- Czy moja pani wypoczęła? - spytał z przekąsem. Szybko dostrzegł wyraz zażenowania na jej twarzy, więc zrobił krok do tyłu i przysiadł na barierce. Ponieważ dziewczyna uparcie milczała, po chwili podjął – Powiesz coś?
- Nie bardzo wiem co – wyjąkała szczerze. Nie bardzo umiała się zdecydować co zrobić, stała więc sztywno, wykręcając za plecami palce.
- Przyszedłem nie w porę? Może potrzebujesz jeszcze czasu...
- To nie tak – sapnęła. Rozpaczliwie szukała w głowie właściwych słów, ale jak miała wyrazić to, co teraz czuje? Zerknęła na jego twarz, milczącą, zastygłą w oczekiwaniu. Rysowało się przed nią wiele ścieżek, i nie wiedziała, którą z nich chce iść.
- Może zaczniemy inaczej – podsunął Kot – ostatnio widziałem się z Luką.
- Widziałeś go? - zmieszanie ustąpiło miejsca zaskoczeniu, a z jej ust wylał się potok pytań - Co z nim? Dobrze się czuje? Pamięta coś?
- Spokojnie. Usiądź, opowiem ci wszystko – zachęcił ją wskazując jej leżak, z którego tym razem skorzystała – Otóż dowiedziałem się, że ostatnio nikt Luki nie widywał więc poszedłem na łódź i tam go znalazłem. Z początku nie chciał rozmawiać, lecz kiedy uznał, że łatwo się mnie nie pozbędzie pękł. Wyznał mi, że czuje się bardzo dziwnie i nie umie pozbierać myśli. Sądzę, że to zaklęcie nieźle mu namieszało w głowie, bo nie wiedział, jak sensownie uzasadnić swoje zachowanie. Nie mogłem go we wszystko wprowadzić, więc ustaliłem mu taką wersję, że przez te ciągłe rodzinne kłótnie został sługą Władcy Ciem, ale go pokonaliśmy. Nie martw się Kropeczko – powiedział pokrzepiająco, ale słysząc te słowa Marinette zadrżała – Luka wydaje się być pogodzony z sytuacją. Zresztą zreflektował się i opowiedział mi kilka ciekawych rzeczy. Na przykład to, że Władca miał co do niego i jego towarzyszki zupełnie inne plany. Nie nasyłał ich na nas tak jak innych zakumizowanych, tylko sprawdzał ich możliwości. Z początku mieli za zadanie nas śledzić, żeby dotrzeć do strażnika Miraculum, ale kiepsko im to szło. Ostatecznie te nowe wersje akumy uznał za sukces. Ostatecznie Luka stwierdził, że gdy pozbył się akumy, łatwiej mu było spojrzeć obiektywnie na pewne sprawy, choćby to, że jego rodzina nigdy nie będzie taka, jakby tego chciał.
Chłopak przerwał na moment, a Marinette mogła zatopić się w myślach. Doskonale pamiętała to pociągłe, smutne i poważne spojrzenie. Było jej żal Luki, nie umiała znaleźć w sobie gniewu za to, co im zrobił. Zastanawiała się co mogłaby dla niego zrobić, ale nic nie przychodziło jej do głowy. Jedynym wnioskiem jaki jej się nasuwał z całej tej historii było coś oczywistego i nim się spostrzegła, ta myśl spłynęła z jej głowy na język.
- Władca Ciem to najstraszniejsza osoba na świecie – szepnęła, spoglądając głęboko w oczy Kota – Nie jestem w stanie sobie wyobrazić, jaką okrutną i bezduszną musi być osobą. Manipulowanie takimi emocjami, doprowadzanie innych do stanu, w którym krzywdzą i niszczą, a wszystko to po to by spełnić samolubne życzenie. To...to... trudno mi to opisać słowami.
- Nie jestem pewien – powiedział po dłuższej chwili Kot.
- Co masz na myśli? - spytała oburzona – Uważasz, że można go usprawiedliwić?
- Nie zrozum mnie źle, czuję to samo co ty, mam wątpliwości jedynie co do ostatniego. Widzisz, zapytałem Lukę, jaki jest Władca Ciem, a on długo się zastanawiał nad odpowiedzią i wiesz co mi powiedział? "To człowiek szalenie smutny, smutniejszy niż którakolwiek z jego ofiar". Zaskoczył mnie tym kompletnie, ja w każdym razie nigdy bym tak nie pomyślał, ale kiedy to usłyszałem, nie mogłem przestać o tym myśleć.
CZYTASZ
Miraculum Kropla Prawdy
FanfictionŁza powoli spłynęła po policzku, spadając w przepaść dzielącą ją od ziemi. - Przepraszam Tikki - szepnęła, czując jak bezlitosne ręce wyszarpują kolczyki z jej uszu. Widziała opętane obłędem oczy Władcy Ciem, oczekującego, aż jego wierna sługa poda...
