~unbroken~

2.7K 177 28
                                        

Ciemne niczym noc jak i dusza semego posiadacza ciemnych par oczu intensywnie wpatrywały się w martwy punkt rozchodzącego się przed nim krajobrazu. Stał na zewntąrz nieopodal Starej Chaty która samym wyglądem odstraszała pobliskich przechodniów co akurat szło na dużą korzyść młodego mordercy.

Brunet uparcie twierdził ,że powiew wiosennego wiatru pomagał mu poukładać wszystkie napływające do jego umysłu myśli i perfekcyjnie złożyć je w jedną wielką spójność. Niestety ten dzień był jednym ze skrajnych przypadów w życiu Lorda Voldemorta.

Sam Czarny Pan trudził się nad rozgryzieniem jednego szczególnie istotengo faktu. A raczej osoby. Emma Clark wciąż pozostała dla niego nieodgadnioną jednostką. Jej głęboko tłumione uczucia utrudniały złamanie tej drobnej na oko niepozornej brunetki. Na czym z biegiem czasu z niewiadomych przyczyn zaczęło mu zależeć.

Pragnął doprowadzić do złamania dziewczyny. Doszczętnego naruszenia jej grubego pancerza pod którym ukrywała się już szmat czasu. Emma jest najprawdopodobniej jedyną osobą z podwładnych Voldemorta która w pełni nie uległa jego wpływą co z upływem czasu irytowało go coraz bardziej. Był sfrustrowany tym ,że nie jest w stanie tego dokonać. Ta cała sytuacja wpłynęła ujemnie na jego dumę którą niemal każdy trwożył się jakkolwiek naruszyć. Samo życie Toma Riddla było perfekcyjnie ułożone z składających się z odrębnych starannie przemyślanych punktów. Jego nietykalny algorytm przyszłości został zakłucony właśnie przez nikogo innego jak Emmę Clark. Jednak nie zdawał sobie sprawy ,że ma ona wobec niego identyczne zamiary.

Kiedy jego zamyślony wzrok zbłądził w kierunku tafli niemalże przezroczystej rzeki ujrzał odbicie tak dobrzez znanej mu brunetki przyglądającej się mu z wrodzoną ciekawością...

***

Wiosenne słońce obrało sobie punkt promieni słonecznych znajdujący się na lekko piegowatej twarzy zamyślonej dziewczyny. Brunetka przemierzając powrotną drogę tłukła się sam na sam ze swoimi wariującymi myślami. Słowa Dumbledora dały jej nie mało do myślenia. Starała się dostrzec cień metafory w jego słowach lecz jak na złość nic nie przychodziło jej do głowy.

Uderzyć ze strony emocjonalnej. Jest to równoznaczne z naruszeniem czyjejś osobistej prywatności którą chyba nikt nie ceni sobie w taki sposób jak Tom. Było to niemal jak igranie z rozwścieczonym bykiem a w role czerwonej płachy miały wcielić się właśnie uczucia. Można by rzec było to na tyle niebezpieczne ,że same działanie w czarnych szeregach będąc jednocześnie donosicielem zakonu było zaledwie początkiem niezwykle okazałej góry lodowej.

Kierując się w stronę punktu docelowego którym w obecnej chwili była Stara Chata w oddali na widniejących przed nią błoniach ujrzała sylwetke która niemal odrazu stała się dla niej rozpoznawalna.

Ostrożnym krokiem podążyła w strone dobrze znanej jej postaci starając się być bezszelestnym tak by nie zakłucić jego wyraźnie widocznych ,zaciekłych kontemplacji.

Stojąc tuż za nim kiedy Clark zamierzała jakkolwiek poinformować go o swojej obecności jakaś zupełnie nieznana siła zabroniła jej tego robić. Poprostu stała jak wyryta skanując każdą część jego ciała.

Burza ciemnych zwykle idealnie ułożonych jednak dzisiaj z lekka powiewających w rytm wiatru ciemnych włosów. W jego nienaturalnie bladej twarzy niczym u wampira z legend szczególne wyróżnienie zyskały wyraźnie odznaczające się kości policzkowe które wręcz idealnie wyglądałyby przed kliszą aparatu. Nienaganna, szczupła postura w której nie istnieją takie rzeczy jak haos. Oraz długie i pianistyczne dłonie które były sprawcami niezliczonej ilości morderstw przez co osadzona na nich krew nie zniknie aż do śmierci ich właściciela.

- Clark?- Niewzruszony zwrócił głowę ku brunetce nie ukazując ani grama zdziwienia jej towarzyswem. I jak tu wyprać jakiekolwiek emocje z tak bezuczuciowego głazu?

- Mam sprawę.- Brunetka zignorowała jego pytanie pewnie utrzymując z czarodziejem silny kontakt wzrokowy.

- W takim razie co jest powodem nagłego nachodzenia mnie w biały dzień?- Nastąpiła chwila ciszy po zadanym przez niego pytaniu a Emma biła się w myślach w jaki sposób powinna zacząć tą nie łatwą konwersacje.

- Co było przyczyną zmiany z Toma Riddla na Lorda Voldemorta?- Spytała wkońcu będąc przygotowana na nagły atak gniewu. Uświadomiła sobie nawet ,że to już należyty czas by szykować sobie ołtarzyk lecz ten ku jej ogromnemu zdziwieniu odparł dziwnie spokojnie:

- Twoja ciekawość wprowadzi cię do grobu.- skwitował beznamiętnie a ta odpowiedź spowodowała ,że wspomniana wcześniej ciekawość Emmy nie zmalała ani trochę a wręcz wzrosła na sile. Wychodzi na to ,że demotywacja wpływa na nią jaknajbardziej na plus.

- Ta odpowiedź mnie nie zadowala.- Burknęła przygryzając lekko swoje pełne usta.

- To najwyraźniej będziesz zmuszona sie nią zadowolić- sarknął wprowadzając zdegustowany wyraz na swą nieskazitelną twarz.

- Nie jestem głupia Tom.- Podniosła głos patrząc wyzywająco wprost w jego ciemne tęczówki.- Nie budzisz sie nagle odkrywając powołanie mordercy.- Mówiła zdeterminowana wplatając w to charakterystyczną dla siebie gestykulacje dłońmi.

Kiedy Riddle otwierał usta by ją zbesztać za wkładanie nosa w nie swoje sprawy do jego nadwyraz inteligentnego umysłu wpadł pewnien pomysł. Była to wręcz idealna okazja do wdrożenia jego planu który z góry zakładał skończy się powodzeniem dla jego strony.

- Powiedzmy ,że ci powiem.- Uśmiechnął się cwanie co wcale nie uspokoiło Emmy a wręcz upewniło w przekonaniu ,że to nie będzie całkiem bezinteresowne wyznanie.- Jest tylko warunek. Przez określony czas pod żadnym wpływą nie dasz sie złamać.

- Złamać? To znaczy?- Spytała niedokońca zrozumiejąc przedstawiony przez Voldemorta warunek.

- Jest to coś w rodzaju przedłużonego czasu próbnego. Chce wytestować twoją psychike na jak długo pozostanie niezłomna. Jeżeli uda ci sie wszystko przetrwać do wyznaczonego czasu mówię ci wszystko od początku do końca. Żebyś nie miała wątpiliwości zarzyje veritaserum w razie niedopuszczalnych kłamstw. A żeby gra była fair tylko ty będziesz w stanie zakończyć ten trudny dla ciebie okres mówiąc zaledwie dwa słowa- "Poddaję się". Stoi?

Emma z głębokim zastanowieniem wpatrywała się w sztywno wyciągniętą bladą jak reszta ciała dłoń. Była wręcz pewna ,że nie jest już w stanie wpakować się w większe bagno niżeli jest. Myliła się. Stoi właśnie przed propozycją doszczętnego zmarnowania oraz zrujnowania sobie tak młodego życia. Czuła się aktualnie tak jak w czasie zaproponowania jej posady szpiega. I zadała sobie to samo pytanie.

Czy ma coś do stracenia?

- Stoi.


***

Nie bijcie. Schować broń. Jestem i żyje. Wybaczcie tą dosyć długą przerwe ale teraz będzie już tylko lepiej. A to dlaczego? Ferie moi drodzy. Fakt i tak nauczyciele postanowili nam je zaplanować wśród towarzystwa książek ale myślicie ,że byłabym taką amebą żeby sie ich słuchać?

Dobra co do rozdziału. Wchodzi nam tak jakby kolejna przygoda która nieco pociągnie i przedłuży nam tą książke. Szczerze mówiąc wpadłam na to na spontanie w trakcie jej pisanie więc mam nadzieje że to wypali i co najważniejsze wam się spodoba.

Dozobaczenia Black_cat221 💜

Death EaterOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz