~mind~

2.4K 183 33
                                        

Day 3

Przez rozległe pogrążone we śnie błonie długonoga postać z grobowym nastrojem zakłócała ich błogi spokój stąpając po pojedyńczych elementach natury. Zwarcie szła naprzód nieznanego. Szła na kolejne spotkanie ze śmiercią coraz częściej się o nią ocierając. Szła by przetrwać i wygrać. Wygrać walke z samą sobą.

Ku jej zdziwieniu przed starą chatą ujrzała zarys męskiej sylwetki przyodzianej w czarne szaty zlewające się z panującym na zewnątrz półmrokiem. Dziewczyna nie musiała się długo namyślać kto był jej właścicielem więc jedyne co jej pozostało to beznamiętne powiadomienie towarzysza o swoim istnieniu.

Tom przez dłuższą chwilą tępo wpatrywał się w rozciągnięty przed sobą mrok czując się że takie okoliczności szczególnie dodają mu nowych refleksji oraz pomysłów. Ciemność pobudza w nim wszystkie narządy zmysłów przez co czuje się nader komfortowo w takich okolicznościach. Można powiedzieć że namiastka mroku była z nim od chwili urodzenia.

Kiedy zorientował się ,że osoba na którą czekał była w niedalekim zasięgu od niego ,wlepił niczym wygłodniały sęp swoje czarne tęczówki w drobną istotke stojącą tuż przed nim. Nigdy nie odwracała wzroku. Nigdy sie nie zawstydziła, bała. Zawsze z całymi pokładami odwagi stawała naprzeciw zadania rzucanym jej przez życie.

- Widze ,że jeszcze sie nie poddałaś.- Stwierdził zgryźliwie skanując bladą twarz towarzyszki.

- Jak widać.- Odpowiedziała mu tym samym tonem przykrywając zmęczenie.

- Więc jak domniemam gotowa na kolejne zadanie?- Spytał a przez jego blade oblicze przeszedł nikły cień przebiegłości co spowodowało powiększającą się grubą gulę tkwiącą wprost w przełyku Emmy.

- Inaczej bym przed tobą nie stała.- stwierdziła cwanie zachowując resztki pewności siebie.

Silny wiatr przeszedł przez obojga śmierciożerców tym samym muskając każdą część ich ciała. Mogłoby sie nawet zdawać ,że za wszelką cenę starał się zakłócić prowadzoną między nimi dyskusje. Wiatr który był sprzymierzeńcem z ludzką osobowością. W tych czasach wszystko stawało się możliwe.

Emma uniosła ku górze swoją prawą dłoń i trwała z nią kilka chwil w kompletnym bezruchu czekając aż chłopak łaskawie użyczy jej swoje ramie.

- Nie tym razem.- Zaprzeczył zostawiając w głowie dziewczyny wielki znak zapytania.- Dziś nie będzie nam potrzebna teleportacja.

Clark nie miała pojęcia czy postawiony przez niego fakt był dla niej dobrą nowiną czy może wręcz przeciwnie. W każdym razie cały czas czuła gdzieś daleko kotłującą się w niej lekką nutkę niepokoju.

- Dziś potrzebna będziesz nam tylko ja i ty.- Powiedział to szepcząc nad ramieniem brunetki po której jak z automatu przeszedł nikły dreszcz zalęknienia.

- Co masz na myśli ?- Uniosła jedną brew w geście niezrozumienia. Prawde mówiąc po tej dziwnej wypowiedzi wręcz domagała się o wyjaśnienia.

- Grzebanie w umyśle. Mówi ci to coś ?- Wystarczyły zaledwie dwa zdania by spowodować u Emmy odruch wymiotny. Wspomnienie które nawiedzało ją od poprzedniego wdarcia się do jej skarbnicy- umysłu wcale nie zachęcało ją do ponownego powtórzenia rozrywki.

Cóż miała wręcz zrobić ? Poddać się ? Poddać się nie podejmując próby ? To przeczyło jej naturze.

- Zgoda.- Wyrwała beznamiętnie nie zaprzestając zerwania kontaktu wzrokowego z jej potencjalnym wrogiem.- Zatem nie przedłużajmy.

Death EaterOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz