Lekko chwiejnym krokiem brunetka starała się pochwycić klamke od gabinetu Riddla która magicznie co chwila zmieniała swoje miejsce położenia. To już zaawansowane stadium upojenia alkoholowego czy klamka od drzwi postanowiła dostać nóg? Uparcie dążyła do tej drugiej opcji zwalając wszystko na nierozsądny przedmiot bo przecież nie jest to możliwe ,że Veron wlał w nią tyle drinków. Chyba.
- Witam Pana morderce.- Jąkała nieco niezrozumiale wparowując do lokum Voldemorta który stał niczym figura woskowa przypatrując jej się od góry do dołu.
- Piłaś?- Alkohol bił od dziewczyny na kilometr jak nie dalej dlatego umknięcie to uwadze niezwykle spostrzegawczemu Riddlowi graniczyło wręcz z cudem. A to raczej nie możemy zaliczyć pod ósmy cud świata.
- Jestem trzeźwa jak ryba. Co mam robić?- W zamiarach podejścia do swojego "miejsca pracy" w którym zazwyczaj wykonywała zadane przez Toma misje natknęła się na niewielki próg który w obecnym stanie był dla niej nielada przeszkodą. Jej haotyczna przeprawa skutkowała gwałtownym podknięciem się i gdyby nie złapanie się ramienia przyglądającemu się jej Tomowi zaliczyłaby bliskie spotkanie z niezbyt kuszącą posadzką.
- Widać.- Prychnął lecz po chwili jego wzrok skierował się w stronę przytrzymującej go lekko zakrwawionej dłoni.- Co ci jest?- Zadał następujące pytanie zaintrygowany przyglądając się zaschniętej krwi na zewnętrznej stronie ręki.
- Nic istotnego. Powiedz mi co mam robić?- Uparcie czekała na kolejne zadanie które miał powierzyć jej chłopak jednak ten posłał jej jedynie wątpliwe spojrzenie.
- Nawet nie jesteś w stanie ustać o własnych nogach a co dopiero planować atak.- Syknął zdegustowany stanem Emmy którą lekko przytrzymywał by nie runęła bezwładnie na ziemie.
- Kłamiesz!- Oburzyła się piwnooka lecz po podniesieniu głosu kategorycznie tego żałowała gdyż poczuła znajomy ścisk w okolicach żołądka.- Nie dobrze mi.- dodała już nieco ciszej trzymając ręce wzdłuż swojego brzucha.
Tom nie zastanawiając się zbyt długo doprowadził zgonującą dziewczyne do pobliskiej w mrocznych tonacjach sofy usadawiając ją na jej miękkim materiale. W momencie gdy ich twarze były dość blisko Clark łapczywie wpatrując się w jego węglowe oczy wypowiedziała następujące zdanie:
- Rick też miał takie oczy.- Tom skrzywił się na jej bezsensowne stwierdzenie odsuwając się powoli od leżącej jak kłoda Emmy.
- Rick?- Spytał ledwo przytomną brunetke wpatrującą się w jego tęczówki jak w wybitne, bezcenne arcydzieło.
- To on powiedział mi żebym zaczęła pić. Powiedział że będzie mi lepiej i to da mi upragnione ukojenie. Powiedział też ,że nigdy mnie nie zostawi i nie zawiedzie. W pierwszej kwestii miał racje ale co do drugiej zupełnie na odwrót.- Mimo tego ,że Emma przez nadmiar spożytych trunków gadała nieco od rzeczy to te słowa były tak szczere i zdawały się o tyle prawdziwe ,że zamaskowały jej stan nietrzeźwości. Nieco zaskoczony Tom nie zdążył odpowiedzieć jej ani słowem gdyż kiedy ponownie spojrzał w jej strone ta zatraciła się już w całkowitym, głębokim śnie.
Z nieco zakurzonego kredensu wyciągnął niezbyt gruby ale jednak dający jakiekolwiek ciepło koc przykrywając nim aż po same uszy lekko dygoczącą z zimna Emme. Trzeba przyznać Stara Chata nie była jakoś wyjątkowo uszczelniana a noce w niej przyprawiały człowieka o uporczywe dreszcze.
Kiedy tak patrzył na niewinnie śpiącą tą jakże silną a jednak kruchą istotę przypomniała mu się sytuacja kiedy zajrzał jej do świadomości i wtedy też po zemdleniu leżała w dokładnie tym samym miejscu na tej samej sofie. Niekontrolowanie zaczął się zastanawiać nad tym ile jeszcze ciężkich doświadczeń kryje ta dziewczyna?
***
Do ciężkich powiek Emmy dotarło niezwyke jasne, poranne światło które najlepiej gdyby wogóle się nie pojawiało.
Niezadowolona ze swojej pobutki przekręciła się kilka razy na sofie rozmasowując swój obolały kręgosłup. Uświadomiła sobie ,że nie jest w stanie określić gdzie sie teraz znajduje. Nie pamiętała. Prawde mówiąc nic nie pamiętała.
Jedyny obraz jaki przychodzi jej do głowy to pięść wymierzona wprost w jakiegoś natarczywego skurwiela który następnie uciekał z podkulonym ogonem. Na samo wspomnienie na jej zmęczonej twarzy wstąpił lekki uśmieszek a kiedy wiercąc się starała przypomnieć sobie reszte wczorajszych wydarzeń niespodziewanie jak długa runęła na wyjątkowo twardą ziemię.
Obolała rozejrzała się po pomieszczeniu powoli składając wszystkie fakty. Była w gabinecie Riddla. Jak?- zadawała sobie to pytanie w rozczochranej głowie.
Powoli podniosła się na równe nogi poprawiając swoją lekko potarganął sukienke którą skompletował jej Leon. Wtem na stoliku ujrzała pozostawiony kawałek pergaminu najprawdopodobniej zaadresowany do jej samej.
Wróce do południa.
Jak dojdziesz do ładu zajmij sie rozplanowywaniem ataku. Licze że wkońcu sie za to weźmiesz.
L.V
Ciekawie. Emma dokładnie przestudiowała całą treść zawartą w liście pozostawiając go w tym samym miejscu co przedtem. Fakt potrzebowała iść się ogarnąć a pomocnym do tego pomieszczeniem była nieco prowizoryczna łazienka z której Emma była zmuszona skorzystać.
Chwile potem Clark nieco odświeżona lecz wciąż zmęczona powlokła się do jej stanowiska przy biurku wyciągając ogromną mape którą niegdyś zgarnęła tu od Moodyego kreśląc na niej pojedyńcze zdania oraz symbole.
Była tak zaangażowana w powierzone jej zadanie które jak zwykle starała się wykonać z jak największą korzyścią dla zakonu, że nie zorientowała się ,że już od jakiegoś czasu nie jest tu sama.
Lecz nie trwało to nadmiar długo gdyż zaraz rozpoznała na sobie znajome wiercące spojrzenie. Czyżby to jakiś dar przewidywania czy inne nadprzyrodzone siły?
- Jeśli o to chodzi to już kończę.- Mruknęła pochłonięta nie przerywając swojej poprzedniej czynności.
Czarny Pan bez słowa zrobił kilka kroków w jej strone skanując ją zwyczajowym chłodnym wzrokiem. Nagle jego delikatne w przeciwieństwie do duszy usta uchyliły się a z nich wydobyło się najmniej oczekiwane przez Clark pytanie.
- Kim jest Rick?
***
Hello moje mordeczki.
Wiem coś opornie mi idzie dodawanie tych rozdziałów ale uwierzcie mi na słowo poprostu brak mi czasu. Oczywiście będe dodawała rozdziały przynajmniej raz w tygodniu no ale wiadomo chciałoby sie żeby to jakoś sprawniej działało. No cóż grunt że będe sie starać.
Jak tam nowy rok? Jakieś orginalne postanowienia? Sukcesy? Porażki? U mnie w sumie nic specjalnego ale obawiam sie że to taka taktyczna cisza przed burzą. Oby nie.
W tym rozdziale poznaliśmy zupełnie inną twarz Emmy. Pijanej Emmy. Ktoś spodziewa sie kto to ten cały Rick? Jestem ciekawa waszych teorii. Ciekawe czy ktoś trafi...
Dozobaczenia Black_cat221💜
CZYTASZ
Death Eater
FanfictionA co jeśli śmierć będzie musiała się stać główną domeną? Autor: Black_cat221 Autor okładki: Black_cat221 ~RANKINGI 02.01.2019~ #2🏆- #tommarvoloriddle #4- #czarnypan #22- #tomriddle #39- #voldemort #57- #hp #127- #hogwart #669- #fanfiction ~15.05~ #...
