Poprzez kręte, szare oraz zamglone uliczki Londynu przemierzała długonoga kobieta o bujnych kasztanowych włosach. Chłód muskał jej porcelanową twarz przyozdobioną w piegi porozrzucane na jej delikatnej, bladej twarzy do tego stopnia ,że jej policzki stały się lekko zaróżowione.
Pogoda dzisaj jak i w ostatnich dniach nie sprzyjała zanadto obdarowując mieszkańców tego miasta częstymi opadami deszczu.
Emma odziana w beżowy płaszcz idealnie potkreślający jej godną pozazdroszczenia figure zgrabnym ruchem skręciła w rzadko odwiedzany zakamerek ulicy. Zeskanowała swoimi bystrymi, piwnymi oczami czy jakiś mugol nie znajduje się w jej pobliżu po czym pewnie użyła teleportacji jako szybkiej drogi transportu i już zaledwie w ułamku sekundy znalazła się przy starym, rodowitym domu Blacków.
Bezproblemowo dostała się do wspomnianego wcześniej budynku. Stawiała pewne kroki w wąskim jego korytarzu dochodząc do równie dobrze zananych jej drzwi które prowadzą do głównej "Sali spotkań".
Gdy szarpnęła ich klamke wszystkie oczy zebranych powędrowały w jej kierunku.
- Wybaczcie spóźnienie.- rzuciła zajmując miejsce przy stole naprzeciw Leona- jej prawowitego brata bliźniaka. Mimo ,że byli to bliźniacy jak i w wyglądzie tak i w charakterze posiadali widoczne różnice.
- A więc chciałbym powrócić do kwestii...- i tak przez reszte spotkania Clark musiała wysłuchiwać epopei Moody'ego między innymi o narastających atakach, starciach z armią Czarnego Pana oraz innych zupełnie istotnych problemów współczesnych czarodzieji. Przez ten cały czas nie znalazła sobie lepszego zajęcia niż tępe wpatrywanie się w drewniany blat stołu z przerwami na krótką wymiane zdań między nią a siedzącym obok Syriuszem.
- Myślę ,że to już wszystko na dziś. Żegnam wszystkich.- po tych słowach każdy z zebranych podniósł swoje szanowne cztery litery znad krzeseł. Członkowie Zakonu Feniksa zaczeli już wychodzić a kiedy znużona dzisiejszym dniem Emma zamierzała pójść w ich strone usłyszała głos Alastora skierowany wprost do jej osoby.
- Emmo mógłbym cie prosić na słowo.- ta jedynie skinęła głową i powędrowała do odrębnego pomieszczenia za kuśtykającym mężczyzną.
Moody zajął miejsce za biurkiem na którym leżała sterta rozmaitych papierów. Prorok codzienny, akta o poplecznikach Voldemorta i różne inne rzeczy które mogą się nadać do zorganizowania różnych rodzaju akcji. Auror wskazał miejsce naprzeciw siebie na znak by brązowowłosa się tam usadowiła.
- A więc słucham.- odparła zdezorientowana Clark wyczekująco wlepiając wzrok w siedzącą przed nią postać.
- Mam do ciebie propozycje. Wiedz jednak, że nie będzie to takie proste.- rozpoczął wyraźnie podkreślając każdy wyraz.
- Przejdź do konkretów Moody- ponagliła go Emma będąc już zniecierpliwiona tą dziwną rozmową.
- Potrzebujemy szpiega. Szpiega który wejdzie w szeregi Czarnego Pana. Po naradzie wszyscy jednogłośnie stwierdziliśmy ,że nadawałabyś się do tego idealnie. Sam Dumbledore polecił mi ciebie. I jak to on mówił? "Emma będzie w stanie zmienić los naszego okrutnego świata. Los i jedną osobe więcej." czy coś. Przyznam, że nigdy nie rozumiałem tych jego dziwnych metafor i tak jest też tym razem. Zresztą. Ufam mu i jego nieprzewidywalnej intyuicji. Będe ogromnie szczęśliwy jeżeli dla nas zaryzykujesz bo powiem wprost napewno nie będzie łatwo. Co ja gadam. Będzie obłędnie ciężko. Ale wiem, że podołasz. Dobrze się zastanów. Wybór należy do ciebie.- zakończył swoją wypowiedź po której nastała głucha cisza. Jeśli dałoby rade dobrze się wsłuchać jestem pewna ,że udałoby się usłyszeć takie czynności jak bicie serca czy przełykanie śliny w wykonaniu tej dwójki.
Nagle Emma odważyła się na ruch w tej zgęstniałej atmosferze. Kierowała się w strone drzwi a oko pozbawionego nadzieji aurora wpatrywało się w nią z żalem.
Łapiąc za srebrną klamkę Clark odwróciła się za siebie napotykając przenikliwy wzrok swojego towarzysza.
- Wchodze w to.
***
- Co Moody chciał od ciebie?- zaraz po przekroczeniu progu domu Emma natychmiastowo została zasypana pytaniem przez swojego brata bliźniaka.
- Można powiedzieć ,że miał pewną sprawe do mnie.- kobieta zrzuciła ze swoich porcelanowych stóp czarne jak noc szpilki i udała się do przestronnego salonu połączonego z pomieszczeniem gastronomicznym jakim była kuchnia rzucając się przy tym na kanape w kolorze mlecznej bieli.
- Dużo mi to mówi.- prychną brunet zajęty przygotowywaniem sobie oraz siostrze kubka gorącego mugolskiego kakao.- Moge poznać szczegóły?- starał się ostrożnie i bez żadnych komplikacji przenieść rozgrzewający napój z kuchni do salonu.
- Musze zostać śmierciożercą.- po tych słowach cała zawartość płynu z dwóch kubków wylądowała na podłodze.
- Do kurwy jasnego Merlina co?- Leon wybałuszył oczy i z nadzieją na żart wpatrywał się w swoją niewzruszoną siostrę.
- To co usłyszałeś.- odparła pewnie zgarniając zbędne włosy z jej lekko piegowatej twarzy.- Dostałam misje aby zostać szpiegiem w JEGO szeregach.
- Tylko powiedz mi błagam ,że sie nie zgodziłaś.- brat zamknął oczy i uniósł ręce ku niebiosą.
- Za późno.- stwierdziła bezemocjonalnie wygodniej poprawiając się na kanapie.
Leon przykucną przy niej łapiąc jej w porównaniu do niego małe dłonie zamykając je w swoich dużych oraz męskich.
- Emma to jest cholernie niebezpieczne. Jeżeli ten skurwisyn ci coś zrobi to przysięgam ,że nie zdąży skinąć palcem a już będzie leżał w grobie.- Mówił zdesperowany żywo gestykulując co u piwnookiej wywołało delikatny uśmiech.
- Uważasz ,że sobie nieporadze?- podniosła jedną brew ku górze i przybierając wyzywający wyraz twarzy.
- Tego nie powiedziałem.- zaprzeczył bliźniak.- Ale za to wyróżniasz sie godną podziwu głupotą.- wyszczerzył się do niej lecz zaraz potem w swoją rozchachaną twarz oberwał grubą poduszką z pierza.
- Ej!- wykrzyknęła Emma wymierzając cios w idealnie w rozczochraną łepetyne.
- O nie. Ta zniewaga krwi wymaga.- i tak rozpętała się istna wojna na poduszki. Całe mieszkanie wypełniło się liczną ilością pierza a winowajcy tego całego zamieszania leżeli właśnie beztrosko na ciemnej posadzce.
- Jesteś tego pewna Emma?- Leon z wplątanym we włosy białym pierzem co dodawało mu komicznego wyglądu zwrócił twarz ku swojej siostrze która zamyślona pusto wpatrywała się w sufit. Nagle skierowała swoje piwne oczy w strone bliźniaka po czym odparła:
- Nie mam nic do stracenia.
***
Witam wszystkich ponownie!
Oto pierwszy rozdział naszej nowej książki. Czekam na wasze reakcje! Piszcie koniecznie czy przypadła wam do gustu.
Nawet nie wiecie jak mi miło tak do was powrócić. Tak strasznie mi tego brakowało. To dopiero początek a przed nami jeszcze cała historia...
Dozobaczenia Black_cat221💜
CZYTASZ
Death Eater
Hayran KurguA co jeśli śmierć będzie musiała się stać główną domeną? Autor: Black_cat221 Autor okładki: Black_cat221 ~RANKINGI 02.01.2019~ #2🏆- #tommarvoloriddle #4- #czarnypan #22- #tomriddle #39- #voldemort #57- #hp #127- #hogwart #669- #fanfiction ~15.05~ #...
