Dni mijały, a Marinette zastanawiała się, czy przypadkiem nie rzuciła na siebie Szczęśliwego Trafu. Od czasu pojawiania się Mesmery minął tydzień, a nie pojawiła się ani jedna akuma. Dziewczyna wykorzystała więc czas na to, by uzupełnić szkolne braki, a kolejne punkty z listy znikały szybciej niż się spodziewała. Mimo wszystko nie mogła określić tego czasu spokojnym. Przede wszystkim dlatego, że zgodnie z przewidywaniami Lila owijała sobie wokół palca kolejne osoby. Jak się okazało, w ostatniej chwili wkręciła się na imprezę Alix i zrobiła tam furorę, o czym nie omieszkała wspominać przy każdej nadarzającej się okazji. Nadal jednak pozostawała chłodna wobec Adriena, co jak się zdawało cieszyło go równie mocno, co Marinette. Chłopak wyraźnie przejął się szlabanem i zaproponował pomoc w nauce, na co ona grzecznie odmówiła. A przynajmniej tak to sobie tłumaczyła, bo na prawdę po raz kolejny zbłaźniła się, plącząc słowa.
Gdy nie była zajęta nauką, próbowała naprawić swoje relacje z Tikki. Czuła, że w jakimś sensie ją zawiodła, choć kwami zdawało się nie mieć do niej żalu. Rozmawiały wiele na temat poprzednich wcieleń Biedronki i toczącej się od wieków walki. Dziwiły się, że nie wpadły na ten pomysł wcześniej. Marinette musiała przyznać, że te opowieści działały bardzo inspirująco, a Tikki mówiła chętnie, choć raczej ogólnikowo. Nie wspominała raczej konkretnych wcieleń, ale mówiła o ich dokonaniach, o rozwijaniu umiejętności.
- Walka nie jest celem - powiedziała jej któregoś wieczora - Chodzi o równowagę, o to by zło nigdy nie zyskało przewagi.
- Więc zawsze ma być tak jak teraz? Ta walka będzie tak trwać w nieskończoność?
- Skąd. Podstawowym i najważniejszym zadaniem jest odzyskanie utraconych Miraculów motyla i pawia. Kiedy wreszcie wrócą w ręce strażnika, na świecie zapanuje harmonia.
- I wtedy przestanę być Biedronką? Mistrz Fu zabierze Miracula?
- Cóż... w czasach, kiedy Miracula zostały utracone wszystko było inaczej. Wtedy świątynia szkoliła strażników z pokolenia na pokolenie, aby strzegli szkatuły i sekretu. Teraz, kiedy mistrz pozostał sam, nie mam pewności, co postanowi. Wiem tylko tyle, na razie musimy się skupić na pokonaniu Władcy Ciem.
- Łatwo ci mówić, nigdy nawet nie widziałam tego gościa. Nie wiadomo kim on jest. Jeśli nie zadziała otwarcie, mogę nigdy nie być w stanie odkryć jego tożsamości.
- Sądzę, że ujawni się wkrótce.
- Na prawdę tak myślisz?
Nim kwami zdążyło udzielić odpowiedzi, usłyszały wołanie z dołu.
- Idę na kolację, przyniosę ci coś dobrego - rzuciła Marinette, wychodząc.
Rodzice zerkali na siebie porozumiewawczo, kiedy siadała do stołu.
- Kochanie, mama i ja jesteśmy bardzo dumni z ciebie - stwierdził ojciec, przerzucając zwinnie naleśnika na patelni - Widzimy, że się starasz i mamy nadzieję, że tak już zostanie.
- Chyba nie masz nam za złe, robimy to dla twojego dobra - wtrąciła mama.
- Nie jestem zła, wiem, że się martwicie no i obiecuję, postaram się odzyskać kontrolę.
- No więc - zaczęła Sabine - Pomyśleliśmy, że przydałoby się coś na zachętę. Widzisz ponieważ Alya i tak okupuje nasz telefon i wydzwania bez przerwy by mi donosić o twoich postępach, pomyślałam, że może chciałabyś wybrać się gdzieś z nią? Jutro jest sobota, możecie sobie zrobić popołudniu godzinkę lub dwie przerwy hmm?
CZYTASZ
Miraculum Kropla Prawdy
FanfictionŁza powoli spłynęła po policzku, spadając w przepaść dzielącą ją od ziemi. - Przepraszam Tikki - szepnęła, czując jak bezlitosne ręce wyszarpują kolczyki z jej uszu. Widziała opętane obłędem oczy Władcy Ciem, oczekującego, aż jego wierna sługa poda...
