- Złap.- rozkazał a zza zasłon lekki mrok przemieniał się w czystą czerń za sprawą nadchodzącej nocy.
- Nie ma takiej opcji.- Emma pozostawała nieugięta trzymając się swojej racji.
- Wiem jak ci pomóc.- ta odpowiedź nieco zbiła Clark z tropu która posłała mu niedowierzające spojrzenie. Jednak potrwała chwila by wydobyła się na jakkolwiek logiczną odpowiedź.
- Ty i pomoc? Nie jestem naiwna.- prychnęła a ten wciąż stał przy niej z rozchylonym ramieniem.
- To niechodzi o naiwność. Boisz sie bo jesteś słaba. Boisz sie spróbować.- uniusł jedną brew ku górze a jego usta rozchyliły sie w cwany uśmiech. Nadepnął Emmie na tak zwany odcisk i poprzez kotłującą się w niej złość zadziałała impulsywnie i łapczywie chwyciła jego ramię.
Wtedy w okolicach brzucha poczuła charakterystyczny dla teleportacji scisk i chwile potem oboje znaleźli sie na ulicach nierozpoznanego przez nią miejsca.
- Gdzie jesteśmy?- dopytywała podejrzliwe lecz za każdym razem słyszała tylko jedną odpowiedź a mianowicie:
- Dowiesz sie w swoim czasie.
Reszte drogi kroczyli w zupełnej ciszy którą ku zdziwieniu Emmy postanowił przerwać właśnie Tom.
- Kiedyś mieszkałem w sierocińcu.- powiedział zapatrzony w jedną z mijanych latarni oświetlających im droge. Clark zdziwiły takowe zwierzenia wypowiedziane z ust Voldemorta ale nieodzywając się posłała mu wzrok wyczekujący kontynuacji.
- Dokładnie w sierocińcu dla mugoli. Z powodu mojej "inności" rówieśnicy traktowali mnie jak najgorszego śmiecia a jak przyszło im mnie dotknąć czuli taką odraze jakby mieli zarazić sie jakąś ebolą.- opowiadał to z zadziwiającą obojętnością w głosie a Emma nie miała pojęcia do czego właściwie zmierza.
- Nie chciałem pozwolić na to aby mnie osłabiali. Poprzysięgłem sobie że kiedy wyjde z sierocińca spotka ich tysiąckrotnie gorsza zemsta niż jaką oni gotowali mi każdego dnia. Tak też zrobiłem. Po kilku latach wróciłem tam nie mówiąc o tym nikomu. Zaraz potem sierociniec stanął w płomieniach. Spaliłem go. Spaliłem go razem ze wszystkimi przebywającymi w nim osobami.- zrobił krótką pauzę zatrzymując się w miejscu.- Chciałbym żebyś zrobiła to samo. Pozbyła się tego co cie osłabia. Raz na zawsze.- dopiero teraz zorientowałam się ,że byłam tak pochłonięta jego historią że nie zwróciłam uwagi gdzie tak właściwie jesteśmy.
Przeniosłam wzrok z jego twarzy przed siebie. Ujrzałam dom. Dom w którym niegdyś mieszkałam. To był dom mojego ojca...
***
Hello
A u was jak tam przygotowania do świąt? Wsłuchujcie sie w znaną melodię piosenki "Last Christmas" czy może nie jesteście zwolennikami świąt tak jak Emma?
Mi obecnie atmosfere świąt zakłuca szkoła która wypruwa ze mnie jakąkolwiek chęć do życia. Mam nadzieje że u was jest bardziej znosie.
Dozobaczenia Black_cat221 💜
CZYTASZ
Death Eater
FanficA co jeśli śmierć będzie musiała się stać główną domeną? Autor: Black_cat221 Autor okładki: Black_cat221 ~RANKINGI 02.01.2019~ #2🏆- #tommarvoloriddle #4- #czarnypan #22- #tomriddle #39- #voldemort #57- #hp #127- #hogwart #669- #fanfiction ~15.05~ #...
