Ciężkie spirale lekko pofalowanych, ciemnych włosów z gracją przemieszczały się naprzemiennie raz to w jedną a raz w drugą stronę za sprawą nieprzerywającego się ruchu.
Wycięcia na i tak bladych ramionach były delikatnie zaczepiane przez przebijające się wiosenne słońce a długie nogi pewnie stąpały robiąc to kolejne kroki przed siebie.
Brązowookiej zaprało dech w piersiach widząc rozpościerający się przed nią obraz. Hogwart. Było to jakże niezwykłe miejsce dla którego Emma skoczyła by w przepaść gromadzącą wszystkie brudy tego świata. Mury tego masywnego zamczyska tworzyły w nim oazę wszelkiego bezpieczeństwa a śmiech i każde występki ciemnowłosej wraz z jej paczką wciąż jeszcze odbijały się echem wśród szkolnych jakgdyby nigdy nie kończących się korytarzy z szeregiem przeróżnych kombinacji.
Po przekroczeniu zaledwie progu terytorium Hogwartu do Emmy ponownie po kilku latach z niebywałą siłą uderzyła tutejsza atmosfera. Wspaniała atmosfera której sztuką było zapomniać. Miała wrażenie jakby cofnęła się o te kilka lat przed przemieniając się w wychudzoną obdarzoną zawadiackim uśmiechem nastolatke która z największą przyjemnością płatała różne figle szkolnym pracowniką. Jej głównymi celami byli przeważnie nauczyciele którzy podpadli swoim zachowaniem wobec niej. Tacy już z góry byli straceni.
Chardym krokiem przemierzała szkolne korytarze z zaciekawieniem jak i lekkim rozbawieniem obserwując poczynania młodych czarodzieji. Tuż za rogiem dwaj krukoni toczyli zawzięty pojedynek w magiczne szachy. Zaraz nieopodal opryskliwy ślizgon wdał się w dość ostrą dyskusje z zdeterminowanym gryfonem a na oko drugoroczny puchon właśnie wywrócił się robiąc wokół swojej osoby niezły rozgardiasz pozwalając rozsypać się swoim podręczniom we wszystkie strony świata. Tak zdecydowanie nic się tu nie zmieniło.
Stojąc już niezliczony raz w swoim młodym życiu przed masywnymi i z góry wyróżniającymi się od reszty drzwiami na jej twarz spełzł lekki uśmiech. Dobrze pamiętała jak dokładnie w tym miejscu opracowywała dobrą wymówke tak by uniknąć długiego oraz żmudnego kiblowania czy odrabiania niezwykle męczącej kary. Po chwili jednak uświadomiła sobie ,że przez te nieustępujące ją niezwykle przyjemne wizje przeszłość których tych przyjemnych swoją drogą było niewiele choć na te kilka chwil odcięła się od rzeczywistego świata przytłaczającego ją coraz to nowszymi bardziej uciążliwymi oraz wymagającymi przeszkodami. Czasem dobrze jest wrócić na stare śmieci.
- Karmelowe trufle.- Clark niemal zadziwiona przyglądała się ukazującemu się przejściu nie będąc w stanie pojąć ,że przed laty zapamiętane przez nią hasło dalej funkcjonuje jako klucz do gabinetu.
Po przejściu kilku a może i nawet więcej niż kilku stopni schodów Emma bez najmniejszego problemu dotarła do rozchylonego na oścież gabinetu profesora. Pierwsze co jej się rzuciło w oczy to postać skierowana do niej tyłem odziana w długą, jedwabną szatę ze spadającymi na nią długimi ciągnącymi się siwymi włosami. Tej osoby nie da sie pomylić z żadną inną.
Albus Dumbledore odwrócił się na pięcie ukazując swój niezmienny serdeczny uśmiech którym potrafił rozsiać najgorsze koszmary.
- Emmo.- Przyjemny starzec który był autorytetem i osobą podziwu dla Emmy rozchylił swe długie ramiona. Dziewczyna nie była zwolenniczką takowych gestów. Przez swoje przeżycia była uprzedzona do jakiegokolwiek zbliżenia między ludźmi choćby miał to być zwykły powitalny uścisk. Niegdyś długo nad tym myślała i obawiała się ,że przez strach do intymnego zbliżenia nie będzie w stanie spłodzić potomstwa. Przedwczesne odebranie dziewictwa przez swojego ojca było dla niej wystarczającą traumą.
Mimo niechęci do ograniczania jej przestrzeni osobistej niepewnie oddała uscisk będąc muskana o twarz przez długą brodę profesora. Emma postrzegała Dumbledora jako pewien punkt bezpieczeństwa. Wiedziała ,że to wspaniały doświadczony czarodziej który swoją dobrą aurą chroni cały Hogwart. Bez niego nie byłoby to samo.
- Chciałeś się ze mną widzieć.- Clark odparła bez ogródek przyjmując należytą, twardą postawę.
- Owszem zgadza się.- Potwierdził od kilku lat nie zdejmując swojego łagodnego uśmiechu ze swej przyozdobionej już o liczną ilość zmarszczek twarzy. - I już zapewne domyślasz się w jakiej sprawie. - Uśmiechnął się uprzedzony bystrością swojej byłej uczennicy.
- Racja domyślam się.- Przytaknęła bacznie obserwując swojego przedmównika.
- Z tego co słyszałem musze przyznać niebywale daleko posunęłaś się w swojej misji i szczerze spodziewawszy niespodziewałem się a wręcz wątpiłem ,że zdołasz zrobić tyle rzeczy w tak krótkim czasie.- Mówił z uznaniem na co dziewczyna jedynie przytaknęła mówiąc bezgłośne "Dziękuje".
- Najważniejszą rzeczą w tym wypadku jest zaufanie. Zaufanie którym daży cię Voldemort a niegdyś Tom Riddle. Jest ono znacznie większe niż wobec każdej z jednostki jego śmierciożerców lecz wciąż za małe. Pierwsza znasz jego plany, zamiary oraz ataki ale to nie wystarcza. Trzeba uderzyć go emocjonalnie. Musisz podejść do niego od tej najbardziej niekomfortowej strony. Sprawić by powierzył ci sekret jego przemiany która nie nastąpiła z dnia na dzień a była dość długim procesem przeplatanym różnymi zdarzeniami. Jeżeli uda ci sie tego dokonać zyskasz więcej niż jesteś w stanie sobie wyobrazić.- Zakończył formując swoje długie palce u dłoni na kształt domka.
- Podsumowując chcesz bym wyciągnęła od niego rzecz która pozwoli przełamać jego tajemniczą powłoke pod którą tak usilnie chowa sie przez tyle lat? Czy to nie absurdalne?
- Ale wykonalne.- Poprawił ją pewnie jakby miał doskonałą świadomość tego ,że strategia która tkwiła w jego głowie jest z góry skazana na powodzenie.
Emma mimowolnie pochłonęła się w tłumiących się w jej głowie refleksjach rozmyślając nad tym w jaki sposób zabrać się za wykonanie postawionego przed nią wyzwania. Niezwykle trudnego wyzwania można się nawet pokusić ,że wręcz niemożliwego.
Po dowiedzeniu się już wszystkich potrzebnych informacji ciemnooka z zamiarem opuszczenia pomieszczenia kierowała się w stronę wyjścia. Nagle coś kazało jej się zatrzymać. A mianowicie pytanie zatruwające jej głowę.
- Albusie.- Starzec skinął głową w celu zachęty do zadania pytania.- Właściwie dlaczego chciałeś żebym to akurat ja wykonała tę misję? W zakonie przecież jest wiele znacznie zdolniejszych i doświadczonych czarodzieji. Dlaczego to ja jestem tą odpowiednią osobą?- Mężczyzna lekko podrapał się po bajkowej brodzie dając upust słową gromadzącym się w jego umyśle.
- Po pewnym czasie odpowiedź przyjdzie do ciebie sama a wtedy przyznasz mi racje...
***
Wkońcu jestem. Jak dobrze się oderwać i wejść w ten zupełnie inny świat. Ciekawostką jest to ,że pisząc to staram się wcielić w bohaterke i większość do niej przypisanych reakcji jest zgodne z moją własną. Emma jak żadne inne z moich postaci jest moim autentycznym odzwierciedleniem. Oczywiście nie posiadam tak zagmawanego i pokręconego życia jak ona. Nie mam żadnych traum czy urazów przeszłości ale mimo to jesteśmy zabójczo podobne. I nie mówie tu o cechach wyglądu lecz o wnętrzu. Chce przez to powiedzieć ,że czasem mam wrażenie jakbym ja sama to wszystko przeżywała i to jest naprawde wspaniałe. Pisanie odrywa mnie od rzeczywistego życia, problemów i pozwala przenieść się w zupełnie inne nieraz zupełnie abstrakcyjne miejsca.
Dobra stop wzięło mnie na jakieś dziwne refleksje. Koniec tych wywodów. A tymczasem
Dozobaczenia Black_cat221 💜
CZYTASZ
Death Eater
Fiksi PenggemarA co jeśli śmierć będzie musiała się stać główną domeną? Autor: Black_cat221 Autor okładki: Black_cat221 ~RANKINGI 02.01.2019~ #2🏆- #tommarvoloriddle #4- #czarnypan #22- #tomriddle #39- #voldemort #57- #hp #127- #hogwart #669- #fanfiction ~15.05~ #...
